W skrócie
-
Gen. Ben Hodges poinformował o próbie zamachu na swoje życie podczas szczytu NATO w Hadze w 2023 roku.
-
Według Hodgesa, eksplozja na dachu pociągu i podobne incydenty w innych miejscach mogły być powiązane z rosyjską grupą dywersyjną.
-
Holenderskie władze i kolej nie potwierdzają doniesień generała.
Generał Ben Hodges oświadczył w rozmowie z mediami, że incydent miał miejsce podczas jego przejazdu z jednego z wydarzeń towarzyszących szczytowi NATO w Hadze. Jak twierdzi, tego samego dnia doszło do podobnych zdarzeń „w pięciu innych miejscach między lotniskiem Schipol, Hagą i Utrechtem”.
Były dowódca zasugerował, że za atakiem mogła stać rosyjska grupa dywersyjna. – To nie sprawka nastolatków. Ktoś kierował atakami na system kolejowy w Holandii (…) i byli to Rosjanie – stwierdził.
Według niego europejskie władze nie uznają takich incydentów za akty terrorystyczne, aby nie sprawiać wrażenia bezradności.
– Nasi przywódcy muszą przestać traktować takie rzeczy jakby były to zwykłe przestępstwa, bo nie mamy dowodów, nie ma rosyjskiej flagi. Nawet jeśli tylko połowa takich sytuacji jest efektem działań Rosjan (…) to musimy przestać traktować je jako zwykłe przestępstwa. Zacznijmy pociągać Rosjan do odpowiedzialności – powiedział.
Próba zamachu na amerykańskiego generała? „Nic o tym nie wiemy”
Na razie brak oficjalnego potwierdzenia tych informacji ze strony władz Holandii lub struktur NATO. Słowa amerykańskiego generała skomentował natomiast holenderski przewoźnik kolejowy. Jego rzecznik prasowy stwierdził, że „nie ma pojęcia” o czym mówi Hodges.
– Nie mamy żadnych informacji o opisywanej przez niego sytuacji – stwierdził w rozmowie z portalem Dutch News.
Podczas ubiegłorocznego szczytu NATO w Hadze doszło do kilku ataków na holenderską infrastrukturę kolejową. Pierwszego dnia szczytu pociągi przez pewien czas nie kursowały na trasie Utrecht-Haga z powodu braku napięcia w sieci trakcyjnej.
Tego samego dnia miało również dojść do próby sabotażu polegającej na podpaleniu infrastruktury kolejowej. Ten incydent z kolei spowodował przerwę w kursowaniu pociągów z lotniska Schipol do Amsterdamu i Utrechtu.
Policja informowała wtedy, że nie ma dowodów na to, by którykolwiek z incydentów został zorganizowany przez aktorów zagranicznych, a według rzecznika holenderskich kolei, obie sytuacje miały bardzo niewielki wpływ na funkcjonowanie pociągów.













