Porsche przygotowuje gruntowną zmianę sposobu prowadzenia biznesu. Niemiecki producent samochodów sportowych i luksusowych zamierza ograniczyć produkcję, podnieść ceny i mocniej skoncentrować się na najzamożniejszych klientach. Nowy prezes Michael Leiters chce odejść od strategii opartej na zwiększaniu sprzedaży na rzecz wyższych marż.
Powodem są pogarszające się wyniki finansowe. W 2025 r. zysk Porsche zmniejszył się aż o 91 proc., do 310 mln euro. Przychody spadły natomiast o blisko 10 proc., osiągając 36 mld euro. Firma mierzy się z problemami w Chinach, cłami w Stanach Zjednoczonych oraz słabszym od oczekiwań popytem na samochody elektryczne w Europie.
Nowa strategia Porsche. Mniej samochodów, większe zyski
Dotychczas producent był przygotowany do wytwarzania ponad 350 tys. samochodów rocznie. Nowy plan zakłada osiąganie rentowności już przy sprzedaży około 200 tys. pojazdów. Oznacza to odejście od zwiększania wolumenu produkcji na rzecz większego zarobku na każdym sprzedanym aucie.
Strategia nazwana „Sportwagenschmiede ’35” opiera się na zasadzie „wartość ponad wolumen”. Porsche chce upodobnić swój model biznesowy do najbardziej ekskluzywnych producentów dóbr luksusowych. Zamiast walczyć o każdego klienta, zamierza przyciągać tych, którzy są gotowi zapłacić więcej.
Porsche zlikwiduje około 9 tys. miejsc pracy
Zmianom w ofercie będzie towarzyszyć ograniczanie kosztów. Firma uzgodniła z przedstawicielami pracowników rezygnację z podwyżek wynagrodzeń oraz likwidację około 9 tys. stanowisk. W kolejnych latach Porsche ma opuścić również około 40 proc. kadry menedżerskiej.
Łącznie zatrudnienie ma zostać zmniejszone o jedną czwartą. Koncern nie planuje jednak zamykania fabryk. Produkcja pozostanie w Stuttgarcie-Zuffenhausen, Lipsku oraz w zakładzie Volkswagena w Bratysławie.
Chiny przestały być motorem wzrostu
Jedną z największych zmian będzie ograniczenie oczekiwań wobec chińskiego rynku. Jeszcze kilka lat temu niemal co trzecie Porsche trafiało do Chin. Obecnie kierownictwo firmy uzna za sukces sytuację, w której na ten rynek przypadnie co dziesiąty sprzedany samochód.
Zamiast konkurować o większy udział w sprzedaży, producent chce skupić się na najbogatszych nabywcach. Średnia cena 10 tys. najdroższych samochodów ma wzrosnąć z około 270 tys. do 330 tys. euro. Pomóc mają w tym ekskluzywne wersje tworzone na indywidualne zamówienie, których ceny mogą sięgać wielu milionów euro.
Porsche 911 pozostanie samochodem spalinowym
Nowy prezes zapowiedział również istotne zmiany w gamie modelowej. Około 20 proc. obecnie oferowanych wariantów ma zniknąć z katalogu. Jednocześnie Michael Leiters zadeklarował, że kultowy model 911 nie stanie się samochodem w pełni elektrycznym.
Firma nie zamierza jednak rezygnować z rozwoju nowych pojazdów. Do końca dekady planuje wprowadzenie supersamochodu z centralnie umieszczonym silnikiem spalinowym lub napędem hybrydowym. W 2028 r. ma zadebiutować siedmioosobowy SUV pozycjonowany powyżej Cayenne. Elektryczny Macan otrzyma wersję spalinową, a w planach pozostaje również elektryczny Boxster.
Inwestorzy nie są przekonani do planu
Porsche ogranicza także działalność niezwiązaną bezpośrednio z produkcją samochodów. Firma sprzedała spółkę konsultingową MHP indyjskiemu koncernowi Tata oraz zrezygnowała z projektów własnych wysokowydajnych baterii i luksusowych napędów do rowerów elektrycznych.
Powodzenie nowej strategii pozostaje jednak niepewne. W Chinach rośnie konkurencja ze strony producentów takich jak Xiaomi i BYD, oferujących zaawansowane technologicznie pojazdy po niższych cenach. Pytania budzi również przyszłe zainteresowanie młodszych klientów samochodami spalinowymi.
Sceptycyzm widać na giełdzie. Od debiutu Porsche w 2022 r. akcje producenta straciły niemal połowę wartości. Michael Leiters liczy, że ograniczenie produkcji i mocniejsze wejście w segment luksusowy pozwolą odwrócić niekorzystny trend.













