Nie jest prawdą to, co się o pokoleniu PRL powszechnie opowiada: że nie miało ono żadnej inicjatywy i tylko czekało, aż państwo się nimi zaopiekuje. Wprost przeciwnie – musieli włożyć wiele wysiłku w to, by doświadczyć stabilnego życia

Jeden z górników, pan Bogdan Klimek, opowiadał mi, że skończył szkołę górniczą i dokładnie w dniu 18. urodzin zjechał pierwszy raz pod ziemię. Dzięki temu szybko zarobił duże pieniądze. Mówił: „Miałem 21 lat, używaną syrenkę, żonę i dziecko”. To był klasyczny, peerelowski success story

Pokolenie wyżu miało rodziców z konkretnym planem, choć czasem słyszeli jeszcze: „po co ci szkoła, trzeba mieć silne ręce”. Oni jednak masowo poszli do szkół i to przyniosło głęboką modernizację cywilizacyjną

Młodzi dwudziestolatkowie ze wsi nagle mieli w ręku żywą gotówkę, którą zarobili w przemyśle. Na gospodarstwie musieliby prosić ojca o każdy grosz lub wymieniać jajka na papierosy. Szybkie usamodzielnienie miało jednak swoje koszty

  • Kluczowe wybory w Niemczech. AfD idzie po zwycięstwo. Czemu Niemcy chcą władzy skrajnej prawicy?
  • Sądny dzień dla Trumpa. Nie może pozwolić sobie na porażkę
Share.
Exit mobile version