-
Szczątki plezjozaurów znalezione podczas odwiertów naftowych na Morzu Północnym dostarczyły informacji o ich sposobie odżywiania.
-
Badania Dirka Knausta wykazały, że plezjozaury regularnie wydalały niestrawione resztki pokarmu, podobnie jak współczesne sowy.
-
Wypluwki zawierały skorupy oraz fragmenty pożywienia i mogą wskazywać, że plezjozaury usuwały niestrawione części pokarmu w określonych miejscach, np. przy wybrzeżach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Plezjozaury były powszechnie występującymi w mezozoiku zwierzętami morskimi i czołowymi gatunkami ówczesnych mórz. A zatem znalezisk ich szczątków jest sporo. Nie pozwalają one wyjaśnić do końca zagadki, jak odżywiały się te zwierzęta.
Można łatwo się domyślić, że ich obłe ciała z kończynami przekształconymi w płetwy pozwalały na sprawne pływanie, a długie szyje (niekiedy wręcz ekstremalnie długie) z małymi głowami i zębatymi paszczami na końcu pozwalały na chwytanie zdobyczy nawet na dużą odległość. Paszcze plezjozaurów przypominały klatki, świetne do uwięzienia ryb, głowonogów, skorupiaków i innych morskich zwierząt.
Olbrzymie niekiedy plezjozaury nie były drapieżnikami w takim znaczeniu jak mozazaury. Nie polowały na inne duże morskie zwierzęta ery mezozoicznej. Ryby, mięczaki i skorupiaki na pewno stanowiły ich główny cel. Dopiero teraz jednak udało się ustalić szczegóły odżywiania się długoszyich zwierząt oceanów sprzed ponad 160 milionów lat. Z epoki jury.
Odwierty naftowe ujawniły pozostałości po plezjozaurach
Niemiecka agencja dpa publikuje informacje o odkryciach paleontologa Dirka Knausta, który latami badał próbki pochodzące z odwiertów platform naftowych na Morzu Północnym, należących do norweskiej firmy energetycznej Equinor.
Odwierty prowadzone są na znacznych głębokościach i w dnie morza, a zatem w miejscach dotąd niedostępnych dla paleontologów. Technologia wiertnicza pozwoliła jednak zdobyć próbki, które pochodzą prawdopodobnie sprzed 160 milionów lat i zostały pozostawione przez żyjące wówczas plezjozaury. To wypluwki.
Naukowiec jest zdania, że zachowane w odwiertach znaleziska to fragmenty z niestrawnymi resztkami pożywienia spożywanego przez ogromne plezjozaury. Prehistoryczne zwierzęta najprawdopodobniej musiały regularnie wymiotować, aby pozbyć się skorup skorupiaków i mięczaków, które zjadały. Stosowały zatem podobną metodę jak obecne sowy i inne zwierzęta, które tak właśnie usuwają niestrawione resztki, w tym sierść czy kości albo łuski, o ile zwierzę żywiło się rybami.
Kryptoklidy zostawiły po sobie wyplute skorupy
Dirk Knaust zbadał 20 takich próbek różnej wielkości, od orzecha włoskiego aż do mango – zatem całkiem sporych skupisk niestrawionych kawałków pożywienia. Niemiec przypisuje fragmenty wymiocin kryptoklidom. Były to średniej wielkości plezjozaury, które żyły około 175 do 100 milionów lat temu i swego czasu wzbudziły ogromną dyskusję na temat tego, czy plezjozaury może jednak wychodziły na ląd tak jak obecne płetwonogie. W 1981 r. Michael A. Taylor argumentował, że mogły być zdolne do poruszania się poza wodą. Pozwalać miała na to budowa ich kończyn. Pogląd został jednak porzucony. Nie ma przekonujących dowodów na to, że kryptoklidy czy inne plezjozaury były zdolne do wychodzenia na ląd.

Były jednak zdolne do wypluwek i one – nawet skamieniałe – mogą być bardzo cennym źródłem informacji na temat tego, co jadły plezjozaury i jak jadły.
Wykopaliska wskazały już wcześniej, że te morskie zwierzęta nie tylko łapały zdobycz w toni wodnej, a zatem tę swobodnie pływającą. Potrafiły także zbierać pokarm z płytkiego dna morskiego np. zagrzebane w mule ryby, a także małże, skorupiaki, może szkarłupnie. Żerowały także w ten sposób, ale wygląda na to, że ich zęby dostosowane do chwytania zdobyczy nie były w stanie zmiażdżyć i rozgryźć twardych skorup morskich bezkręgowców. Żołądek także ich nie trawił, stąd tyle wypluwek i tyle skorup znajdujących się w ich wnętrzu.
Skupiska wypluwek wskazują na to, że plezjozaury być może wybierały określone miejsca na usunięcie z przewodu pokarmowego niestrawionych resztek. Mogły być to np. okolice wybrzeży, do których podpływały nie po to, by wychodzić na ląd, ale po to, by zwymiotować skorupami.













