Informacja na ten temat wypłynęła za sprawą publicznego nadawcy SRF. Potwierdził ją oficjalnie główny urzędnik szwajcarskiego rządu odpowiedzialny za zakupy uzbrojenia Urs Loher. Według SRF Amerykanie wywarli na niego presję, aby nie ujawniał, o jakie konkretnie kwoty chodzi. Urzędnik stwierdził jedynie, że chodzi o „niską trzycyfrową wartość”, co zostało zinterpretowane jako „ponad 100 milionów franków”.
Patrioty lata po terminie
Afera dotyczy dwóch największych szwajcarskich programów zbrojeniowych, które są realizowane przy pomocy Amerykanów. Pierwszy to zakup systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych Patriot za około 2 miliardy franków. Drugi to myśliwce wielozadaniowe F-35 za 6 miliardów franków. Wstępne kontrakty na zakup obu systemów podpisano w 2022 roku. Do dzisiaj oba napotkały istotne problemy, które wywołują duże kontrowersje w Szwajcarii. Sprowadzają się one do terminów i pieniędzy, ale też wyraźnej utraty wiary w USA jako pewnego partnera.
Najnowszą odsłoną problemów jest wspomniane odkrycie poczynione przez SRF. Jeszcze jesienią Szwajcaria wstrzymała jednostronnie płatności za systemy Patriot, kiedy stało się pewne, że ich dostawy zostaną znacznie opóźnione. Do tego momentu przelano do USA 700 milionów franków. Szwajcarski rząd chciał wyrazić swoje niezadowolenie z rozwoju sytuacji i sprzeciw wobec „braku komunikacji ze strony Amerykanów”. Ci mieli jedynie poinformować Szwajcarów, że przeznaczone dla nich uzbrojenie zostanie przekazane uznanej za ważniejszego odbiorcę Ukrainie. Być może ruch Berna wywołał jakąś reakcję, bo w lutym tego roku wyszły na jaw bardziej konkretne informacje. Opóźnienia w dostawach będą wynosić 4-5 lat. Czyli zamiast ich rozpoczęcia w tym roku, Szwajcarzy mogą się tego spodziewać w latach 2030-31. Dodatkowo wyszło też na jaw, że drastycznie wzrośnie koszt zakupu. Według Lohera może być to o nawet 50 procent, do poziomu 3 miliardów franków.
Teraz wyszło na jaw, że Amerykanie nie przejęli się zbytnio gestem Szwajcarów i pieniądze na realizację kontraktów na Patrioty wzięli z puli przelewanej równolegle na F-35. Skończyło się to tym, że Szwajcarzy pod koniec 2025 roku musieli alarmowo pokryć nagły deficyt na koncie tego programu, aby zapewnić jego płynną kontynuację. Miało to być kilkadziesiąt milionów franków. Loher broni jednak zasadności decyzji o wstrzymaniu opłat, bo od początku miało to być pomyślane jako gest, który zmusi Amerykanów do większej transparentności. Miało to się udać, bo aktualnie Szwajcarzy już wiedzą, na czym stoją. Loher zadeklarował, że będą prowadzone negocjacje nad zmianą zapisów kontraktów i zawieszeniem płatności za Patrioty, ale zastrzegł: „jest oczywiste, jaka jest równowaga siły w tej sytuacji”.
– Na jaw wychodzi coraz więcej i więcej problemów z interpretacją zapisów kontraktów FMS. Powinniśmy poważnie się zastanowić, czy w ogóle będziemy chcieli jeszcze je zawierać – skomentował dla SRF polityk prawicowej partii SVP, członek Rady Kantonów (jedna z dwóch izb szwajcarskiego parlamentu), Werner Salzmann. Miał dodać, że jego „zaufanie wobec USA ucierpiało”. Polityczka lewicowej partii SP Priska Seiler-Graf z Rady Kantonów już w 2025 roku nawoływała do całkowitego porzucenia zakupu Patriotów i teraz czuje się „zrehabilitowana” po usłyszeniu najnowszych wieści. Jej zdaniem, jak również jej całej partii, zakupy broni w USA powinny zostać ograniczone do minimum.
F-35 też z problemami
„Więcej problemów z interpretacją zapisów kontraktów FMS” w wypowiedzi Salzmanna odnosi się do równoległych perturbacji z kontraktem na F-35. Pod koniec lata ubiegłego roku Amerykanie oznajmili Szwajcarom, że koszty realizacji programu zakupu 36 tych maszyn wzrosły, wobec czego trzeba będzie dopłacić 1,3 miliarda franków. W reakcji Berno zdecydowało, że kupi ich tylko 30, bo za priorytetowe uznaje utrzymać się w budżecie. Został on zatwierdzony w ogólnokrajowym referendum w 2020 roku, kiedy zapytano wyborców, czy są za zakupem nowych myśliwców (bez wskazania typu) za kwotę 6 miliardów franków. Przewaga zwolenników była minimalna, poniżej 1 procenta, przy frekwencji wynoszącej 59 procent. Pokazuje to, jak kontrowersyjną sprawą jest zakup F-35. Jego przeciwnicy mają silny głos i uważają nabycie tak zaawansowanej maszyny jako zbytek, biorąc pod uwagę sytuację bezpieczeństwa Szwajcarii.
Decyzji o ograniczeniu zakupu F-35 towarzyszyła afera, ponieważ wyszło na jaw, że politycy i urzędnicy negocjujący pierwotny kontrakt podpisany w 2022 roku najwyraźniej nie zrozumieli prawidłowo jego zapisów, albo umyślnie źle je przedstawiali publicznie. Chodziło o jego cenę. Szwajcarzy chcieli sobie zagwarantować jej stały poziom, aby odpowiednio uszanować wolę wyborców, którzy zgodzili się na zakup za 6 miliardów franków. Ówczesna szefowa ministerstwa obrony Viola Amherd przedstawiała sprawę publicznie tak, jakby udało się to osiągnąć. Tymczasem teraz okazało się, że Amerykanie od początku byli innego zdania i nie zmienili pod Szwajcarów reguł zawierania kontraktów w trybie FMS. Te są jasne i mówią, że cena płacona przez odbiorcę zagranicznego jest taka sama, jak cena płacona przez wojsko USA. Jeśli ta wzrośnie przez na przykład inflację, to klient zagraniczny też zapłaci więcej. -Takie są standardowe zapisy programu FMS i nie rozumiem, jak ktoś mógł być przekonany, że Amerykanie je nagięli tylko dla nas – komentowała w styczniu dziennikowi „Neue Zuricher Zeitung” Seiler-Graf.
FMS to skrót od „Foreign Military Sales”. To jeden z dwóch głównych trybów kupowania broni w USA, ustanowiony na mocy ustawy z lat 70. Zakłada on, że kontrakt jest zawierany nie bezpośrednio z firmami prywatnymi, ale z władzami USA. To one następnie zamawiają broń od producentów, tak jakby to robiły dla siebie i docelowo przekazują za granicę. Ma to takie zalety, że umożliwia korzystanie klientowi z całej rozbudowanej struktury administracyjnej USA zarządzającej procesem zakupu, a potem wsparcia w logistyce i szkoleniu. FMS oznacza też, że rząd USA nie może ani zarobić, ani stracić na transakcji, a koszty całej obsługi administracyjnej procesu ponosi nabywca. Efekt jest taki, że nie ma negocjacji ceny uzbrojenia, bo ta jest określona tym, co płaci za nie wojsko USA. Wartość całego zamówienia można modyfikować głównie jego zakresem, czyli na przykład ilością części zamiennych, amunicji czy długością trwania szkoleń i wsparcia w obsłudze.
W przypadku F-35 Szwajcarzy padli ofiarą głównie amerykańskiej inflacji. Amerykanie zamawiają je od koncernu Lockheed Martin w kolejnych transzach (ang. Lots), których warunki są negocjowane oddzielnie. W ostatnich latach przełożyło się to na różnicę ceny pojedynczej maszyny na poziomie kilkunastu procent. Największe wzrosty mają dotyczyć silników F-135, który jeszcze w latach 2024-25 kosztował około 15 milionów dolarów za sztukę. W aktualnych zamówieniach jest to już około 20 milionów. Dla Amerykanów było od początku oczywiste, że przy zamówieniu w trybie FMS to klient zagraniczny ponosi to ryzyko. Czyli będzie musiał dopłacać, jeśli cena oszacowana w momencie zawierania kontraktu, będzie się różniła od tej faktycznie płaconej nawet kilka lat później w momencie produkcji. Szwajcarzy rozumieli albo chcieli rozumieć, że jak się umówili z USA na daną kwotę, to jest ona obowiązująca. Teraz jedyne co mogą, to dopłacić, albo kupić mniej, na co się zdecydowali.













