W reakcji na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” prezydent Karol Nawrocki poinformował, że zaproponował włączenie do porządku obrad Kapituły Orderu Orła Białego punktu dotyczącego odebranie tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy. Obrady są zaplanowane na 8 czerwca.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz powiedział w poniedziałek (1 czerwca) w Polsat News, że decyzja prezydenta Ukrainy była skandaliczna i trzeba było na nią twardo zareagować – tak, jak zrobił to prezydent Nawrocki.


Zobacz wideo

59 proc. Rosjan nie czuje odpowiedzialności moralnej za śmierć Ukraińców

Zapytany, czy Pałac Prezydencki ma „plan b” na wypadek, gdyby premier Donald Tusk nie kontrasygnował decyzji prezydenta o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu, Przydacz odparł, że nie wyobraża sobie sytuacji, w której premier będzie blokował tego typu decyzje.

– Bo to byłaby blokada. Nie wyobrażam sobie z szacunku dla stu kilkudziesięciu tysięcy pomordowanych Polaków i ich rodzin. Wydaje mi się, że Donald Tusk musi mieć elementarne wyczucie w tej sprawie i nie będzie stawał po stronie tak zwanych bohaterów z UPA, tylko stanie po stronie polskich ofiar – powiedział szef BPM.

Przydacz: Zełenski powinien zadzwonić do prezydenta

Dopytywany, czy może prezydent Nawrocki powinien zadzwonić do ukraińskiego przywódcy, by mu oświadczyć, że jego decyzja ws. nadania jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” jest dla Polski niestosowna, Przydacz odparł, że to prezydent Zełenski powinien zadzwonić do prezydenta Polski i po pierwsze przeprosić, a po drugie, wytłumaczyć całe to napięcie. – Przepraszam, prezydent Polski ma teraz dzwonić, i co? – zapytał.

Jak ocenił, decyzja Zełenskiego może mieć związek z planowanymi wyborami w Ukrainie i chęcią budowania przez prezydenta Ukrainy „swojej narracji politycznej”. Być może też – dywagował Przydacz – Ukraińcy uznali, że podzielą polską scenę polityczną.

Przydacz zaznaczył ponadto, że Kancelaria Prezydenta czeka na notatkę z rozmowy przeprowadzonej w ubiegłym tygodniu przez wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego z ambasadorem Ukrainy w Polsce. – Nie znam treści tej rozmowy, więc będziemy dzisiaj oczekiwać, jak to wyglądało w rzeczywistości – dodał.

Pytany o to, czy Polska powinna wstrzymać dostawy broni do Ukrainy, co zaproponował kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, stwierdził, że najlepszym krokiem byłoby teraz „odmrożenie” projektu ustawy prezydenta dotyczącej zakazu gloryfikacji banderyzmu.

Zaznaczył, że z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski podstawowym zagrożeniem jest polityka Rosji. Dodał, że jeśli chodzi o pomoc dla Ukrainy, „można pewne elementy zmieniać”. – Można coś czasami troszkę później przesłać, można czasami wysłać inny sygnał. Coś się może zepsuć, coś może zostać remontowane – powiedział.

Inne postrzeganie UPA

W lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach: włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)-B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie. 

Share.
Exit mobile version