Czy świat byłby lepszy, gdyby klub siedmiu największych gospodarek świata powiększył się o Chiny? Są eksperci, którzy uważają, że to dobry pomysł. Że w ten sposób, razem z mającymi ogromny wpływ Chinami – być może – uda się skuteczniej rozwiązywać problemy świata.
Wizja spotkań w formacie G2 – przywódców Stanów Zjednoczonych i Chin, o której ponownie stało się głośno podczas wizyty Trumpa w Pekinie – denerwuje jednak pozostałych przywódców klubu najbogatszych. Nawet za specyficznej pod względem respektowania wolności obywatelskich prezydentury Trumpa – G7 to także klub demokracji, do którego Xi Jinping pasowałby jak pięść do oka.
Przywódcy na G7 – wideo:
Chiński as w rękawie
Szczyt we francuskim Evian odbywa się jednak w cieniu Chin, które postrzegane są jako coraz większe zagrożenie. Dla takich państw jak Japonia – bezpośrednie, w szerokim wachlarzu aspektów. Pozostałym członkom grupy G7 chińskie władze udowodniły, że dzięki kontroli łańcuchów dostaw – są w stanie wstrzymać produkcję w fabrykach w najodleglejszych częściach świata.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna na zlecenie Francji przygotowała raport na wypadek wstrzymania przez Chiny dostaw. Znalazły się tam dane, które powinny budzić niepokój. Same straty w przemyśle motoryzacyjnym sięgnęłyby trzech bilionów dolarów.
Kluczem są m.in. pierwiastki ziem rzadkich. To as w chińskim rękawie instrumentów wpływu z kategorii „kija i marchewki”. Zadzierasz z Chinami? Chiny ograniczają dostawy minerałów ziem rzadkich. To najskuteczniejszy chiński straszak. Ze względu na nieugiętą postawę w kwestii Tajwanu biorącej udział w G7 premier Sanae Takaichi – wykorzystywany obecnie wobec Japonii.
Bez Chin nie będzie pasty do zębów
Podczas szczytu G7 – między innymi w palącym kontekście minerałów ziem rzadkich -przywódcy rozmawiają o tym, jak zmniejszyć uzależnienie gospodarek od Chin. Na razie zagrożenie jest szczegółowo zdiagnozowane. Są jednak poważne rozbieżności co do tego, w jaki sposób stawić im czoła.
W Evian Francja zaprezentowała koncepcję sekretariatu ds. minerałów ziem rzadkich. Miałby tworzyć alternatywne wobec Chin kanały dystrybucji. To de facto pomysł Trumpa z czasów nie tak odległej wojny celnej z Chinami. Teraz jednak na ten pomysł nie chce przystać… Waszyngton. Być może po to, żeby w trakcie wstrzymania ognia w wojnie celnej – Chin nie drażnić. Trump uważa, że skuteczniejsze jest pozyskiwanie minerałów krytycznych w ramach umów dwustronnych.
Symbolem naszego uzależnienia od Chin stała się pasta do zębów. Prezentując w Pekinie doroczny raport Unijnej Izby Handlowej, jej przewodniczący Jens Eskelund stwierdził, że bez składników z Chin w Unii obecnie nie można byłoby wyprodukować nawet środków higieny jamy ustnej.
Co może się stać, jeśli doszłoby do przerwania łańcuchów dostaw, pokazuje przykład Japonii. Od ponad czterech miesięcy „za karę” Chiny wstrzymały tam dostawy niektórych pierwiastków ziem rzadkich. To doprowadziło już do ograniczenia produkcji specjalistycznych magnesów neodymowych, niezbędnych w przemyśle wysokich technologii czy motoryzacji.
Japonia jednak pojawia się w rozmowach przywódców G7 nie tylko w kontekście zagrożenia ze strony Chin, ale także… niezrozumiałych sygnałów dotyczących współpracy z Rosją.
Japonia: Schizofrenia czy pragmatyzm?
W maju tego roku informacje o planowanej wizycie przedstawicieli japońskich władz (niższego szczebla) w Moskwie pojawiały się i znikały z archiwów internetowych japońskich mediów. W końcu japońskie MSZ pod koniec maja po zakończeniu wizyty poinformowało, że rzeczywiście do niej doszło. Oficjalnie – rozmawiano o gwarancjach bezpieczeństwa japońskich firm działających w Rosji. Nieoficjalnie – chodzi o „udrożnienie” kanałów komunikacji, zamrożonych od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Choć liczba japońskich firm działających w Rosji od 2022 zmniejszyła się o dwie trzecie, to wciąż jest ich tam ponad setka. Japońskie władze jednocześnie przekonują, że wspierają Ukrainę. Według Tokio od 2022 roku Kijów otrzymał ponad 16 miliardów dolarów w formie pomocy humanitarnej, finansowej i przeznaczonej na odbudowę.
W maju do japońskiego portu zawinął zaś masowiec z rosyjską ropą. Już podczas szczytu w Evian USA zgodziły się na wyjęcie spod sankcji dostaw rosyjskiego LNG do Japonii. Gaz trafia tam rurociągiem Sachalin-2. Amerykanie zgodzili się na kolejne pół roku dostaw. Rosyjskie LNG to około 10 proc. całości japońskiego importu tego surowca.
Premier Japonii ląduje we Francji – wideo:
Komu wolno organizować Rok Rosyjskiej Kultury pod egidą Kremla
O ile można zrozumieć potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego – nawet kosztem zakupów u rosyjskiego agresora, to trudno zrozumieć chęć promowania rosyjskiej kultury. I nie chodzi tu o Dostojewskiego czy Wysockiego.
11 maja specjalny wysłannik Putina do spraw międzynarodowej współpracy kulturalnej Michaił Szwydkoj w Tokio zainaugurował Rok Kultury Rosyjskiej. Kiedy tego dnia ponad 100 rosyjskich dronów uderzało w cele w Ukrainie, w koncert pierwszego klarnecisty petersburskiej filharmonii wsłuchiwała się m.in. wdowa po byłym premierze Abe Shinzo.
Przypomnijmy skalę protestów, kiedy Rosji pozwolono na zorganizowanie wystawy podczas tegorocznego Biennale w Wenecji. W Tokio nie protestował nikt. Krytyczny i pełen nieukrywanego zdziwienia artykuł na temat niezrozumiałej promocji Kremla w Tokio opublikował jedynie „The Moscow Times”. Takie sytuacje niepokoją europejskich przywódców.
Turyści z Rosji? Zapraszamy
Nie tylko Korea Północna otwiera się na rosyjskich turystów (Pjongjang robi co może, żeby ich przyciągnąć), ale także… Japonia. W 2025 roku wyspy japońskie odwiedziło prawie 200 tys. Rosjan. I był to wzrost o ponad 96 proc. w porównaniu do roku wcześniej.
Te informacje rzadko przedostają się do świadomości Europejczyków. Kiedy rosyjskie drony są coraz większym zagrożeniem w krajach bałtyckich czy Rumunii, kiedy w Polsce dochodzi do prawdopodobnie egzekucji krytyka Kremla, pomimo izolacji w Europie, Rosja poszerza swoje wpływy na arenie międzynarodowej. Głównie za sprawą sojuszu z Chinami.
Japonia na kursie kolizyjnym z Chinami, będzie się zbroić
Japonia pod rządami Sanae Takaichi jest coraz bardziej na kursie kolizyjnym z Chinami. Pół miliona odwołanych podróży do Japonii, a nawet zakaz eksportu do Chin japońskich owoców morza nie zmusiło premier Japonii do rewizji własnych słów na temat Tajwanu.
W przypadku próby zajęcia Tajwanu przez Chiny nie wykluczyła ona „przemieszczenia” japońskich sił samoobrony. Japońska konstytucja po II wojnie światowej nałożyła kaganiec na rozwój militarny wysp. Zamiast armii Japonia ma siły samoobrony z mandatem wyłącznie do ochrony wysp w przypadku agresji innych państw. Takaichi jest zwolenniczką zmian w pacyfistycznej konstytucji.
Chiny przekonują, że to odradzanie się japońskiego militaryzmu. Zagrożenia w związku z rozwojem chińskiej armii i roszczeniami terytorialnymi Chin wobec innych państw trudno jednak bagatelizować.
Japonia chce zwiększać swój potencjał militarny także z pomocą członków G7. Tuż przed spotkaniem w Evian Takaichi odwiedziła Londyn. Brytyjska gospodarka otrzyma silny japoński zastrzyk inwestycji na sumę 18 mld funtów. Z drugiej strony popłynęły zapewnienia o przyspieszeniu prac nad wspólnym projektem myśliwca.
Nowy Wspaniały Świat według Chin
Powiedzieć, że chińskie media są krytyczne wobec szczytu G7 w Evian, to nic nie powiedzieć. One opluwają rozmowy jako spotkanie „klubu oderwanych od świata” przywódców. Zwracają uwagę na, prawdziwe skądinąd, coraz większe różnice zdań między USA i pozostałymi członkami grupy. I przekonują, że „nowy wspaniały świat” to nie wysiłki G7, a chińskie przywództwo Globalnego Południa.













