W środę o godz. 12:30 politycy Rozwoju Plus przedstawią swój autorski pomysł na to, jak uzdrowić sytuację w Trybunale Konstytucyjnym.
O nowych rozwiązaniach mają mówić były premier Mateusz Morawiecki oraz prawnicy Krzysztof Szczucki i Paweł Jabłoński, którzy odpowiadają za przygotowanie zmian.
Reset w wykonaniu Rozwoju Plus
Z informacji Interii wynika, że Rozwój Plus chce zaproponować zmianę konstytucji w części dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego i doprowadzić do resetu w Trybunale Konstytucyjnym. Jak ów reset miałby wyglądać?
Na początek, Trybunał w obecnym kształcie musiałby zostać zlikwidowany, co oznaczałoby przeniesienie wszystkich obecnych sędziów w stan spoczynku.
W następnym kroku nastąpiłby wybór nowych sędziów przez Sejm, ale większością 3/5 głosów. Taka większość wymagałaby współpracy większości rządzącej z opozycją.
Co jeśli do takiego porozumienia by nie doszło? Rozwój Plus proponuje, by Sejm miał na powołanie nowych sędziów określony czas – 100 dni. I jeśli w tym czasie do wyboru nie dojdzie, czyli jeśli politycy się między sobą nie dogadają co do kształtu Trybunału, to prezydent dostaje możliwość skrócenia kadencji Sejmu.
– Możliwość, nie obowiązek – jak podkreśla w rozmowie z Interią prof. Krzysztof Szczucki.
– To ma służyć jako dodatkowa motywacja dla Sejmu, aby jednak wyboru sędziów do TK dokonano w określonym terminie – wyjaśnia.
Prof. Szczucki mówi, że kluczowe w propozycji Rozwoju Plus jest także to, że po tym, jak Sejm uchwali nowy kształt konstytucji w zakresie TK, wybór nowych sędziów może zostać dokonany dopiero przez kolejny Sejm.
Chodzi o to, aby uniknąć pokusy dokonywania zmian w konstytucji „pod siebie”.
W Rozwoju Plus zdają sobie sprawę, że ich propozycje nie mają większych szans na wejście w życie w tej kadencji.
– Nie wykluczamy jednak, że nasze propozycje staną się punktem wyjścia nie tylko do dyskusji, ale do przeprowadzenia w przyszłości realnych zmian w konstytucji. Coraz więcej osób i środowisk widzi, że są one konieczne. I to nie tylko po stronie opozycji, ale także po stronie polityków z koalicji rządzącej – przekonuje Krzysztof Szczucki.
– Na tym, aby ten spór ciągnąć, zależy dziś tylko i wyłącznie Donaldowi Tuskowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu, a nam zależy na tym, aby ten węzeł gordyjski przeciąć i przywrócić Trybunał do normalnego funkcjonowania – dodaje.
Merytoryczna strona Rozwoju Plus
Pomysł na reset w Trybunale Konstytucyjnym to kontynuacja przyjętej przez środowisko Mateusza Morawieckiego strategii prezentowania się jako „merytoryczna opozycja” w kontrze do PiS, które Rozwój Plus przedstawia jako opozycję nieskuteczną i bazującą głównie na emocjach.
– Jako mała partia chcemy być obecni w kluczowych tematach, ale właśnie od tej strony merytorycznej. Nie tylko się oburzać, ale wychodzić z konkretnymi propozycjami i pomysłami. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przygotowaliśmy już 10 raportów w różnych sprawach – mówi nam osoba z otoczenia Mateusza Morawieckiego.
W Rozwoju Plus cały czas trwa też poszukiwanie tematów, które mogłyby stać się motorem napędowym stowarzyszenia i które wywołałyby w wyborcach określone emocje.
– Polityką rządzą emocje. Jarosław Kaczyński ma swoje emocje tożsamościowo-braunowe. Donald Tusk bazuje głównie na emocji anty-PiS, a ostatnio też anty-Konfederacja i anty-Braun – wskazuje nasz rozmówca.
Na razie wśród pomysłów pojawiły się kwestie służby zdrowia oraz gospodarki z naciskiem na obronę miejsc pracy, ale – jak słyszymy – im bliżej wyborów i kampanii, tym te tematy będą się bardziej krystalizować.
Na tym etapie środowisko Morawieckiego większość czasu poświęca na pracę w terenie i budowę struktur.
– Nie chcemy popełnić błędu, który swego czasu popełnili Kukiz, Petru czy Hołownia, dlatego zaczynamy od budowania się w terenie – można usłyszeć w otoczeniu byłego premiera.
Morawiecki buduje struktury
Główne łowy Rozwój Plus prowadzi wśród samorządowców. Politycy Rozwoju Plus chwalą się, że na ich kongresie samorządowym w Tomaszowie Mazowieckim było aż dziesięciu prezydentów miast (z których ośmiu zapisało się już do stowarzyszenia), podczas gdy PiS może się poszczycić jedynie trzema.
– To potwierdza naszą diagnozę, że dla wielu osób szyld partyjny, szyld PiS był nie do zaakceptowania i dlatego stowarzyszenie od początku było dla tych osób dobrą ofertą – tłumaczą nam w Rozwoju Plus.
Dlatego Mateusz Morawiecki nie chce się spieszyć z formalną rejestracją partii politycznej, woli działać w ramach stowarzyszenia, bo daje to większą możliwość przyciągania do współpracy osób, które do partii wstępować nie chcą.
Oprócz samorządowców grupą, którą łatwiej przyciągnąć do stowarzyszenia, są przedsiębiorcy, do których w dużej mierze Morawiecki kieruje swoją polityczną ofertę.
Obecnie średnia sondażowa daje Rozwojowi Plus około 5 proc. poparcia. W wewnętrznych sondażach Rozwój, jak słyszymy, ma 7 proc.
– Do sondaży podchodzimy bez większych emocji, bo wiemy, że to dopiero początek drogi. Minął zaledwie miesiąc sezonu politycznego, licząc od końca wakacji, więc na spokojnie robimy swoje – zapewnia nas jeden z rozmówców z Rozwoju Plus.
Kamila Baranowska


