Co się stało: Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej zadecydował w sprawie Jun Suk Jeola. Podtrzymano wniosek parlamentu o impeachment prezydenta. „Za” opowiedział się cały skład sędziowski. Zgodnie z konstytucją wybory prezydenckie muszą się teraz odbyć w ciągu 60 dni. W trakcie obrad pod budynkiem trybunału zebrali się protestujący, którzy domagali się impeachmentu prezydenta. Po ogłoszeniu wyroku tłum zaczął świętować.
Argumenty: Trybunał stwierdził, że Jun Suk Jeol działał niezgodnie z konstytucją i przekroczył swoje prezydenckie uprawnienia, gdy 3 grudnia ubiegłego roku ogłosił stan wojenny. Jego działanie opisano jako „poważne zagrożenie dla demokracji”. Odrzucono większość tłumaczeń Juna, który twierdził, że ogłoszenie stanu wojennego miało być jedynie ostrzeżeniem. – Negatywne skutki dla porządku konstytucyjnego i konsekwencje wynikające z naruszenia prawa przez oskarżonego są poważne, co sprawia, że korzyści płynące z ochrony Konstytucji poprzez odwołanie oskarżonego są zdecydowanie większe niż straty dla kraju wynikające z odwołania prezydenta – ocenił pełniący obowiązku szefa Trybunału Konstytucyjnego, Mun Hjung Be.
Proces karny: Jun Suk Jeol został aresztowany w styczniu i usłyszał zarzuty. Zdaniem śledczych Jun Suk Jeol chciał przeprowadzić zamach stanu, kiedy 3 grudnia wprowadził w kraju stan wojenny. Usłyszał również zarzut spiskowania z byłym ministrem obrony i innymi osobami w celu wzniecenia powstania. Zarzucono mu również, że planował aresztowania i zatrzymania „kluczowych osobistości politycznych”. Grozi mu za to dożywocie lub kara śmierci. Polityk w marcu został zwolniony z aresztu.
Przeczytaj także: „Pierwsza taka sytuacja w historii Korei Południowej. Prezydentowi grozi dożywocie lub kara śmierci”.
Źródła: IAR, Reuters, Yonhap, mk.co.kr