Nie ulega wątpliwości, że w przypadku rywalizacji barażowej, na trybunach musi być gorąco. W czwartkowy (tj. 26 marca) wieczór na PGE Narodowym w Warszawie pojawił się komplet – w zdecydowanej większości fanów gospodarzy – ale nie zabrakło też przyjezdnych z Albanii.
Skandal przed meczem Polska – Albania. To wydarzyło się podczas hymnów
Jak się okazało, część kibiców reprezentacji Polski w trakcie hymnu gości postanowiła skwitować takowy… buczeniem oraz gwizdami. Była to, szczęście w nieszczęściu, zdecydowana mniejszość wśród biało-czerwonych fanów. Niesmak jednak z pewnością pozostał.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Podczas odgrywania „Mazurka Dąbrowskiego” szczelnie wypełnione sektory z kibicami z Albanii również zachowały się poniżej krytyki. Różnica była jednak taka, że ostatecznie buczenie i gwizdy po kilku wersach polskiego hymnu zostały zagłuszone przez… śpiew ze strony polskiej publiczności.
Trzeba jednak przyznać, że tego typu obrazki – w przypadku meczów międzypaństwowych na PGE Narodowym – nie są codziennością. Jak się okazało, tym razem stawka starcia i gorąca atmosfera, nieco przerosła tych, którzy nie potrafili uszanować drugiej nacji, z którą przyszło rywalizować o bilety na MŚ 2026.
MŚ 2026: Polska specjalistą od baraży. Dobra seria kadry Urbana
W ostatnich latach polscy piłkarze są specjalistami w grze o bilety na duże turnieje, rywalizując poprzez tzw. drugą, barażową szansę. Ta seria zaczęła się od poprzedniego mundialu, który był rozgrywany w Katarze (2022).
Po wykluczeniu z rywalizacji Rosjan, na których trafił polski zespół – ze względu na bestialski atak na Ukrainę – Polska zagrała od razu w finale ze Szwedami. W Chorzowie, po golach Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego – skończyło się na stosunkowo pewnym zwycięstwie 2:0. To był też duży sukces ówczesnego selekcjonera Czesława Michniewicza. Polak został ściągnięty awaryjnie po burzliwym rozstaniu na linii PZPN – Portugalczyk Paulo Sousa.
Dwa lata później podobna historia spotkała zespół dowodzony przez Michała Probierza. Paradoksalnie, wówczas do Polak „sprzątał” po Portugalczyku, kiedy to fatalną kadencję w Polsce zaliczył Fernando Santos. Probierz zdołał doprowadzić zespół do strefy barażowej o Euro 2024. Polacy musieli już jednak przebrnąć przed dwie przeszkody. Zaczęło się od wysokiego zwycięstwa na PGE Narodowym z Estonią (5:1) w półfinale. W barażowym finale Polska po serii rzutów karnych (0:0 w regulaminowym czasie i dogrywce) ograła w Cardiff Walię. Bohaterem spotkania został wówczas bramkarz Wojciech Szczęsny, broniący decydującą „jedenastkę” na korzyść Polaków.
Trzeci raz z rzędu baraże Polacy zaliczą już pod koniec marca b.r. Tym razem trener Jan Urban przejął drużynę w trakcie eliminacji po nieudanej kampanii Probierza.
Warto dodać, że zespół trenera Urbana ma na swoim koncie naprawdę dobrą serię. W drugiej połowie 2025 roku, odkąd były zasłużony reprezentant, uczestnik mundialu (1986), prowadzi drużynę, reprezentacja Polski nie przegrała meczu.
We wrześniu remis z Holandią w Rotterdamie (1:1) i zwycięstwo z Finlandią (3:1) w Chorzowie. W październiku wygrana w towarzyskim meczu z Nową Zelandią (1:0), uczestnikiem MŚ 2026 – ponownie na Superauto.pl Stadionie Śląskim – oraz eliminacyjne zwycięstwo z Litwą (2:0) w Kownie. I ostatnie okienko reprezentacyjne, czyli listopadowy remis na PGE Narodowym z Holendrami (1:1) oraz nieco wymęczone, wyjazdowe zwycięstwo nad dużo niżej notowaną Maltą (3:2).












