Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić w sobotę 27 czerwca zapowiedział przed tysiącami zwolenników władz, którzy zgromadzili się w Belgradzie, że wkrótce poda się do dymisji. Zaznaczył, że „prezydentem będzie jeszcze tylko przez kilka tygodni”.

Zobacz wideo Nowe odkrycie w Belgradzie. Archeolodzy znaleźli fragment rzymskiego akweduktu

Aleksandar Vuczić chce podać się do dymisji

– To moje ostatnie dni i tygodnie w roli prezydenta. Powiedziałem kierownictwu Serbskiej Partii Postępowej (SNS, partii rządzącej), że w nadchodzących wyborach będę jej pomagać w zdobywaniu zaufania społeczeństwa – ogłosił Vuczić. Wcześniej – w czerwcu – prezydent powiedział, że rozważa możliwość ubiegania się w wyborach o stanowisko premiera.

Vuczić w sobotę nie podał daty najbliższych wyborów. Według wcześniejszych zapowiedzi przedterminowe powinny się odbyć na jesieni. Jeżeli jednak nie zostaną zorganizowane wcześniej, będą przeprowadzone zgodnie z kalendarzem wyborczym, czyli w listopadzie 2027 roku. Przypomnijmy, że w czerwcowym wywiadzie dla telewizji Prva prezydent nie wykluczył, że wybory parlamentarne i prezydenckie odbędą się jednocześnie. Warto też zaznaczyć, że ich uczciwość była w przeszłości kwestionowana.

Protesty w Serbii

Antyrządowe protesty trwają od końca 2024 roku. Żądanie przedterminowych wyborów jest jednak podnoszone dopiero od maja 2025 roku przez protestujących w Serbii studentów. Manifestacje ruszyły po tragedii, do której doszło 1 listopada 2024 r. w Nowym Sadzie.

Przypomnijmy, że w wyniku zawalenia się części dachu dworca kolejowego zginęło tam 16 osób. Uczestnicy antyrządowych demonstracji twierdzą, że do wypadku doprowadziła korupcja i zaniedbania władz. Studentów poparło liczne grono obywateli. W związku z tym pod koniec grudnia 2025 roku manifestanci ogłosili, że zebrali niemal 400 tys. podpisów pod apelem o rozpisanie przedterminowych wyborów. Według doniesień Ośrodka Studiów Wschodnich podpisy zgromadzono w ciągu jednego dnia.

Przyszłość Serbii

Wiec, organizowany pod hasłem „Serbia – jedna rodzina”, odbył się na dzień przed serbskim świętem państwowym i religijnym, Vidovdanem (Dniem Św. Wita). – Jutro jest Vidovdan. Spójrzcie na siłę armii, na to, czym ona dysponuje, i zrozumcie, dlaczego nikt nie będzie w stanie zaatakować Serbii – powiedział w sobotę Vuczić.

Vuczić skomentował również politykę serbskich władz i program SNS. Obiecał między innymi utrzymanie „tradycyjnych sojuszy” z Rosją i Chinami.

Wcześniej przez centrum Belgradu przeniesiono serbską flagę, która – według organizatorów – ma ponad 500 metrów długości. Razem z obywatelami nieśli ją ministrowie oraz działacze partyjni SNS.

W centrum serbskiej stolicy umieszczono też instalację z napisem „Blokada Serbii”, odnoszącą się do studenckiego ruchu protestu. W pomieszczeniu transmitowane są filmy, które – w interpretacji władz – są przykładami przemocy ze strony demonstrantów, czyli „blokaderów”, jak ich pogardliwie nazywają.

W kilku miejscach w okolicy parlamentu znajdują się również improwizowane „urny wyborcze”, do których zgromadzeni mogą wrzucać karty, na których „głosują” na kwestie priorytetowe dla rozwoju kraju.

Wśród tematów znajdują się m.in. „większa troska o ludzi”, „zachowanie pokoju i stabilności”, „walka o zachowanie Kosowa”, „europejska droga Serbii”, inwestycje w służbę zdrowia, edukację, rolnictwo, kulturę i emerytury oraz wzrost płac.

Z nagrań zamieszczanych w sieci wynika, że do Belgradu przyjechały dziesiątki autobusów, którymi – w zorganizowany sposób – przywożono zwolenników rządu.

Jakub Bawołek (PAP)

Share.
Exit mobile version