Już dziś, czyli w czwartek po raz pierwszy obradować będzie Rada Pokoju – inicjatywa powołana przez Donalda Trumpa. Podczas inauguracyjnego posiedzenia w Waszyngtonie głównym tematem ma być plan odbudowy Strefy Gazy.
Według zapowiedzi Trump ma również przedstawić szczegóły programu pomocowego o wartości 5 miliardów dolarów, który miałby wesprzeć proces odbudowy tego terytorium. Do udziału w Radzie zaproszono około 60 państw, a obecność swoich delegacji potwierdziło dotychczas około 20 z nich.
Sześć krajów będzie reprezentowanych na szczeblu głów państw, kolejne sześć – przez szefów rządów. Część uczestników, w tym Unia Europejska, zapowiedziała udział w charakterze obserwatorów. Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów wobec inicjatywy jest brak politycznej reprezentacji Palestyny, co skłoniło niektóre państwa do odmowy udziału w spotkaniu.
Kto przybędzie na obrady Rady Pokoju?
Udział na najwyższym szczeblu zapowiedzieli:
-
Prabowo Subianto – prezydent Indonezji -
Nicusor Dan – prezydent Rumunii -
Javier Milei – prezydent Argentyny -
Szawkat Mirzijojew – prezydent Uzbekistanu -
Kasym-Żomart Tokajew – prezydent Kazachstanu -
To Lam – sekretarz generalny Komunistycznej Partii Wietnamu i prezydent Wietnamu
Na poziomie premierów udział potwierdzili:
-
Shehbaz Sharif – Pakistan -
Viktor Orban – Węgry -
Hun Manet – Kambodża -
Mostafa Madbuli – Egipt -
Nikol Paszynian – Armenia -
Edi Rama – Albania
Na szczeblu dyplomatycznym obecność potwierdzili:
-
Hakan Fidan – minister spraw zagranicznych Turcji -
Gideon Saar – minister spraw zagranicznych Izraela -
Iwan Najdenow – sekretarz stanu w resorcie spraw zagranicznych Bułgarii
Obserwatorzy i nieobecni. Kto dystansuje się od inicjatywy?
W charakterze obserwatorów udział zapowiedzieli między innymi:
-
Antonio Tajani – wicepremier i minister spraw zagranicznych Włoch -
Petr Macinka – Czechy -
Juraj Blanar – Słowacja -
Dubravka Szuica – komisarz Unii Europejskiej do spraw regionu śródziemnomorskiego
Nie nadeszło jeszcze oficjalne potwierdzenie udziału między innymi ze strony Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Kataru, Japonii czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
W Radzie Pokoju zabraknie natomiast kluczowych sojuszników Stany Zjednoczone, takich jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania. Udziału odmówiły również Hiszpania, Austria, Polska, Islandia, Norwegia i Szwecja, a także Watykan, Australia i Nowa Zelandia.
Polska poza Radą, ale z przedstawicielem w Waszyngtonie
Choć Polska nie przystąpiła do Rady Pokoju, na inauguracyjnym posiedzeniu obecny będzie Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Nie będzie na nim Karola Nawrockiego.
W ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego temat zaproszenia Polski do Rady był jednym z kluczowych punktów obrad. Karol Nawrocki ocenił wówczas, że propozycja ta „może mieć realne konsekwencje strategiczne, polityczne, wojskowe, sojusznicze, a także ekonomiczne i gospodarcze”.
Czym jest Rada Pokoju?
Rada Pokoju to nowo powołana międzynarodowa instytucja, której zadaniem jest nadzorowanie drugiego etapu planu pokojowego Donalda Trumpa. Obejmuje on demilitaryzację oraz odbudowę Strefy Gazy. Trump pełni funkcję przewodniczącego Rady i zachowuje prawo mianowania jej członków.
Organ ten ma możliwość powołania międzynarodowych sił stabilizacyjnych, a według deklaracji Trumpa w przyszłości mógłby nawet zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych w regionie Bliskiego Wschodu.













