-
Rosyjscy propagandziści telewizyjni otrzymali ochronę od Gwardii Narodowej. Jak mówią infrormatorzy, państwową ochronę mają już w zasadzie wszyscy prowadzący.
-
Nowa ochrona może wiązać się z ciągłą obserwacją przez służby bezpieczeństwa i według źródeł nie wszyscy są z tego powodu zadowoleni.
-
Rozszerzenie listy chronionych osób nastąpiło po ostatnich zamachach, między innymi po ataku bombowym w restauracji w Moskwie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak ustalił kanał Agientstwo, Wiktor Zołotow, szef Federalnej Służby Wojsk Gwardii Narodowej Rosji, wydał rozkaz, by zwiększyć grono osób, którym państwo rosyjskie zapewnia ochronę. Według ustaleń dziennikarzy na listę trafili szefowie państwowych mediów, ale także prowadzący programy telewizyjne propagandyści.
„Rosgwardia chroni teraz praktycznie wszystkich prowadzących” – twierdzi źródło agencji w państwowej telewizji.
„Nie wszyscy koledzy są tym zachwyceni, ponieważ oprócz dbałości o bezpieczeństwo, środek ten wiąże się również z ciągłą inwigilacją ze strony służb bezpieczeństwa” – przekazał informator.
Propagandyści dostali ochronę Rosgwardii. „Ciągła inwigilacja ze strony służb”
Według źródeł w rosyjskiej telewizji publicznej dochodzi do sytuacji, w której jeden z prowadzących, chcąc zorganizować w centrum Moskwy imprezę urodzinową, musiał przybyć z pełną obstawą. Funkcjonariusze Rosgwardii ochraniali obiekt i towarzyszyli jubilatowi, jeżdżąc za nim rządowym samochodem.
Inny z informatorów zaznaczył, że część propagandystów, zwłaszcza w kierownictwie Kanału Pierwszego, wcześniej korzystała z ochrony zapewnianej przez pracodawcę, jednak musiała z niej zrezygnować. Takich asystentów zastąpiła wykwalifikowana taktycznie i uzbrojona Rosgwardia, niezależnie od tego, czy taka była wola ochranianego.
Kreml zaostrza środki po kolejnych zamachach bombowych
Jak podaje Agientstwo, Władimir Putin od napaści Rosji na Ukrainę co najmniej czterokrotnie rozszerzał listę chronionych osobistości, zwykle po zamachach na życie członków kremlowskiej wierchuszki. Tak było po zabójstwie Darii Dugin, czy próbie likwidacji Zachara Prilepina.
Decyzje o kolejnym wzmocnieniu ochrony miały zapaść po 1 sierpnia br., kiedy w Moskwie w restauracji przy placu Kudryńskim doszło do ataku bombowego. Na zamkniętą imprezę urodzinową nieznana kobieta próbowała wnieść ładunek wybuchowy, którego detonacja zabiła pięć osób, w tym ją samą, a 21 raniła.
Według nieoficjalnych informacji celem zamachu był świętujący urodziny dowódca Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej generał Aleksander Czajko, jednak Moskwa nie potwierdziła informacji o tożsamości ofiar. Inna wersja mówi, że w zamachu zginął gen. Walerij Płachotniuk, dowódca rosyjskich sił w Naddniestrzu.
-
Tajemniczy zamach w Rosji. Huk obudził mieszkańców, ofiarą wojskowy
-
Miał planować zamach na czołowych polskich polityków. 23-latek zatrzymany


