Nie dla deregulacji w „lex Kamilek”
Prezydent Nawrocki zawetował w piątek kolejną rządową ustawę, tym razem nowelizację tzw. lex Kamilek dotyczącą przeciwdziałania zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochrony małoletnich, zmian w ustawie o Krajowym Rejestrze Karnym i Prawie oświatowym. Nowela trzech ustaw wychodziła naprzeciw oczekiwaniom szkół i środowisk związanych z edukacją, bo ograniczała obowiązek przedstawiania zaświadczeń o niekaralności przez osoby, które mają styczność z dziećmi. Znosiła m.in. obowiązek podwójnej weryfikacji np. trenera, który wcześniej już został sprawdzony w rejestrach karnych przez klub sportowy lub firmę, która go zatrudnia. Zgodnie z nowelą, z obowiązku dostarczenia zaświadczenia o niekaralności miały być zwolnione także te osoby odwiedzające szkoły (policjanci, przedstawiciele zawodów prawniczych), których i tak już dotyczy tego typu wymóg.
Do przygotowanych przez rząd rozwiązań, będących częścią pakietu ustaw deregulacyjnych, zastrzeżenia miała rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak, a prezydent – jak tłumaczył w piątek szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki – przychylił się do jej stanowiska. – Pan prezydent nie zgadza się – i podziela w tym zakresie stanowisko RPD – na obniżanie praw dzieci kosztem zniesienia pewnych utrudnień natury administracyjnej. Przede wszystkim dobro dziecka – tłumaczył Bogucki.
Decyzja głowy państwa zdumiała jednak parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej. – Zagrożeń dla dzieci w tej ustawie nie było. Były jedynie ułatwienia dla szkół i osób, które przychodzą pracować z dziećmi – przekonywała w piątek w Sejmie rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda.
„Im gorzej, tym lepiej. Gorzej dla obywateli”
Piątkowe weto jest już siódmą tego typu decyzją Karola Nawrockiego. Jego poprzednik na wyrzucenie do kosza tylu ustaw potrzebował półtora roku. Tego typu aktywność i dziwi, i trochę niepokoi parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej. – Jak widać, pan prezydent realizuje strategię „im gorzej, tym lepiej” – ironizuje w rozmowie z Gazeta.pl senator Krzysztof Kwiatkowski. – Ja może aż tak nie jestem tym zaskoczony, ale zapewne zaskoczeni są ci, którzy za dobą monetę wzięli choćby to, że prezydent chce obniżyć cenę energii o jedną trzecią, a później się dowiedzieli, że pan prezydent zawetował ustawę, która zamrażała ceny energii – mówi polityk.
– Niestety mam uzasadnioną obawę, że takich niemile zaskoczonych Polek i Polaków będzie coraz więcej, bo pan prezydent się rozochocił w korzystaniu z weta, bo siedem wet w kilka tygodni, to jeszcze żadna głowa państwa tak chętnie – a mam także wrażenie, że i bezmyślnie – nie korzystała – ocenia Kwiatkowski.
„Blisko przegrzania”
Inni nasi rozmówcy z KO zastanawiają się, czy prezydent zamierza w dalszym ciągu utrzymywać taką intensywność blokowania ustaw. – Mam wrażenie, że jest już blisko przegrzania sprawy, bo tych wet jest za dużo. Może się więc opamięta, choć z drugiej strony też trudno mi sobie wyobrazić, żeby po takiej serii nagle zaczął podpisywać wszystko, co dostaje na biurko – mówi nam jeden z posłów.
– Wcześniej czy później te weta zaczną działać na naszą korzyść i mobilizować nam elektorat. Już po wecie do ustawy o pomocy Ukraińcom odebrałem telefony od wkurzonych osób, które albo po wybuchu wojny przyjęły pod swój dach uchodźców, albo zatrudniają Ukraińców na co dzień. Przecież, czy to handel, czy branża turystyczna, w dużym stopniu opiera się właśnie na pracownikach z Ukrainy – podkreśla z kolei inny z polityków KO. – Te weta w końcu spowodują przechylenie się nastrojów społecznych w drugą stronę – dodaje.
– To widać już po spadających notowaniach Nawrockiego – zauważa kolejny z naszych rozmówców, przywołując piątkowy ranking zaufania do polityków portalu Onet, w którym prezydent traci 5 pkt. proc. i wypracowaną w lipcu pozycję lidera (wraca na nią szef MSZ i wicepremier Radosław Sikorski). Zaufanie do nowej głowy państwa deklaruje 41,3 proc. respondentów, natomiast negatywne zdanie ma o niej 48 proc. badanych. Dla 10,3 proc. pozostaje obojętny.
Rząd będzie składał ustawy
Rząd, póki co, jak zapowiedział kilka dni temu premier Donald Tusk, zamierza omijać weta, korzystając m.in. z rozporządzeń. Takie rozwiązanie zdecydowano się zastosować w kwestii OZE, bo pierwsze prezydenckie weto, do tzw. ustawy wiatrakowej, nie tylko zablokowało przepisy wydłużające zamrożenie cen energii, ale także przepisy liberalizujące zasady budowy farm wiatrowych na lądzie. – Wiatraki powstawały i znaleźliśmy już sposoby, aby mocą rozporządzenia zintensyfikować nasze działania. Także weto będzie tutaj może mało skuteczne – ogłosił Donald Tusk podczas środowego posiedzenia Rady Gabinetowej.
Z naszych informacji wynika, iż rząd i sejmowa większość, pomimo intensywnego sprzeciwu prezydenta, nie zamierzają składać broni – będą wnosić do Sejmu kolejne projekty ustaw, także tych, co do których są nikłe szanse na to, by zyskały aprobatę nowej głowy państwa. Chodzi m.in. o nową ustawę medialną. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział ponadto w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” przyspieszenie prac nad ustawą regulującą status tzw. neosędziów.
Sejm także się nie zraża
Sejm ma ponadto podjąć próbę uchwalenia ustawy o związkach partnerskich i wypracowania kompromisu w sprawie aborcji. – Nie wiem, czy ostatecznie uda nam się cokolwiek uchwalić, ale chciałabym, żeby z komisji nadzwyczajnej wyszły trzy ustawy: dekryminalizacyjna, powrót do stanu prawnego z 1993 r. oraz ustawa wprowadzająca legalną aborcję do 12 tygodnia – mówi nam jedna z posłanek.
Oprócz tego, jak pisaliśmy niedawno, inna z sejmowych komisji nadzwyczajnych, zajmująca się ochroną zwierząt, zamierza już we wrześniu pochylić się nad projektami, których celem jest poprawa dobrostanu czworonogów. Chodzi m.in. o zakaz trzymania psów na łańcuchach czy likwidację hodowli zwierząt na futra.
O możliwych losach tych ostatnich projektów przeczytasz w artykule: Koniec łańcuchów i hodowli na futra już blisko? Jest szansa na ponadpartyjną zgodę