
Jest sześć wakatów, będzie dziewięć
W TK jest obecnie sześć wakatów, bo Koalicja 15 października do tej pory nie wybierała następców sędziów, którym kolejno kończyły się kadencje. Swych kandydatów zgłaszało jedynie Prawo i Sprawiedliwość, a ci za każdym razem przepadali w sejmowych głosowaniach. Sytuacja może się jednak zmienić już w lutym, bo w obozie władzy dostrzeżono szansę na to, by zyskać większość w trybunale. W tym roku kończą się bowiem kadencje kolejnych dwóch sędziów: Andrzeja Zielonackiego i tzw. dublera Justyna Piskorskiego, a na początku przyszłego roku Jarosława Wyrembaka, także „dublera”.
Decyzja o tym, by zacząć uzupełniać wakaty w TK, zapadła już w zeszłym roku, są już nawet – jak słyszymy od polityków koalicji – chętni do tego, by zasiąść w trybunale. – Myślę, że w najbliższym czasie będę uruchamiał tę procedurę – mówi marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, pytany przez nas, kiedy można spodziewać się wyboru nowych sędziów trybunału.
Wkrótce też, jak wynika z naszych ustaleń, ma dojść do spotkania koalicyjnego, na którym zapadnie ostateczna decyzja w sprawie wyboru konkretnych kandydatów do TK. Swych przedstawicieli mają zgłosić wszystkie kluby: KO, Lewica, PSL i Polska 2050. – Intuicja mi podpowiada, że będą to naprawdę mocne nazwiska – takie, które ciężko będzie nawet prezydentowi zakwestionować – mówi nam parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej.
Wstępne propozycje kandydatów ma już Lewica, choć akurat w tym klubie usłyszeliśmy, iż nie ma wielu prawników z dorobkiem, którzy chcą zasiadać w TK ze względu na obecność tam sędziów dublerów i byłych polityków PiS: Stanisława Piotrowicza i Bogdana Święczkowskiego. W Koalicji Obywatelskiej irytację wzbudziła natomiast środowa wypowiedź szefowej klubu Lewicy Anny Marii Żukowskiej dla Radia Zet, iż kandydaci do TK powinni „mieścić się mentalnie w XXI wieku”. – Nie chcemy głosować na kolejnego profesora Zolla, który jednym głosem zablokował liberalizację prawa do przerywania ciąży w Polsce – tłumaczyła Żukowska.
– Mam nadzieję, że Lewica nie zamierza zgłaszać do TK jakichś radykałów, bo będziemy mieli problem z takim wyborem – mówi nam parlamentarzysta KO.
Prezydent powie „nie” nowym sędziom?
Obóz rządowy, co przyznaje także marszałek Czarzasty, na poważnie bierze pod uwagę sytuację, w której prezydent Karol Nawrocki, korzystając z precedensu stworzonego ponad dekadę temu przez Andrzeja Dudę, może nie przyjąć ślubowania od nominatów obecnej władzy. – Zakładamy różne scenariusze, mamy również przemyślane różne zachowania w wypadku tych scenariuszy – zapewnia Czarzasty.
Jak słyszymy, branym pod uwagę „planem B” na wypadek prezydenckiej odmowy może być złożenie przez nowo wybranego sędziego ślubowania na piśmie z poświadczonym notarialnie podpisem. Dokument taki mógłby zostać przesłany do Kancelarii Prezydenta i do marszałka Sejmu. Podobne rozwiązanie było już w uchwalonej dwa lata temu nowej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Wprowadzono je właśnie na wypadek braku zaprzysiężenia sędziów przez głowę państwa. Ustawa nie weszła jednak w życie, bo ówczesny prezydent Andrzej Duda odesłał ją do TK, a trybunał uznał za sprzeczną z konstytucją.
O „ślubowaniu pisemnym” wspomniał też w grudniu na antenie Radia Zet minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. – Prawnicy mówią, że jest to prawnie dopuszczalne – przekonywał szef MS, choć – jak dodał – nie przesądza, czy akurat to rozwiązanie zostanie zastosowane.
Nasi rozmówcy w koalicji rządzącej przyznają jednak, iż ślubowanie pisemne może okazać się mało skuteczne, jeśli prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuści nowo wybranych sędziów do orzekania. To on, zgodnie z obowiązującą ustawą o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, kieruje pracami tej instytucji i wyznacza składy sędziowskie do poszczególnych spraw. – Wówczas kryzys w tej instytucji będzie trwał nadal – przyznają zgodnie politycy Koalicji 15 października.
Orzeczenia dalej bez publikacji?
Ewentualne uzupełnienie składu TK prawdopodobnie nie zmieni nic w kwestii orzeczeń TK, których rząd nie publikuje od 2024 r. – Samo uzupełnienie składu trybunału nie zmieni przecież sytuacji, która tam była do tej pory. – Jeśli orzeczenie zostało wydane w sposób wadliwy, to nie powinno obowiązywać – przekonuje jeden z polityków KO. Publikowane miałyby być tylko orzeczenia nowego składu TK.
Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym zaczął się pod koniec 2015 roku – wówczas prezydent Andrzej Duda odmówił przyjęcia ślubowania od trzech sędziów, wybranych jeszcze przez Sejm VII kadencji, w którym większość miały PO i PSL. Przeprowadził natomiast zaprzysiężenie prawników, których wskazała już nowa PiS-owska większość parlamentarna. To tzw. dublerzy. W TK wciąż zasiadają dwie takie osoby, ponieważ w trakcie kadencji zmarło dwóch pierwotnie wybranych „dublerów” (Lech Morawski i Henryk Cioch, a zastąpili ich Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak). Trzeciemu z tzw. dublerów kadencja wygasła pod koniec 2024 r.











