-
U 26-letniej turystki z Wielkiej Brytanii, która wróciła z Galapagos, wykryto w spojówce dorosłą przywrę Philophthalmus lacrymosus.
-
Infekcja została opisana jako bardzo rzadka, potwierdzona testami genetycznymi, a leczenie polegało na usunięciu pasożyta przez okulistę.
-
Podobne przypadki mogą być niedodiagnozowane, zwłaszcza na obszarach endemicznych takich jak wyspy Galapagos.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z wyjazdu na Galapagos ludzie zwykle przywożą zdjęcia legwanów i żółwi. Tym razem jednak skończyło się wizytą u okulisty i odkryciem pasożyta w oku. Lekarze z Chile opisali historię 26-letniej mieszkanki Wielkiej Brytanii, u której zdiagnozowano wyjątkowo rzadką infekcję wywołaną przywrą, czyli pasożytniczym płazińcem.
Przypadek opisano w czasopiśmie „Emerging Infectious Diseases”. Kobieta zgłosiła się do lekarzy w Santiago po dziewięciu dniach silnego bólu, obrzęku i uczucia, że coś porusza się w prawym oku. Diagnoza okazała się zaskakująca: w spojówce znajdował się dorosły osobnik przywry Philophthalmus lacrymosus.
Tego typu infekcje u ludzi są ekstremalnie rzadkie, ale autorzy ostrzegają, że mogą być niedoszacowane, zwłaszcza w biedniejszych regionach, gdzie pasożyt krąży w środowisku i ma swoich naturalnych żywicieli.
Pasożyt w spojówce. Jak wyglądała diagnoza
Lekarze zauważyli w oku pacjentki „wydłużoną, ruchomą strukturę” w spojówce, czyli cienkiej, przezroczystej błonie chroniącej gałkę oczną. Obiekt usunięto prostą metodą, przy użyciu wilgotnego wacika. To natychmiast przyniosło ulgę i zlikwidowało nieprzyjemne wrażenie ciała obcego.
Później pasożyta obejrzano pod mikroskopem i zidentyfikowano jako P. lacrymosus. Rozpoznanie potwierdzono także testami genetycznymi. W kolejnych tygodniach pacjentka w pełni wyzdrowiała i nie odnotowano powikłań.
Autorzy opisu podkreślają, że ich obserwacje mają znaczenie wykraczające poza pojedynczy przypadek. „Nasze ustalenia kliniczne i epidemiologiczne pokazują, że zoonotyczna przywra oczna P. lacrymosus może zakażać ludzi w Ameryce Południowej. Wyniki sugerują też, że pasożyt może być endemiczny na wyspach Galapagos w Ekwadorze„. – napisali w publikacji.
Czym jest przywra i dlaczego człowiek rzadko bywa celem
Przywry to pasożytnicze płazińce, fachowo nazywane trematodami. Mają skomplikowany cykl życiowy i zwykle potrzebują kilku żywicieli. W przypadku P. lacrymosus żywicielami ostatecznymi, czyli tymi, w których pasożyt dojrzewa i rozmnaża się, są ptaki wodne. Żywicielem pośrednim są morskie ślimaki.
Człowiek może stać się przypadkowym żywicielem. W typowych zakażeniach przywrami pasożyty lokują się w konkretnych narządach, na przykład wątrobie albo naczyniach krwionośnych. Zakażenia oczu są znacznie rzadsze i zwykle wiążą się właśnie z rodzajem Philophthalmus.
Według autorów, od 1939 r. w literaturze medycznej opisano tylko 12 podobnych przypadków infekcji u ludzi. To sprawia, że lekarze często nie biorą ich pod uwagę, nawet gdy objawy są uciążliwe.
Skąd ten pasożyt mógł się wziąć na Galapagos
Pacjentka przed pojawieniem się objawów podróżowała po Chile, Ekwadorze i Peru. Lekarze uznali, że do zakażenia doszło na Galapagos, bo tylko tam miała kontakt ze środowiskiem wodnym.

To, jak doszło do infekcji jest niejasne. Możliwe, że kobieta weszła w bezpośredni kontakt z larwami w wodzie na przykład podczas pływania. Nie da się też wykluczyć możliwości kontaktu z żywnością skażoną larwami, na etapie jedzenia lub przygotowywania posiłków.
Badacze zwracają też uwagę na naukową zagadkę: wiemy niewiele o tym, ile gatunków Philophthalmus naprawdę istnieje. Pasożyt znaleziony w oku kobiety jest bardzo podobny do niedawno opisanego gatunku przywry wykrytego u uchatek żyjących w pobliżu Galapagos, nazwanego P. zalophi. Autorzy sugerują, że oba mogą być w rzeczywistości tym samym gatunkiem, a różnice wynikają z przystosowania do żywiciela ssaczego. To mogło wprowadzić badaczy w błąd przy wcześniejszej identyfikacji.
Thomas Weitzel, specjalista medycyny tropikalnej i parazytologii z Universidad del Desarrollo w Chile, mówi wprost: „Konsekwencja dla podróżnych i lekarzy jest taka, że powinni brać pod uwagę filoftalmozę, jeśli ktoś skarży się na uczucie ciała obcego w oku w trakcie lub po podróży”. – podkreśla. I dodaje: „Leczeniem jest usunięcie pasożyta, co powinien zrobić okulista”. – mówi Weitzel.














