O wezwaniu rosyjskiego ambasadora MSZ Finlandii poinformowało również w środę. „Zdecydowanie potępiamy bezprawne groźby i brutalne ataki Rosji na ludność cywilną na Ukrainie oraz jej kampanię zastraszania, mającą na celu nakłonienie personelu ambasad państw europejskich do opuszczenia Kijowa” – przekazano. „Rosja nie będzie dyktować Europie swojej obecności na Ukrainie” – podkreśliły fińskie władze.

„Wojskowy statek powietrzny”

Do incydentu doszło w środę (27 maja) na wysokości półwyspu Porkkala, około 40 km na południowy zachód od Helsinek. Fińskie siły powietrzne w odpowiedzi wykonały „lot operacyjny”. Nie podano szczegółów, jaki typ „wojskowego statku powietrznego” jest podejrzewany o naruszenie przestrzeni. Może to być myśliwiec, bombowiec, samolot transportowy, śmigłowiec, jak również bezzałogowiec.

Zobacz wideo Polskie firmy nie są zachwycone wdrożeniem sztucznej inteligencji

Obszar w pobliżu półwyspu Porkkala jest uznawany za wrażliwy z punktu widzenia bezpieczeństwa. Mieści się tam baza fińskiej marynarki wojennej. W przeszłości w latach 1944-1956 funkcjonowała tam również radziecka baza morska. Półwysep Porkkala położony jest również w pobliżu korytarza powietrznego, którym często rosyjskie samoloty wykonują przeloty nad Zatoką Fińską między Petersburgiem a Obwodem Królewieckim.

Ministrowie: Za wcześnie na rozmowę o negocjatorze do rozmów z Rosją

Ministrowie Litwy, Łotwy i Estonii przekonywali w czwartek przed posiedzeniem szefów MSZ krajów UE na Cyprze, że obecnie jest jeszcze za wcześnie na rozmowę o konkretnych nazwiskach potencjalnych negocjatorów do rozmów z Rosją.

– Wszyscy mówią o tym, kim będzie osoba, która będzie rozmawiać z Rosją. Prawda jest jednak taka, że Putin wcale nie chce rozmawiać – powiedział minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna. – Jeśli w przyszłości uda nam się skłonić Putina do rozmów, nastąpi to wyłącznie w wyniku wywartej na niego większej presji – podkreślił.

Jego zdaniem UE powinna najpierw ustalić gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy i dla siebie samej. Powtórzył stanowisko przedstawione wcześniej przez szefową unijnej dyplomacji, Estonkę Kaję Kallas, że skupianie się na tym, kto będzie rozmawiać z Moskwą, jest pułapką, w którą rosyjski przywódca próbuje wciągnąć Europę.  – Łatwo sobie wyobrazić, że jeśli ktoś zapuka teraz do drzwi Kremla z propozycją spotkania, Putin wyłoży na stół te same żądania, które przedstawił podczas negocjacji z prezydentem USA Donaldem Trumpem – dowodził Tsahkna.

Na giełdzie nazwisk osób, które potencjalnie mogłyby prowadzić takie negocjacje, wymieniany jest m.in. prezydent Finlandii Alexander Stubb. – Wydaje mi się, że Alexander Stubb swoimi rusofobicznymi wypowiedziami robi wszystko, co możliwe, aby jego kandydatura nie była w ogóle brana pod uwagę w tej kwestii – komentowała w czwartek rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

Współautor: Z Helsinek Przemysław Molik (PAP)

Share.
Exit mobile version