Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Doniesienia hiszpańskiego dziennika „El Mundo” brzmią zaskakująco. Gazeta, powołując się na źródła zbliżone do CIA podaje, że Rosjanie mogą zaatakować dronami południe Europy. Potencjalne cele to Hiszpania, Francja, Włochy. Czy to możliwy scenariusz?
Gen. Bogusław Pacek: Liczba informacji związana z zagrożeniem ze strony Federacji Rosyjskiej jest ogromna, a pojawiające się kolejne scenariusze, powodowane są trochę wyobraźnią, a nie tylko informacjami wywiadowczymi czy analizą faktów. Trwa wojna na zastraszanie i odstraszanie i z całą pewnością jedną z głównych metod agresji, które realizuje Rosja, jest uderzenie informacją. Nie mam pewności, czy pojawiające się sygnały o możliwych kolejnych atakach przygranicznych, o możliwym zaatakowaniu banków w Europie Zachodniej przez Rosję, która ponoć zmapowała wszystkie połączenia pomiędzy systemami bankowymi, jest faktycznym zagrożeniem, czy to jest elementem wojny informacyjnej. Podobnie jest z doniesieniami o rzekomych planach ataku na południu Europy. Oczywiście, że nie można niczego wykluczyć, ale myślę, że to mało realne.
Czyli wciąż to my jesteśmy na pierwszej linii?
Najważniejsze jest to, co wynika z interesów Rosji. I widać, że jest ona dość konsekwentna zarówno wobec Ukrainy, jak i państw europejskich Europy Środkowej i Zachodniej. Niezmiennie twierdzę, że jeżeli ma ktokolwiek się obawiać czegokolwiek ze strony Rosji, to przede wszystkim państwa wschodniej flanki NATO. To tu coraz częściej dochodzi do ataków dronowych, wybuchów czy pożarów. W tej strategii mieści się również atakowanie państw, które w największym stopniu wspierają Ukrainę, czyli na przykład Niemcy, które na terenie Ukrainy ulokowały swoje firmy zbrojeniowe czy Wielka Brytania, która przekazała środki do budowy pocisków dalekiego zasięgu.
To są konkrety i tu ewidentnie Rosja atakuje we wzmożony sposób: informacyjny, psychologiczny, militarny i polityczny wszystkie te miejsca.


