-
Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu prowadzą badania nad uprawą japońskiego imbiru pod osłonami w Polsce.
-
W tym roku sprawdzono sześć odmian imbiru, oceniono ich plon, walory smakowe, wielkość zielonej części rośliny i odporność na choroby.
-
Tegoroczny imbir zostanie wykorzystany do produkcji soku, przechowania na sadzenie w kolejnym roku oraz do suszenia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wielkopolska znana z miłości do ziemniaków, zwanych tu pyrami. To najważniejsze tutejsze uprawy, ale oprócz pyr będzie mogła też kopać imbir. I są na to naukowe dowody.
– Uprawa imbiru a uprawa ziemniaka to są dwie tożsame uprawy. Ziemniaka uprawiamy z bulw, w przypadku imbiru – z kłączy. Obie uprawy wyglądają tak samo. Wymagania glebowe są takie same, czyli nie są duże – opowiada prof. Piotr Szulc z Wydziału Rolnictwa i Biotechnologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Naukowcy z Poznania już trzeci sezon sprawdzali, które odmiany imbiru sprawdzą się najlepiej w polskich warunkach. Ale co ważne, nie na polu tylko w uprawach pod osłonami. Ta opcja będzie opłacalna nawet przy małych areałach.
Imbir jest łatwiejszy w transporcie niż ziemniaki
– Możemy taki imbir wykorzystywać bezpośrednio po zbiorach, czyli nie jest wtedy wymagane stosowanie różnych zabiegów podczas transportu, który trwa kilka tygodni lub miesięcy – zaznacza prof. Joanna Kobus-Cisowska z wydziału nauk o żywieniu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Polskiego imbiru nie trzeba będzie na przykład opryskiwać, żeby nie kiełkował w transporcie. Tegoroczny poznański zbiór został już rozdysponowany.
– Imbir tegoroczny będzie przekazany do tłoczni, zostanie z niego wytłoczony sok. Część imbiru zostanie przechowana na przyszły rok do sadzenia, ale część jest przeznaczona do suszenia – relacjonuje Barbara Majoch, agroprzedsiębiorczyni i partner biznesowy projektu Polski Imbir.
W imbirowych wykopkach pomagali studenci. Pierwsi chętni przyjechali do eksperymentalnych tuneli jeszcze przed świtem i to ze swoimi drugimi połówkami, bo polski imbir działa na wyobraźnię.
– Nikt by mi nie uwierzył, że byłam na wykopach imbiru, gdybym nie zabrała mojej próbki. Powiedzieliby, że byłam na wykopkach ziemniaka, batatów. Więc zrobiłam kilka fotek i podzielę się z rodziną – przyznaje Magdalena Kowalska, studentka rolnictwa na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu.
Odmiany imbiru z Japonii sprawdzają się w Polsce
W tym roku naukowcy badali 6 odmian imbiru sprowadzonych z Japonii. Porównywali m.in. plon, walory smakowe, wielkość zielonej części rośliny oraz odporność na choroby.
– Bardzo dobrze sprawdzą się odmiany charakteryzująca się jak największa masą sadzeniaka. Ta masa 150-200 gramów jest idealna do tego by taką odmianę uprawiać w warunkach polskich – komunikuje prof. Piotr Szulc.
W tym roku wykopki nieco się wydłużyły w czasie, bo jedna z testowanych odmian potrzebowała więcej czasu w ziemi i została zebrana później. Przy okazji sprawdzono jak zareaguje na polskie przymrozki. Naukowcy przyglądali się też naziemnej części rośliny.
– Jest to również bardzo cenny surowiec. Można go porównać do cebuli. Możemy wykorzystać kłącze i część zieloną, do przygotowania herbatek – mówi prof. Joanna Kobus-Cisowska.













