
Nagranie opublikowane przez Roztoczański Park Narodowy wzbudziło spore zainteresowanie w mediach społecznościowych. Widok czarnych punktów na śniegu przypomina rozpyloną szadź i może budzić niepokój, ale eksperci podkreślają, że w tym przypadku mamy do czynienia z całkowicie naturalnym zjawiskiem.
W rzeczywistości ten „brudny śnieg” to miliardy drobnych organizmów glebowych, znanych jako skoczogonki. Potocznie nazywa się je śnieżnymi pchłami – i nietrudno zrozumieć dlaczego. Organizmy te intensywnie skaczą, zwłaszcza gdy ktoś się do nich zbliży, co doskonale widać na udostępnionym nagraniu.
Roztoczański Park Narodowy. Skoczkonogi robią furorę w sieci
Skoczogonki przez większą część roku żyją w glebie i ściółce leśnej, gdzie pełnią ważną i pożyteczną rolę – przyspieszają rozkład materii organicznej i wpływają na żyzność gleby.
Zimą, podczas krótkich okresów ocieplenia, masowo wychodzą na powierzchnię, korzystając z wilgotnego, odwilżowego powietrza.
Jak podkreślają przyrodnicy, są to jedne z najbardziej odpornych bezkręgowców w naszym klimacie. Dzięki specjalnym mechanizmom ochronnym potrafią funkcjonować nawet w niskich temperaturach, a ich obecność na śniegu nie stanowi żadnego zagrożenia.
Czy „śnieżne pchły” są groźne? Apel do spacerowiczów
Leśnicy uspokajają: skoczogonki nie gryzą i nie przenoszą chorób.
Przyrodnicy apelują również, by pozwolić drobnym stworzeniom spokojnie „pohasać”. Już wkrótce, wraz z powrotem silniejszych mrozów, skoczogonki znikną z powierzchni i ponownie schronią się w glebie.
Zjawisko zaobserwowane na Roztoczu nie jest wyjątkiem – podobne obserwacje pojawiają się zimą w różnych regionach Polski. To kolejny dowód na to, że nawet w środku zimy przyroda tętni życiem, choć często zupełnie niewidocznym na pierwszy rzut oka.











