Tego się chyba nikt nie spodziewał. Od ponad czterech lat nie ma dnia, żeby władze Ukrainy nie apelowały do Unii Europejskiej, oraz do każdego kraju członkowskiego z osobna, o wsparcie finansowe na dosłownie wszystko – broń, pomoc humanitarną, finansowanie uchodźców, dopłaty do rolnictwa i przemysłu, aż po spłatę długów, ratowanie zwierząt, zabytków i odbudowę miast oraz wsi. Ostatnia inicjatywa to konieczność natychmiastowego uzyskania dopłat do bydła – 160 euro na krowę rocznie. Razem to 62 mln euro z powodu pogarszającej się sytuacji ekonomicznej ukraińskich producentów mleka.
Tymczasem wicepremier i zarazem minister ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej Taras Kaczka, w wywiadzie dla Bloomberg TV, nagle zadeklarował, że Ukraina jest gotowa tymczasowo zrezygnować z dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej UE (WPR), jeżeli miałoby to przyspieszyć proces przyłączenia kraju do Unii Europejskiej.
Ukraina destabilizuje rynki rolne sąsiadów
Rolnictwo ukraińskie jest postrzegane jako zagrożenie dla sektora rolnego w krajach Unii Europejskiej, z powodu strukturalnych różnic w produkcji, niższych kosztów oraz masowego napływu towarów rolnych po zniesieniu ceł. Nie są to obawy bezpodstawne – produkty z Ukrainy są tańsze, co wynika z niższych kosztów produkcji, pracy oraz tańszych środków ochrony roślin.
Ukraińskie rolnictwo to w dużej mierze gospodarstwa korporacyjne (agroholdingi) na dziesiątkach tysięcy hektarów, co zapewnia im ogromną skalę produkcji i bardzo niskie koszty jednostkowe, z którymi nie mogą konkurować rozdrobnione gospodarstwa europejskie. Ukraina uprawia bardzo żyzne czarnoziemy (około 60 proc. gleb), co zapewnia wyższe plony przy mniejszym nakładzie na nawozy. Ta gałąź gospodarki wciąż nie spełnia w pełni restrykcyjnych norm unijnych (ochrona roślin, wymogi środowiskowe), co dla producentów z UE stanowi po prostu nieuczciwą konkurencję.
O tym jak obecność tańszych produktów z Ukrainy wpływa na rynki krajów przygranicznych, czyli Polski, Słowacji, Węgier, czy Rumunii, szybko przekonali się rolnicy – destabilizuje lokalne rynki i obniża opłacalność krajowej produkcji. Pytanie o wpływ przyszłej akcesji Ukrainy na dopłaty dla unijnych rolników wróciło podczas ostatniej debaty o nowej Wspólnej Polityce Rolnej na lata 2028–2034. Europosłowie pytali, czy wejście tak dużego kraju rolnego do Unii nie zachwieje obecnym systemem wsparcia i nie zwiększy presji konkurencyjnej na wspólnym rynku. Otrzymali odpowiedź, że dziś nie da się uczciwie przesądzić, jaki dokładnie wpływ akcesja Ukrainy wywrze na przyszły system wsparcia rolników. To jest oczywisty powód do dalszych prostestów.
Propozycja Ukrainy na użytek rolników europejskich
Kijów proponuje, by dostęp Ukrainy w funduszach rolno-środowiskowych UE zawiesić na kilka lat, jeśli takie podejście może zmniejszyć obawy poszczególnych państw członkowskich w zakresie przyszłego podziału dotacji rolnych. W zamian Ukraina chce wstępnego zatwierdzenia wszystkich innych warunków jej akcesji do Wspólnoty Europejskiej w 2027 roku.
Jak podkreślił w wywiadzie Taras Kaczka, w imię akcesji Ukraina mogłaby zaczekać i korzystać z funduszy rolnych dopiero w kolejnej perspektywie finansowej UE (2035 – 2041). W latach 2022–2025 Unia finansowała wsparcie dla mikro- i małych gospodarstw w ramach projektu ARISE Extra-Emergency. Obecne starania Ukrainy zmierzają do rozszerzenia tego typu pomocy na duże fermy przemysłowe. W ramach wieloletniego pakietu wsparcia (do 2027 roku) o wartości 50 mld euro, część środków jest pośrednio kierowana na odbudowę ukraińskiego rolnictwa. Po zmianie władzy na Węgrzech na Ukrainę niebawem trafi obiecane 90 mld euro unijnej pożyczki.
Co ciekawe, we wcześniejszych wywiadach przytoczonych przez portal farmer.pl, Kaczka zapewniał ukraińskich rolników, że „władze zabiegają o sprawiedliwe finansowanie krajowego rolnictwa z kasy Unii Europejskiej, a agencję płatniczą, która będzie administrować, kontrolować i dystrybuować pomoc finansową zgodnie ze standardami UE już przygotowały do działania. Teraz tylko wystarczy zapełnić jej kasę pieniędzmi i rozpocząć wsparcie finansowe sektora rolnego”.


