-
Rodzinny dom na warszawskiej Białołęce ma zostać wyburzony w związku z planowaną rozbudową drogi i infrastrukturą rowerową, a właściciel twierdzi, że można było uniknąć wyburzenia.
-
Cezary Lusiński sprzeciwia się wywłaszczeniu nieruchomości, zarzucając władzom miasta zaniżenie odszkodowania oraz brak uwzględnienia alternatywnych rozwiązań przedstawianych przez rodzinę i sąsiadów.
-
Miasto podaje, że właściciele byli informowani o planach rozbudowy już w 2018 roku, a wycena nieruchomości została obliczona na podstawie przeznaczenia działki określonego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Dzisiaj urzędnicy m.st. Warszawy przejęli nasz dom rodzinny, aby go zburzyć i szerzej poprowadzić nowy przebieg ulicy Białołęckiej” – napisał Cezary Lusiński na Facebooku.
Chodzi o budynek przy ul. Kuszników 27 w Warszawie, który stoi na trasie planowanego nowego przebiegu ul. Białołęckiej.
„Wzywam do opamiętania”. Mieszkańcy Białołęki walczą z władzami o rodzinny dom
Mężczyzna od miesięcy sprzeciwia się planom miasta. Jak podkreśla, wraz z rodziną i sąsiadami wielokrotnie przedstawiał alternatywne rozwiązania, które jego zdaniem pozwoliłyby uniknąć wyburzenia domu.
Według Lusińskiego nowa, podwójna jezdnia wraz z chodnikami mogłaby zostać poprowadzona między istniejącą zabudową, bez konieczności ingerencji w nieruchomość jego rodziny. Kontrowersje budzi również planowana ścieżka rowerowa.
„Ścieżkę rowerową dogodniej i bezpieczniej można poprowadzić wzdłuż dotychczasowego przebiegu ulicy Białołęckiej” – argumentuje.
W emocjonalnym wpisie podziękował osobom, które wspierały rodzinę w sporze z miastem. „Dziękuję sąsiadom, koleżankom i kolegom za wsparcie, a mediom za zainteresowanie naszą krzywdą” – napisał.
Warszawa. Właściciel domu oskarża Trzaskowskiego. „Tego ci nie daruję”
Nie zabrakło również ostrych słów pod adresem władz Warszawy. Lusiński zwrócił się bezpośrednio do prezydenta stolicy. „Rafała Trzaskowskiego i jego urzędników wzywam do opamiętania, by szanowali współobywateli i grosz publiczny” – podkreślił.
Autor wpisu zaznaczył również, że sam jest aktywnym rowerzystą i dobrze rozumie potrzeby infrastruktury rowerowej. „Jeżdżę na rowerze więcej od Was i wiem, jak powinny być budowane ścieżki rowerowe, by współgrały z tkanką miejską” – dodał.
Rozbudowa ulicy Białołęckiej od lat budzi emocje wśród mieszkańców dzielnicy. Inwestycja ma poprawić przepustowość jednej z głównych arterii północno-wschodniej Warszawy, jednak część lokalnej społeczności zwraca uwagę na koszty społeczne przedsięwzięcia, w tym wyburzenia nieruchomości i ingerencję w istniejącą zabudowę.
Jak tłumaczą stołeczni urzędnicy, właściciele nieruchomości mieli być informowani o planowanej inwestycji już we wrześniu 2018 roku. Miasto podkreśla również, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego uchwalony w 2010 roku od początku przewidywał przeznaczenie tego terenu pod rozbudowę drogi.
Drogowe przeznaczenie działki miało istotny wpływ na wycenę nieruchomości. Za działkę wraz z domem o powierzchni 143 metrów kwadratowych Cezaremu Lusińskiemu zaproponowano około 445 tys. zł odszkodowania.
Właściciel uważa jednak, że kwota jest rażąco zaniżona i nie odpowiada realnej wartości nieruchomości. „Władze Warszawy kradną nam dom rodzinny, pod ścieżkę rowerową. Tego Ci, Rafał, nie daruję” – oświadczył wcześniej Cezary Lusiński.


