-
Nowe badania radiologiczne skamieniałości wielbłąda z Utah wskazują, że szczątki liczą aż 33 tysiące lat.
-
Wielbłądy mają swoje ewolucyjne korzenie w Ameryce Północnej, choć obecnie kojarzymy je głównie z Afryką i Azją.
-
Gatunek Camelops hesternus, znacznie większy od dzisiejszych wielbłądów, żył na rozległych obszarach Ameryki Północnej przed ostatnim maksimum zlodowacenia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wielbłądy kojarzą się nam dzisiaj z arabskimi pustyniami, z Saharą, aczkolwiek jedyne naturalnie dzikie stada wielbłądów we współczesnych czasach żyją w Azji Środkowej, na pustyni Gobi w Mongolii i Chinach. To baktriany, czyli wielbłądy dwugarbne. Natomiast dromadery, czyli wielbłądy jednogarbne, nie zachowały się w pierwotnym stanie dzikim i są obecnej jedynie w hodowlach od Maroka po Indie i Chiny. Niemniej zwierzęta dostarczone w XIX wieku do Australii, gdzie pomagały w transporcie i pracach na tamtejszych bezdrożach, uciekły z niewoli i zdziczały. Obecnie australijski interior to miejsce na świecie, gdzie można oglądać żyjące dziko dromadery.
Nie zmienia to faktu, że wielbłądy nie kojarzą się z Ameryką, chociaż i tam sprowadzano je do prac. Tym trudniej uwierzyć, że właśnie Ameryka Północna to ich ojczyzna. Tu zaczęła się ewolucja wielbłądowatych. Stąd dopiero przez Beringię dostały się one do Azji, odwrotnie niż wiele zwierząt.
Lamy, gwanako i wikunie do dzisiaj żyją w Ameryce
Łatwiej to pojąć, gdy pomyślimy o lamach i alpakach, czyli południowoamerykańskich udomowionych krewniaczkach wielbłądów, należących wraz z nimi do tej samej rodziny. Dzikimi przodkami lam i alpak są wciąż żyjące w Andach gwanako i mniejsze od nich wikunie. Zapewne tak wyglądali przodkowie wielbłądowatych w Ameryce miliony lat temu, po czym ewoluowali do innych kształtów i sporych rozmiarów.
Dzisiaj dromader to ogromne zwierzę, które mierzy 2 metry wysokości i waży nawet tonę. Baktrian jest porównywalny. To ogromne ssaki, które robią wrażenie. Ich przodkowie byli jednak jeszcze więksi.
Camelops hesternus był jednym z największych wielbłądów jakie znamy. Mieszkał na terenach Ameryki Północnej od Alaski po środkowy Meksyk i był o jedną czwartą większy niż współczesne wielbłądy. To może wydawać się zaskakujące, co wielbłąd robił na Alasce, ale dawniej niekoniecznie były to ssaki związane z pustyniami i terenami suchymi. Mieszkały w różnych środowiskach.
Wiemy, że ten mało znany wielbłąd wymarł 10 tys. lat temu. I szczątki zwierzęcia znalezione jeszcze w 1987 r. w pobliżu Green River w stanie Utah datowano długo na 20 tys. lat. Nowe próby radiologiczne wskazują jednak na to, że olbrzym był znacznie starszy. Jego wiek to 33 tys. lat, co znaczy że ten gatunek pojawił się na terenie Ameryki Północnej znacznie wcześniej niż dotąd myślano. A to sporo zmienia w ewolucji współczesnych wielbłądów.
Wielbłądy były stałym elementem krajobrazu Ameryki
Kilka gatunków tego rodzaju Camelops mieszkało w plejstocenie w Ameryce, a ich szczątki znaleziono nie tylko w USA, Kanadzie i Meksyku, ale także w Hondurasie. To chociażby: Camelops huerfanensis, Camelops kansanus czy najmniejszy Camelops minidokae. Zwierzęta stanowiły istotny element krajobrazu północnoamerykańskiego tamtych czasów, stanowiły także cel polowań tamtejszych drapieżników jak tygrysy szablozębne czy niedźwiedzie krótkopyskie albo wilki straszliwe.
„Wielbłądy żyły w stanie Utah przed ostatnim maksimum zlodowacenia w epoce lodowcowej” – czytamy w komunikacie prasowym. W tamtym czasie warunki w Utah były „znacznie chłodniejsze i bardziej wilgotne niż obecnie”. A States Park Utah dodaje, że także w epoce lodowcowej pewne gatunki dawnych wielbłądów wędrowały po Ameryce.