Wyniki badań opinii w ostatnich miesiącach pokazują wyraźnie, że żadna z partii nie jest obecnie w stanie samodzielnie rządzić krajem. W mediach co chwilę pojawiają się więc nowe scenariusze dotyczące możliwych koalicji, a podczas wywiadów dziennikarze często dopytują o ewentualne sojusze. Z uwagą śledzone są też wymiany „uprzejmości” pomiędzy liderami różnych partii, by wyczuć nastroje i przewidzieć, kto będzie w stanie się porozumieć, a kto odrzuci możliwość wspólnego rządzenia.
Sondaż. Zbadano poparcie dla prawicowej koalicji
Pod koniec stycznia przeprowadzono badanie, w którym zapytano Polaków o możliwą współpracę i ewentualną koalicję PiS z Konfederacją oraz Konfederacją Korony Polskiej. Aż 57 proc. zwolenników Prawa i Sprawiedliwości poparło taki pomysł. Przeciwko było 16 proc., a 27 nie miało zdania.
Spośród wyborców Konfederacji, aż 60 proc. opowiedziało się za współpracą z partiami Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Brauna. 27 było przeciwko, a 13 proc. bez stanowiska. Jak wypowiadali się wyborcy Konfederacji Korony Polskiej? Spośród nich, aż 79 proc. chciało nowej koalicji na prawicy. 14 proc. było przeciwko, a 7 nie miało zdania na ten temat.
Sondaż. Na ile głosów mogą liczyć poszczególne partie?
Z ostatniego badania United Surveys by IBRiS dla WP, którego wyniki opublikowano 5 lutego, wynika ciągłe prowadzenie Koalicji Obywatelskiej w rankingu poparcia. 32,3 proc. Polaków oddałoby swój głos na partię Donalda Tuska. PiS popiera 23,5 proc. respondentów, Konfederację 11,2 proc., a Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna 7,7 proc. osób. Do Sejmu dostałaby się również Lewica z poparciem na poziomie 6,6 proc.
Przy takim rozkładzie miejsc w Sejmie, koalicji KO z Lewicą zabrakłoby do stworzenia rządu czterech głosów. Z kolei PiS i obie Konfederacje mogłyby objąć władzę z zapasem jednego mandatu. Politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Anna Pacześniak wskazała, że w takim wypadku najprawdopodobniej doszłoby do „syndromu Kałuży”, czyli próby wyciągania pojedynczych posłów.













