Pahlawi ocenił, że nadszedł czas na „bardzo silne i stabilne przemiany”. – Ja kieruję tymi przemianami. Mam poparcie milionów Irańczyków. Mam ludzi wewnątrz kraju, którzy się przyłączają (…), wojsko stanie po naszej stronie. Mamy plan działania i plan przemian – powiedział. Dodał, że proces ten ostatecznie doprowadzi do „demokratycznego wyniku, tak aby Irańczycy mogli wybrać swój przyszły rząd i ustrój”.
Okres przejściowy miałby trwać kilka lat
Pahlawi w rozmowie z Fox News dziękował Donaldowi Trumpowi za zabicie Aliego Chameneiego, co nazwał „punktem zwrotnym”. – Patrzymy na Stany Zjednoczone jako na najlepszego sojusznika w odbudowie. Prezydent mówi MAGA, my mówimy MIGA [ang. Make Iran Great Again] – powiedział. Stwierdził również, że jego przywództwo jest gwarantem pokoju w regionie, współpracy Iranu z sąsiadami, braku zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego USA i znacznych wpływów z otwarcia irańskiego rynku dla Amerykanów.
Syn obalonego szacha Iranu był pytany o to, ile miałby trwać okres zmian. Szacował, że byłoby to „nie więcej niż kilka lat”. Okres przejściowy miałby zakończyć się referendum, w którym Irańczycy zostaliby zapytani o proponowany kierunek zmian konstytucyjnych. – Ale najbardziej kluczowych jest pierwszych sto dni, by natychmiast ustabilizować kraj i sytuację ekonomiczną Iranu – przekonywał Pahlawi.
Polski korespondent gasi zapędy syna szacha
O deklaracji Rezy Pahlawiego mówił na antenie TVP Info Wojciech Cegielski, dziennikarz Polskiego Radia, wieloletni korespondent na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem przejęcie władzy mogłoby być prawdopodobne tylko w przypadku wwiezienia Pahlawiego do Iranu przez Amerykanów. Do wejścia do Iranu drogą lądową nie pali się jednak Donald Trump, a dla Irańczyków „amerykański” nominat byłby nie do zaakceptowania.
– Irańczycy za granicą są bardzo buńczucznie nastawieni do reżimu, zupełnie inaczej niż Irańczycy w kraju. Gdyby Pahlawi wystartował w wyborach w Iranie (…), to zakładając, że w ogóle zostałby dopuszczony do głosowania, zebrałby może kilka procent głosów przy dobrych wiatrach – ocenił Cegielski. Wyjaśnił, że Pahlawi kojarzy się w oczywisty sposób ze swoim ojcem, a ten – z władzą narzuconą przez Amerykanów. – Persowie są bardzo dumnym narodem i bez trudu można znaleźć w Iranie ludzi, którzy mówią: nawet gdybyśmy chcieli obalić reżim, to zrobilibyśmy to sami, bez pomocy z zewnątrz – wyjaśniał dziennikarz.












