-
Niespodziewana śmierć Lindseya Grahama oznacza utratę kluczowego sojusznika przez Ukrainę w Białym Domu.
-
Ukraińscy urzędnicy obawiają się osłabienia wpływów w administracji Donalda Trumpa oraz rezygnacji USA z nowych antyrosyjskich sankcji.
-
Demokratyczny senator Richard Blumenthal zapowiedział kontynuowanie działań na rzecz wprowadzenia restrykcji wobec Rosji, uznając to za sposób uhonorowania Grahama.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jeszcze w miniony piątek Lindsey Graham rozmawiał z dziennikarzami na Placu św. Michała w Kijowie. Przepełniał go optymizm. Przekonywał reporterów, że ustawa wprowadzające nowe, silne sankcje wobec Rosji jest już na wyciągnięcie ręki.
Amerykański senator, który pojawił się w stolicy Ukrainy już 10. raz od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, od lat zabiegał o objęcie kraju agresora zdecydowanymi restrykcjami gospodarczymi.
Lindsey Graham nie żyje. Ukraina traci kluczowego sojusznika w Białym Domu
Dwa dni po tym, jak w centrum Kijowa Graham napełnił Ukraińców nadzieją, świat obiegły wieści o jego nieoczekiwanej śmierci. Nagłe informacje wywołały uzasadnione niepokoje w ukraińskich gabinetach.
Nic dziwnego – amerykański senator stanowił dla rządu w Kijowie okno do porozumień z Donaldem Trumpem na tle zapowiadanej jeszcze w kampanii prezydenckiej, a rozwijanej już w trakcie objęcia władzy, polityki ograniczania wsparcia dla Ukrainy.
– Nie widzę nikogo innego, kto pomógłby Ukrainie utrzymywać te niezbędne kontakty – nie ukrywał analityk z think tanku „Ukrainian Prism” Oleksandr Kraiev.
Przeciw Rosji i za NATO. Graham był przedstawicielem „starej szkoły”
O „głębokim smutku” związanym z odejściem Lindseya Grahama zapewniał w mediach społecznościowych Wołodymyr Zełenski. Jak wskazywał, polityk był z Ukrainą wtedy, gdy „było to najbardziej potrzebne”.
Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk ocenił z kolei zmarłego jako „wiernego przyjaciela Ukrainy”.
Ukraińscy urzędnicy obawiają się, że wraz ze śmiercią polityka utracili kluczowe wpływy w administracji Donalda Trumpa i to nie tylko te związane z ustawą dotyczącą sankcji dla Rosji.
Lindsey Graham był przedstawicielem „starej szkoły” amerykańskiej polityki zagranicznej. Konserwatywne wartości w tej materii, jakimi się kierował, oparte były m.in. na sprzeciwie wobec imperialistycznych zakusów Rosji.
Oprócz tego republikański senator opowiadał się za utrzymaniem silnych relacji z europejskimi sojusznikami w ramach NATO, stojąc w opozycji do zapowiedzi Trumpa na temat wycofywania wojsk ze Starego Kontynentu.
Antyrosyjska ustawa pogrzebana? Współpracownik Grahama wychodzi z propozycją
Czy wraz ze śmiercią Lindseya Grahama zgasła nadzieja na ustawę dotyczącą nałożenia przez amerykański rząd surowych sankcji na Rosję? Głos w sprawie zabrał już demokratyczny senator z Connecticut, Richard Blumentahl.
Polityk współpracował ze zmarłym w kwestii nowych restrykcji i jak przyznał, jeszcze w miniony weekend miał okazję rozmawiać z nim na temat podjęcia kroków celem przyspieszenia procesu legislacyjnego.
Zdaniem Blumentahla, ustawa powinna zostać przyjęta i stanowić „godny hołd” dla pamięci i dziedzictwa Lindseya Grahama.
Źródło: AP
-
Zełenski kompletuje nowy rząd. Czterech kandydatów na premiera
-
Niemieckie media: Ukraina z własnej winy na ławie oskarżonych













