-
Dowództwo Operacyjne przekazało, że rosyjski śmigłowiec Mi-8 naruszył polską przestrzeń powietrzną na północ od Braniewa na 42 sekundy.
-
Lot śmigłowca był monitorowany przez systemy radiolokacyjne, a w gotowości pozostawały polskie siły powietrzne i naziemne.
-
We wrześniu i lipcu dochodziło do przechwyceń rosyjskich samolotów, a liczba tych incydentów wzrosła ponad dwukrotnie wzdłuż wschodniej flanki NATO.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało komunikat, w którym przekazało, że w środę o godz. 11.08 doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Jak podano, incydent miał miejsce na północ od miejscowości Braniewo. „(…) Doszło do krótkotrwałego naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez śmigłowiec Mi-8 Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej” – przekazano.
Rosyjski śmigłowiec naruszył polską przestrzeń powietrzną. „Przebywał 42 sekundy”
„Śmigłowiec wykonywał lot z Obwodu Królewieckiego. Naruszył polską przestrzeń powietrzną na maksymalną głębokość ok. 300 m i przebywał w niej przez 42 sekundy” – podkreśliło Dowództwo Operacyjne RSZ.
Wojsko zaznaczyło w wydanym komunikacie, iż lot maszyny był obserwowany przez systemy radiolokacyjne Sił Zbrojnych RP. „Poderwane zostały samoloty myśliwskie, a naziemne siły i środki pozostawały w stanie gotowości” – dodano.
„Charakter incydentu wskazuje na to, żeRosja po raz kolejny testuje gotowość naszej obrony powietrznej” – podkreśla Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Jednocześnie zapewniono, że obsady systemów obrony powietrznej RP „prowadzą całodobową obserwację i pozostają w pełnej gotowości, aby zapewnić bezpieczeństwo.
Incydenty z udziałem Rosji nad Polską. Poderwane myśliwce, przechwycone samoloty
Polskie myśliwce zostały poderwane także w środę rano. Miało to związek z uderzeniami Rosji na Ukrainę. Mieszkańcy woj. lubelskiego otrzymali alert RCB, a praca lotnisk w Lublinie i w Rzeszowie została czasowo wstrzymana. Niedługo później powiadomiono, że zakończono operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
Wojsko poinformowało jednocześnie, że „huk słyszalny dziś rano w centralnej części Polski związany był z przekroczeniem bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe”. Podkreślono, że działania lotnictwa prowadzone były w sposób kontrolowany, zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami bezpieczeństwa.
Z kolei we wtorek także doszło do podobnego incydentu. Szef MON Włdysław Kosiniak-Kamysz podał informacje o tym, że „rosyjski Ił-20 został przechwycony przez nasze myśliwce około 40 km od polskiego wybrzeża”.
„Rosja regularnie testuje wschodnią flankę NATO. Dziś znów nad Bałtykiem” – dodał wicepremier.
Seria incydentów z rosyjskimi śmigłowcami. DORSZ monitoruje sytuacje
Na początku września Kosiniak-Kamysz informował także o przechwyceniu rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20. Wówczas do zdarzenia doszło około 40 kilometrów na północ od Ustki.
Do podobnych zdarzeń dochodziło także w okolicach Łeby oraz Koszalina. Dowództwo Operacyjne przekazało wówczas, że liczba przechwyceń rosyjskich samolotów wzdłuż wschodniej flanki NATO wzrosła o ponad 250 proc.
Z kolei w lipcu polskie myśliwce interweniowały trzy dni z rzędu: 14, 15 i 16 lipca. Procedurę realizowaną w takiej sytuacji tłumaczyło w tym okresie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. DORSZ wskazało, że to standardowy element systemu bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej.
„Ich celem jest identyfikacja oraz kontrola obiektów niespełniających międzynarodowych procedur lotniczych. Działania te pozwalają na bieżącą ocenę sytuacji i utrzymanie bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej” – wskazywano we wpisie zamieszczonym na X.


