Tobiasz Bocheński, Przemysław Czarnek, Lucjusz Nadbereżny… Giełda nazwisk potencjalnego kandydata PiS na szefa Rady Ministrów kręci się w najlepsze. Jakie nazwisko siedzi w głowie Jarosława Kaczyńskiego, mamy dowiedzieć się na partyjnej imprezie w sobotę. Inna sprawa, czy ostateczna decyzja w tej sprawie w ogóle jeszcze zapadła.
Autorzy „Politycznego WF-u” z czujnością śledzą ten serial i są przekonani, że jeśli prezes postawi na Czarnka, zleci mu misję poprawy morale w PiS, wysłania sygnału, iż ugrupowanie się wybudza, zwalcza wewnętrzne konflikty i zamierza sięgnąć po elektorat Konfederacji Sławomira Mentzena oraz Krzysztofa Bosaka, a także Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
– A Lucjusz Nadbereżny to miałoby być zupełnie nowe otwarcie – zauważył Marcin Fijołek, dodając, że przed liderem PiS najpewniej kampanijny „last dance”, ostatni taniec. Pytanie, ile jeszcze tych ostatnich tańców, bo w ciągu minionych kilkunastu lat wieszczono ich wiele, a „maszyna nadal działa” mimo obecnego, trudnego momentu, a także wszelkich przeszłych.
Lucjusz Nadbereżny – kandydat na premiera ze Stalowej Woli?
Piotr Witwicki przyznał w podcaście Interii, że można byłoby pośmiać się z formy sobotniej konwencji PiS, „gdyby nie to, że ten numer udał się już tyle razy”. – Z Andrzejem Dudą, Beatą Szydło, w trudnej sytuacji z Karolem Nawrockim, gdy wydawało się, że nikt nie ma szans wygrać z Rafałem Trzaskowskim. Trzeba według mnie podejść tu ze spokojem – podkreślił redaktor naczelny Interii.
Zwrócił uwagę na postać Lucjusza Nadbereżnego. – Do mnie pan prezydent Stalowej Woli – nic do niego nie mam – jako premier nie przemawia specjalnie z jednego prostego powodu: to miejscowość, z całą sympatią pozdrawiamy, wielkości 50 tysięcy mieszkańców. Zawiadywanie tego typu organizacją jest czymś zupełnie innym od zawiadywania państwem – wskazał.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Jak uzupełnił Piotr Witwicki, nie dyskredytuje roli, jaką pełnią włodarze polskich miast. – Ale na litość boską, to coś innego niż zawiadywanie 30-paromilionowym państwem. Czy to przekreśla Nadbereżnego na kandydaturę premiera? Pewnie nie, natomiast wydaje mi się, że tutaj Czarnek ma jednak mimo wszystko lepsze CV, więcej doświadczenia – zaznaczył w „Politycznym WF-ie”.
Kandydat na premiera, może na razie „zderzak”?
Natomiast Marcin Fijołek przypomniał, iż zakładamy, że patrzymy na możliwego kandydata na premiera „jako na potencjalnego premiera” – a niekoniecznie musi on objąć to stanowisko w przypadku triumfu PiS w 2027 roku, bo to zależy chociażby od rozkładu sił w przyszłym Sejmie. Do chwili wyborów jednak taka osoba mogłaby być „zderzakiem” pozwalającym kończyć spory w PiS.
– Jeśli kandydatem będzie Czarnek, może on na tyle wystarczająco i intensywnie rozepchnąć się w półtora roku, że na końcu będzie miał pozycję na tyle niekwestionowaną, że będzie oczywistym kandydatem na premiera – mówił prowadzący „Graffiti” w Polsat News.
Z kolei redaktor naczelny Interii przywołał jeszcze inną opcję, jaka jest na stole: że w przypadku Nadbereżnego Kaczyński „widzi więcej niż my widzimy”. – Zobaczył coś w Nawrockim, Dudzie… Przypominam, jak ogłoszona była kandydatura Dudy na prezydenta, to Bronisław Komorowski mówił: „O, to Piotr Duda będzie startował”. Być może jest jednak coś takiego, co dostrzega prezes, czego my nie dostrzegamy – uznał Piotr Witwicki.
Co jeszcze w nowym „Politycznym WF-ie”?
W nowym „Politycznym WF-ie” również o Konfederacji, która swojego kandydata na premiera wystawiać na razie nie zamierza, lecz skupia się na wewnętrznym negocjowaniu list wyborczych. Jak na jej wyborczy wynik może wpłynąć konkurencja w postaci formacji Brauna?
Zapraszamy też do Polsat News na „Polityczny WF z gościem”. W najbliższym odcinku Piotr Witwicki i Marcin Fijołek porozmawiają z Ryszardem Petru, ekonomistą i posłem klubu Centrum.













