Cztery z sześciu zarzutów dotyczą incydentu z kwietnia 2025 r., kiedy to Braun wtargnął do szpitala w Oleśnicy i z grupą swoich zwolenników uwięził lekarkę Gizelę Jagielską w gabinecie. Była obrażana za to, że – zgodnie z prawem – wykonała aborcję płodu w 9. miesiącu ciąży. Polityk był wtedy kandydatem na prezydenta RP. Pozostałe zarzuty dotyczą zniszczenia na opolskim Rynku wystawy zdjęć z marszu równości oraz antysemickiej wypowiedzi w kanale na YouTube. Przedstawienie zarzutów jest możliwe, ponieważ Parlament Europejski uchylił europosłowi immunitet w tych sprawach.
Grzegorz Braun nie przyszedł na przesłuchanie
Po raz pierwszy zarzuty miały zostać przedstawione Braunowi już w styczniu. Wówczas europoseł przedstawił zwolnienie lekarskie. We wtorek, 17 lutego, polityk pojawił się w prokuraturze, ale do samego przesłuchania nie doszło, gdyż Braun zawnioskował o odsunięcie prokuratorki Karoliny Stockiej-Mycek od śledztwa. Czynności zostały zawieszone do momentu rozpatrzenia wniosku.
– Zgodnie z przepisami, do czasu rozpoznania tego wniosku przez przełożonego prokurator nie może wykonywać czynności wobec tej osoby – wyjaśniła w rozmowie z „Wyborczą” Stocka-Mycek.
Wniosek ostatecznie został odrzucony. Prokurator Stocka-Mycek została jednak oddelegowana do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu i do sprawy przydzielono nowego prowadzącego.
Na środę 4 marca, prokuratura zaplanowała kolejną próbę przesłuchania europosła i ogłoszenia mu zarzutów. Braun nie stawił się w prokuraturze. We wtorek przedłożył usprawiedliwienie, że to ze względu na obowiązki związane z pełnieniem funkcji europosła i zaproponował inne terminy.
– Z tego usprawiedliwienia wynika, że z uwagi na obowiązki związane z pełnieniem mandatu europosła, pan Grzegorz Braun nie może się w dzisiaj stawić w prokuraturze – wyjaśnił Damian Pownuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, cytowany przez „Wyborczą”. – Jednocześnie wskazał, w jakich terminach może się stawić.












