Chomik europejski, największy chomik świata i zarazem jeden z najbardziej zagrożonych ssaków w Europie, został zwierzęciem roku 2026. Jak podkreśliła prof. Magdalena Hędrzak z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, jego dramatyczny spadek liczebności to sygnał poważnych zmian w środowisku rolniczym.
Gryzoń ten może osiągać do 30 cm długości i ważyć nawet 800-850 gramów. Ma charakterystyczne ubarwienie – czarny brzuch, rudy grzbiet i jasne plamy – które doskonale maskuje go w naturalnym środowisku. W Polsce występuje głównie w południowo-wschodniej części kraju, choć jego populacje są coraz bardziej rozdrobnione i izolowane.
– Mamy w Polsce trzy linie filogeograficzne chomika i one są w różnej kondycji. Najlepiej radzi sobie linia wschodnia. Linia północna jest w bardzo złej sytuacji. Problemy w każdej z linii wynikają z postępującej fragmentacji siedlisk, przez co powstają izolowane, odcięte od siebie populacje, pojawia się chów wsobny i to bardzo osłabia gatunek – wyjaśniła badaczka.
Na jego liczebność silnie wpływają zmiany środowiskowe. – Kiedyś dieta chomika była bardziej zróżnicowana. Miał dostęp do roślin białkowych i bezkręgowców. Dziś dominują monokultury. Brakuje składników odżywczych, co przekłada się na mniejszą liczbę miotów i młodych – wskazała prof. Hędrzak.
Obserwuje się nawet kanibalizm wynikający z niedoborów pokarmowych. Problemem jest także szybkie tempo prac rolnych i likwidacja miedz, które kiedyś stanowiły schronienie i źródło pokarmu.
Istotną rolę odgrywa również rosnąca presja drapieżników, w tym kotów. – Nie są to pojedyncze przypadki. Koty regularnie polują na chomiki, co znacząco wpływa na ich populację – zaznaczyła badaczka.
Zdaniem ekspertki kluczowe znaczenie ma wdrożenie systemowych działań ochronnych. – Mamy gotowy krajowy program ochrony chomika, ale nie został on wdrożony. Potrzebna jest współpraca z rolnikami, wsparcie finansowe i realne narzędzia – przekazała.
Los chomika europejskiego ma znaczenie wykraczające poza ochronę jednego gatunku. – Jeśli znika chomik, to znaczy, że coś poważnie zaburzyliśmy w środowisku. Ratując go, ratujemy system, który odpowiada za produkcję żywności i jakość naszego życia – podsumowała.













