Mateusz Sochowicz nie może zaliczyć startu na ZIO 2026 do udanych. W konkursie jedynek polski saneczkarz zajął 21. miejsce. W rywalizacji sztafet mieszanych, po sporych błędach, biało-czerwoni uplasowali się na przedostatniej 8. pozycji.
Mateusz Sochowicz zakończy sportową karierę?
Podczas igrzysk we Włoszech Polak sugerował, że chce zakończyć karierę. – Przynosi mi to więcej frustracji i nerwów niż przyjemności. Nie chodzi mi o pieniądze, tylko o to, by normalnie żyć – stwierdził w rozmowie ze Sportowymi Faktami. – Jeśli jednak miałbym dalej uprawiać sport, to chcę w końcu ścigać się z najlepszymi na równych zasadach. Chciałbym mieć choćby cień szansy na wygrywanie poszczególnych zawodów. Marzy mi się sytuacja, w której przy doskonałym przejeździe walczyłbym o podium – dodał.
Dopytywany o szczegóły, Mateusz Sochowicz stwierdził, że ma do dyspozycji gorszy sprzęt niż rywale. – Czuję się fatalnie, gdy widzę, że inni popełniają na trasie dużo więcej błędów, a i tak przyjeżdżają przede mną. To sprawia, że chce się to wszystko rzucić i zająć czymś innym. Zazdroszczę sportowcom, którzy mogą powalczyć z najlepszymi i wszystko mają w swoich rękach. Mam jedne z najlepszych startów na świecie, a nawet gdy pojadę znakomicie, to przegrywam, bo mam kilkukrotnie słabszy sprzęt – przekonywał.
W tym kontekście warto przypomnieć, że pochodzący z Wrocławia saneczkarz już raz zapowiadał zerwanie z zawodowym sportem (w 2024 roku). Ostatecznie jednak zmienił decyzję. – Wtedy zamydlono mi oczy. Roztoczono przede mną wizję, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Byłem naiwny i uwierzyłem w bajkę. Dostałem nowe sanki, ale co z tego, skoro sposób przygotowania płóz w ogóle się nie zmienił. Wciąż nie mamy żadnej wiedzy, czy pomocy z zewnątrz – tłumaczył.
Porażka Mateusza Sochowicza podczas ZIO 2026. Polak oskarża związek
Saneczkarz nie szczędził gorzkich słów pod adresem związku. Z jego relacji wynika, że poza trenerem nikt nie interesuje się tym, jaki ma sprzęt. – Nasi działacze nie mają żadnego pojęcia o saneczkarstwie. Ich celem jest budowa toru, ale nawet to im nie wychodzi. To były moje trzecie igrzyska, a przez ten czas nie zmieniło się absolutnie nic. Wciąż jestem karmiony tą samą gadką. Jestem już tym zmęczony. Stąd moje słowa o końcu kariery. Gdyby nie trener, to nasza sytuacja byłaby jeszcze gorsza, a dyscyplina cofała by się w rozwoju – przyznał.
Na razie nie wiadomo, czy Mateusz Sochowicz rzeczywiście na dobre pożegna się ze startami w zawodach. – Koniec kariery zbliża się wielkimi krokami, ale na razie faktycznie kontynuuję sezon, a ostateczną decyzję podejmę na spokojnie, gdy wrócę już do domu i przemyślę wszystkie za i przeciw. Jeśli faktycznie coś miałoby się zmienić, to mocno to rozważę. Mam już jednak trochę dość tego środowiska – zadeklarował.













