Wraz z początkiem ubiegłego roku weszła w życie tzw. renta wdowia. Nie jest to odrębne świadczenie, lecz stanowi połączenie co najmniej dwóch świadczeń: własnego (np. emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy) oraz renty rodzinnej po zmarłym małżonku. Mówimy tu o tzw. zbiegu świadczeń. Można pobierać jedno świadczenie w całości, a drugie w wysokości 15 proc. Jak przewidują przepisy, od stycznia 2027 roku udział drugiego świadczenia wzrośnie do 25 proc.
Aby otrzymać rentę wdowią trzeba spełnić następujące warunki:
-
kobieta ma ukończone co najmniej 60 lat, a mężczyzna 65 lat, -
do dnia śmierci małżonka istniała wspólność małżeńska, -
osoba ubiegająca się o rentę wdowią nie zawarła ponownie związku małżeńskiego, -
prawo do renty rodzinnej powstało nie wcześniej niż po ukończeniu 55 lat przez kobietę lub 60 lat przez mężczyznę.
Renta wdowia. Prawie 200 tys. wniosków odrzuconych
Dodatkowy warunek wiąże się z faktem, że suma obu świadczeń nie może przekroczyć trzykrotności najniższej emerytury (obecnie 1978,91 zł brutto). Po marcowej waloryzacji jest to 5 935,48 zł brutto, podczas gdy wcześniej limit ten wynosił 5 636,73 zł brutto.
Z danych ZUS wynika, że rentę wdowią pobiera ponad milion seniorów. Niemal 200 tys. wniosków zostało jednak przez instytucję odrzuconych. Najczęstszym powodem jest właśnie przekroczenie wspomnianego progu.
Wniosek w sprawie renty wdowiej należy złożyć w organie emerytalno-rentowym, w którym dana osoba jest uprawniona do pobierania jednego ze świadczeń. Można to zrobić osobiście w placówce, wysłać pocztą, za pomocą ePUAP lub za pośrednictwem systemu e-Doręczeń.
Z szacunków ZUS wynika, że osoby pobierające rentę wdowią zyskali średnio ok. 350 zł miesięcznie.













