-
Jewgienij Wołnow zinfiltrował zdalne spotkanie w rosyjskim Ministerstwie Przemysłu i Handlu dotyczącym produkcji dronów i ujawnił się podczas konferencji.
-
Podczas spotkania pojawiły się informacje o problemach z surowcami do produkcji dronów oraz uzależnieniu od zagranicznych materiałów, w tym z Chin.
-
Wołnow jest ścigany przez Rosję od 2018 roku i kontynuuje działania prowokacyjne, publikując rozmowy z Rosjanami, także podczas wojny w Ukrainie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Bloger, od 2018 r. znajdujący się na międzynarodowej liście poszukiwanych przez Rosję, po raz kolejny zakpił z Kremla. Jak informuje Meduza, tym razem Jewgienij Wołnow dołączył do wideokonferencji zorganizowanej przez rosyjskie ministerstwo przemysłu na temat produkcji dronów.
W zmontowanym, minutowym fragmencie konferencji słychać jedną z przedstawicielek rosyjskiej firmy, która mówi wprost o „problemach z surowcami” przy produkcji bezzałogowców. W Rosji nie da się bowiem kupić surowców dostępnych w innych krajach. Wskazywała, że m.in. przewody miedziane są produkowane wyłącznie w Chinach.
– Jeśli mówimy o sprzęcie elektronicznym, to w 90 proc. to surowce zagraniczne. Po prostu nie są produkowane w Rosji – mówi uczestniczka spotkania.
Bloger dostał się na spotkanie rosyjskiego ministerstwa. Ujawnił dane urzędników
W pewnym momencie Wołnow postanowił się ujawnić, obrażając uczestników spotkania. Gdy jeden z urzędników kazał mu się rozłączyć, satyryk odpowiedział: Wszystkie wasze twarze zostały nagrane. Panowie rozejrzyjcie się. Tak, ty łysy na początek.
Niezależny rosyjski kanał Astra potwierdził, że w spotkaniu uczestniczyli m.in. Aleksiej Serdiuk, dyrektor departamentu ds. dronów i robotyki w ministerstwie przemysłu, pracownicy resortu oraz osoby związane z branżą wojskową. Na opublikowanym nagraniu widać ich dane kontaktowe.
„Sami przyznaliście na spotkaniu: Bez Chin nic wam nie idzie. A Ministerstwo Przemysłu i Handlu nadal żąda niemożliwego i naciska na 'substytucję importu’, która w rzeczywistości nie istnieje” – napisał Wołnow w komentarzu do opublikowanego materiału. Podkreślił, że na numery telefonów urzędników płyną już „osobiste gratulacje”.
Do tej pory Kreml nie skomentował wycieku.
Jewgienij Wołnow. Prankster ścigany przez Rosję
Wołonow wywołał szok na Kremlu w 2018 r., gdy podszywając się pod oficjeli dzwonił do rosyjskich szpitali i urzędów, podając fałszywe informacje o pożarze w Kemerowie. W tragedii w centrum handlowym zginęło 60 osób, a 79 zostało rannych.
W rozmowie z przedstawicielami szpitali Wołnow udawał dowódcę z rosyjskiego ministerstwa i podawał zawyżoną liczbę zabitych (300 osób). Prowokacje ujawniły, że urzędnicy, duchowni i lekarze pod przymusem zgadzali się na „zmowę milczenia” o katastrofie, chętnie przyjmowali łapówki i byli skłonni uczestniczyć w akcjach propagandowych Kremla.
Wołonow za „podżeganie do nienawiści” został aresztowany zaocznie w Rosji i umieszczony na międzynarodowej liście poszukiwanych.
Wojna w Ukrainie. Wołnow ma „misję”
W trakcie pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę bloger zajmuje się m.in. żartowaniem z Rosjan, którzy stracili bliskich na froncie. Rozmowy publikuje w sieci. Nawet u części rodaków Wołnowa, takie zachowanie wywołuje oburzenie, pojawiają się też oskarżenia o „dehumanizację”. Jednak youtuber nie ma sobie nic do zarzucenia.
„Większość przestępczych komentarzy do moich filmów na YouTube piszą Rosjanie. Ale w odniesieniu do Ukraińców, którzy oburzają się na moje działania, mam odpowiedź: Rosjanie okupowali moje rodzinne miasto Donieck i zabili wielu moich rodaków. Nie mam granic i mam prawo robić z nimi, co tylko zechcę” – mówił Wołnow w 2024 r. w wywiadzie dla portalu Glavkom.
Źródło: Meduza, Astra, NV.ua, 112.ua
-
Pożyczka dla Ukrainy pod znakiem zapytania. Kallas spodziewa się przełomu
-
Państwa składają pilny wniosek do UE. Jest wymierzony w Izrael













