Zerwanie sieci trakcyjnej podczas bardzo chłodnej nocy najpewniej spowodowało wykolejenie się niemal 10 wagonów towarowego pociągu nieopodal Warszawy. Szczęśliwie ani nikomu nic się nie stało, ani nie rozszczelniły się cysterny wiozące olej napędowy ze Szczecina do Chełma. Zdarzenie, do którego doszło we wtorek po 1:00, jest kolejnym incydentem na kolei mającym związek z zimową pogodą.
Podróżni z całej Polski odczuli w styczniu dwukrotnie, co oznacza arktyczny podmuch i jak wpływa na kursowanie pociągów. W połowie miesiąca, a potem pod jego koniec, utknęli na dworcach, przystankach, lub – co gorsza – w składach, które unieruchomiły oblodzona czy zerwana sieć trakcyjna albo niedziałające zwrotnice. Przewoźnicy wydawali tyle komunikatów o poważnych utrudnieniach, że trudno je wszystkie przytoczyć.
W skrócie: masa pociągów różnych przewoźników doznała opóźnień sięgających nawet kilkuset minut, ich relacje zostały skrócone lub w ogóle nie wyjechały. Zima, a zwłaszcza mróz oraz marznące deszcze nie odpuszczają, dlatego z podobnymi przeszkodami mamy do czynienia i teraz. Ich skala istotnie się jednak zmniejszyła, bo kiedy aura kompletnie nie sprzyjała kolejarzom, stacyjne tablice kipiały od napisów: „Odwołany”https://wydarzenia.interia.pl/”Opóźniony”.
„Niespotykane od lat komplikacje”. Zima pokonała kolej?
Totalny paraliż na Pomorzu Zachodnim doprowadził do „odcięcia” Szczecina i Świnoujścia. Między 25 do 27 stycznia elektryczne pociągi nie mogły tam dotrzeć, a spalinowych lokomotyw nie było na tyle, by przeciągnąć od razu wszystkie składy. Sytuację nieco uratowała decyzja, by dalekobieżne składy obsługiwały przez pewien czas każdą stację na trasie.
Zarządcą ponad 90 procent sieci kolejowej w kraju są państwowe PKP Polskie Linie Kolejowe. Jak tłumaczą, w Zachodniopomorskiem „nie wystąpiła dotąd podobna sytuacja pogodowa na tę skalę ani w styczniu, ani w ubiegłych latach”. „Ekipy PLK prowadziły nieprzerwaną, całodobową akcję odladzania i udrażniania kluczowych linii” – czytamy w przesłanych Interii wyjaśnieniach.
Jak zaznacza przewoźnik, od początku 2026 roku „ekstremalne warunki pogodowe utrudniają funkcjonowanie transportu w wielu krajach Europy”. „Paraliżowane były lotniska, autostrady i linie kolejowe m.in. w Niemczech, Czechach i Skandynawii. Podobnie trudna sytuacja dotknęła północno-zachodnią Polskę, gdzie obfite, marznące opady doprowadziły do niespotykanych od lat komplikacji w ruchu” – nadmieniło biuro prasowe PKP PLK.
Spółka zwróciła uwagę, że marznąca mżawka przy wysokiej wilgotności i spadkach temperatur jest „niezwykle rzadka” na północnym zachodzie Polski, na co dowodem jest kilkudniowe zawieszenie ruchu szczecińskich tramwajów. Na kolei aura wywołała „bardzo grube oblodzenie sieci trakcyjnej, ze zwisającymi soplami, uniemożliwiające również oblodzonym pantografom odbiór prądu”. Kolejarze zamarzniętą wodę z przewodów musieli skuwać ręcznie, „często w nocy i przy bardzo niskich temperaturach”.
Podatna na działanie mrozu jest nie tylko infrastruktura, lecz i tabor – zwłaszcza elektryczne zespoły trakcyjne (EZT), czyli pociągi o wspólnej przestrzeni pasażerskiej, takie jak Pendolino, Darty czy Flirty.
Posiadają je zarówno przewoźnicy regionalni, jak i PKP Intercity, w przypadku którego taka awaria często kończy się wysłaniem składu zastępczego. Tylko w środę PKP Intercity wprowadziło 11 takich podmian na „zwykłe” wagony. Dzień wcześniej składów zastępczych uruchomiło o dwa więcej.
Podróżni mogą odczuć to głodem, gdyż nierzadko brakuje wówczas planowanego w rozkładzie jazdy wagonu restauracyjnego. Zresztą kłopot z Warsami to osobna kwestia, bo i w „tradycyjnych” pociągach ostatnio często ich po prostu nie ma, choć być powinny. Dla przykładu: 22 stycznia PKP Intercity nie wystawiło wagonu gastronomicznego w 20 pociągach. W środę takich składów jest niewiele mniej, bo 18, ale we wtorek 32.

Gdzie – w dniu publikacji tego tekstu – nie zjemy ciepłego obiadu w podróży? To pociągi o długich trasach, jak EIC „Kaszub” (Gdynia – Zakopane), IC „Kossak” (Sławno – Przemyśl), EIC „Bolesław Prus” (Warszawa – Szczecin) i EIC „Tatry” (Zakopane – Warszawa). Nie brakuje również połączeń międzynarodowych: EIC „Berlin-Warszawa-Express” nr 247, IC „Baltic Express” nr 261 i 265 (Gdynia – Praga), IC „Cracovia” (Przemyśl – Praga) albo IC „Sobieski” (Wiedeń – Warszawa).
Interia skierowała do PKP Intercity pytania, co dzieje się z Warsami i dostępnością EZT-ów. Spółka wskazała na „usterki techniczne” powstałe wskutek zimowej aury. Zwarcia w przetwornicach i układach wysokiego napięcia miały poskutkować przerwą w działaniu elektrycznych systemów pokładowych, co natomiast kończy się niedziałającym oświetleniem czy ogrzewaniem.
PKP Intercity: Ryzyko, że pociąg stanie w trasie? Lepiej go od razu odwołać
Według PKP Intercity kiedy z prognoz pogody wynika, że ryzyko unieruchomienia pociągu na trasie jest spore, „bezpieczniejszym rozwiązaniem jest odwołanie kursu jeszcze przed jego rozpoczęciem”, ponieważ „pozwala to uniknąć sytuacji, w których pasażerowie utknęliby bez możliwości kontynuowania podróży lub szybkiej ewakuacji”. W grę wchodzi również skracanie jego relacji, „nawet jeśli część trasy pozostaje przejezdna”.
„Priorytetem jest bezpieczeństwo pasażerów oraz stabilność ruchu kolejowego jako całości. Każda taka decyzja jest analizowana indywidualnie i podejmowana we współpracy z zarządcą infrastruktury oraz służbami technicznymi, z uwzględnieniem aktualnej sytuacji na sieci kolejowej. W okresie 25-27 stycznia odwołanych zostało w całości lub na części trasy kilkadziesiąt pociągów, co stanowi mniej niż 5 procent naszej oferty” – przekazało PKP Intercity, z usług którego korzysta jedna piąta pasażerów kolei w Polsce.
Polregio natomiast, przewożące co czwartego podróżnego, wyliczyło, że od 25 do 28 stycznia – z uwagi na nieprzejezdność szlaków oraz decyzje PLK – odwołano 374 jego pociągi, z czego większość na całej trasie.
„Każdorazowo podejmowane były próby zorganizowania innej możliwości dojazdu, w tym zastępczą komunikacją autobusową. Z uwagi na warunki panujące na drogach nie zawsze było to jednak możliwe” – objaśnił przewoźnik w oświadczeniu dla Interii.
Kontrola PLK i czterech przewoźników. UTK sprawdza, jak przyszykowali się do zimy
Zimowe utrudnienia w ruchu pociągów monitoruje Urząd Transportu Kolejowego – instytucja odpowiedzialna m. in. za bezpieczeństwo i przestrzeganie prawa związanego z tym rodzajem transportu. Jak przekazał nam rzecznik Tomasz Frankowski, do UTK spłynęły informacje o problemach, z jakimi borykają się PKP PLK, jeśli chodzi o przygotowanie do zimy.
Z tego względu, jeszcze na początku stycznia, UTK wszczął czynności kontrolne u zarządcy infrastruktury. Frankowski tłumaczy, że działania te obejmują centralę państwowej spółki i jej 10 zakładów w całej Polsce.
– Obecnie trwają działania weryfikacyjne. Ich wyniki będą znane po zakończeniu kontroli – uściślił rzecznik Urzędu, odpowiadając na pytania Interii.

Prezes UTK Ignacy Góra nakazał również kontrolę u czterech przewoźników kolejowych. Chodzi o trzech największych graczy na kolejowym rynku, czyli PKP Intercity, Polregio oraz Koleje Mazowieckie. Pod lupą znalazły się ponadto Koleje Śląskie.
Pasażerowie bez informacji i w opóźnionych pociągach
Do UTK wpłynęły także skargi dotyczące opóźnień i odwołań pociągów w minionych tygodniach, niewłaściwej obsługi, wprowadzających w błąd informacjach o odjazdach i przyjazdach, a także niewłaściwego utrzymania infrastruktury w zimowych warunkach.
– Prezes UTK podejmuje interwencje u przewoźników i zarządców infrastruktury oraz dworców, aby wyegzekwować uprawnienia pasażerów – zapewnił Frankowski.
Jak uzupełnił, Urząd „zwraca szczególną uwagę na konieczność zapewnienia właściwej informacji pasażerskiej, która jest kluczowa w przypadku wystąpienia utrudnień”.
– Pasażerowie często wskazują na brak informacji o przyczynach opóźnień oraz ich wymiarze, a także możliwości dalszego kontynuowania podróży, możliwych skomunikowań, transportu zastępczego czy możliwości dochodzenia roszczeń – wymienił.
Zima kontra kolej. PLK: Osłonowe lokomotywy i pociągi sieciowe w gotowości
PKP Intercity deklaruje, że prewencyjnie zabezpiecza się na wypadek kolejnego ataku zimy, aby zabezpieczyć tabor przed warunkami pogodowymi. Mowa chociażby o „glikolowaniu podwozi”, czyli używaniu preparatu z glikolu zapobiegającemu osadzaniu się śniegu i lodu.
„Intensyfikujemy działania w tym zakresie przez uruchamianie nowych miejsc do glikolowania. Jesteśmy w ciągłym kontakcie z podmiotami wykonującymi usługi utrzymania” – przekazało PKP Intercity.

A PKP PLK informują o 19 lokomotywach osłonowych (przecierających szlaki) i 64 pociągach sieciowych (służących przy naprawie sieci trakcyjnej) będących w gotowości podczas niskich temperatur.
„Wzmocniono obsady dyżurnych ruchu, zwrotniczych i zespołów szybkiego reagowania. Dyspozytorzy czuwają nad bezpiecznym, płynnym i punktualnym prowadzeniem ruchu. W jednostkach terenowych sprawdzono stan agregatów prądotwórczych – mogą zostać wykorzystane, gdy zaniknie napięcie” – czytamy.
Kontakt do autora: [email protected]












