Marta Roels, „Wprost”: Często się mówi, że kryzys demograficzny ma podłoże ekonomiczne. Pan wskazuje jednak również na to, że zaszły poważne zmiany kulturowe – dzieci się nie rodzą, bo nie tworzą się pary.
W ostatnich latach wyraźnie osłabła zdolność ludzi do wchodzenia w trwałe związki, zwłaszcza małżeńskie, a to właśnie w nich rodzi się najwięcej dzieci w Polsce. W różnych przekrojach wyniki są podobne – trwałe relacje oraz małżeństwa mają przeciętnie około dwojga dzieci. Można więc w uproszczeniu powiedzieć, że różnica między dzietnością całej populacji a dzietnością małżeństw wynika przede wszystkim z tego, że część osób w ogóle nie tworzy związku albo tworzy relacje nietrwałe, by doczekać się planowanej liczby dzieci.
Problem dotyczy szczególnie osób z niższym wykształceniem i niższymi dochodami. Mężczyźni z wyższym wykształceniem częściej mają stabilne małżeństwa, natomiast kobiety wykształcone, jeśli już wchodzą w związek, również tworzą relacje stosunkowo trwałe i mają relatywnie więcej dzieci.
Jednocześnie istnieje nierównowaga edukacyjna – kobiet z wyższym wykształceniem jest więcej niż mężczyzn. Ponieważ wiele kobiet szuka partnera o podobnym lub wyższym statusie społeczno-ekonomicznym, dla części z nich po prostu brakuje odpowiednich kandydatów. Liczy się nie tylko dyplom, lecz także dochody, zaradność i pozycja społeczna.
Dlaczego kobietom i mężczyznom coraz trudniej się spotkać i zbudować relację? Czy odpowiadają za to internetowe manosfery i feminosfery?
Internetowe bańki są głośne, ale ich realne znaczenie bywa przeceniane. Większość mężczyzn ma o kobietach opinię pozytywną albo neutralną; podobnie jest wśród kobiet, choć negatywne oceny mężczyzn pojawiają się tam nieco częściej. Radykalne środowiska feministyczne czy redpillowe są widoczne w mediach społecznościowych, lecz nadal pozostają marginesem.
Dla demografii ważniejsza jest cała populacja i jej zachowania poza internetem.
Poważniejszym problemem jest ograniczenie kontaktów twarzą w twarz. Smartfony, media społecznościowe i rozrywka cyfrowa sprawiają, że nuda nie prowadzi już do wyjścia z domu, spotkania ze znajomymi czy rozmowy z nieznaną osobą, lecz do sięgnięcia po ekran. Osoby mające trudności społeczne mogą schronić się w internecie, gdzie czują się bezpieczniej. Do tego dochodzi mniejsza liczba rodzeństwa. Kiedyś brat lub siostra przyprowadzali do domu własnych znajomych, poszerzając naturalną sieć kontaktów. Dziś również ten mechanizm jest rzadszy.
Oddzielnym problemem jest geografia – młode, wykształcone kobiety częściej koncentrują się w dużych miastach, podczas gdy wielu mężczyzn pozostaje w mniejszych miejscowościach i na wsi. Obie grupy mają więc mniej okazji, by się spotkać.
Mówi się, że powszechna służba wojskowa kobiet i mężczyzn w Izraelu może sprzyjać tworzeniu związków, bo to jedyny wśród krajów rozwiniętych mających nie tylko zastępowalność pokoleń, lecz także dodatni przyrost naturalny.
![Rosja trafiła w polski zakład w Ukrainie, Sikorski apeluje do prezydenta, Wenecja -faworyt bez Złotych Lwów [NA POCZĄTEK DNIA] Rosja trafiła w polski zakład w Ukrainie, Sikorski apeluje do prezydenta, Wenecja -faworyt bez Złotych Lwów [NA POCZĄTEK DNIA]](https://bi.im-g.pl/im/d8/7d/1f/z33020376IER,Rosyjski-atak-dronowy-na-Ukraine---zdjecie-ilustra.jpg)











