Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej. Kotula: To efekt kompromisu
W czwartek (12 lutego) w Sejmie doszło do ostrych starć podczas pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Posłowie PiS i Konfederacji mówili o „ideologii”, „anarchii” i zagrożeniu dla małżeństwa, a przedstawiciele koalicji rządzącej przekonywali, że chodzi o „minimum szacunku i bezpieczeństwa” dla ponad dwóch milionów Polek i Polaków żyjących w związkach nieformalnych.
Debatę otworzyła Katarzyna Kotula, podkreślając, że projekt jest efektem kompromisu i „politycznej ceny„, jaką ponosi Lewica. – Ta ustawa niczego nikomu nie zabiera, nie narzuca, ale wielu osobom daje poczucie godności i bezpieczeństwa. Głosując za tą ustawą, każdy z nas będzie musiał podjąć bardzo prostą decyzję: czy chcemy, aby w sytuacji granicznej – choroby, śmierci, wypadku – państwo stanęło po stronie ludzkiej godności, równości i bezpieczeństwa, po stronie swoich obywatelek i obywateli, czy żeby państwo odwracało wzrok, zasłaniając się luką w przepisach – mówiła.
Wicemarszałkini Sejmu upomniała posła Konfederacji
Zupełnie inaczej projekt ocenili politycy PiS. Marcin Warchoł określił go jako „fikcję małżeństwa”, która ma prowadzić do „wymarcia narodu„, a związki partnerskie nazwał „bezproduktywnym wynalazkiem ideologicznym”. Michał Wójcik z kolei mówił o „anarchii„, a Anna Cicholska podkreślała, że „od zarania wieków osobą najbliższą jest ojciec, matka i dzieci”.
Do spięcia doszło także po słowach Krzysztofa Mulawy z Konfederacji, który użył określenia „dewianci”. Wicemarszałkini Monika Wielichowska natychmiast go upomniała, apelując o „nieobrażanie ludzi i gości”. – – Słowa, których pan użył nie są godne parlamentarzysty. W ten sposób może pan mówić do kolegów, nie w parlamencie – podkreśliła.
Puste ławy po stronie PiS. „Słaba ta obrona małżeństwa”
Odpowiedzi na wypowiedzi prawicowych polityków były również ostre. – Ja jestem ideologią? Serce mi bije, oddycham. Nie jestem ideologią, jestem człowiekiem – ripostowała Anna Żukowska z Lewicy. Karolina Pawliczak z KO zarzuciła prawicy „fobie i kompleksy”. Niejednokrotnie padły też słowa o hipokryzji. –Rozwody na prawicy są istną plagą. To naprawdę zabawne, kiedy o konserwatywnych zasadach mówią ludzie po kilku rozwodach: pan Czarnecki, Kurski, przy Marcie Kaczyńskiej straciłam rachubę. Jesteście hipokrytami – mówiła Aleksandra Leo z Polski 2050. – Oni (politycy PiS i Konfederacji – red.) zapominają, że małżeństwa rozpadają się z powodu alkoholu, używek, przemocy i zdrad. Ale to są rzeczy, na których prawicowi hipokryci znają się najlepiej – powiedziała z kolei Sylwia Bielawska z KO.
Na koniec Katarzyna Kotula zwróciła się do prawej strony sali, która była praktycznie pusta. – Przyznam się, że jestem mocno zmartwiona, patrząc na prawą stronę sali, słaba ta obrona małżeństwa, oj słaba, jeżeli po kilkudziesięciu minutach burzliwej debaty posłowie opuścili ten budynek – podkreśliła. Projekt trafi teraz do dalszych prac parlamentarnych.
Czytaj także: „PSL przekona Nawrockiego do ustawy o statusie osoby najbliższej? Kulisy spotkania”.
Źródła:Sejm, Gazeta.pl












