Polska nie jest krainą miodem i mlekiem płynącą dla sportów motorowych. W przypadku miejsca, w którym można oficjalnie i bezpiecznie ścigać się podczas oficjalnych zawodów, ale nie tylko, jest Poznań. Tzn. był, bo stolica Wielkopolski właśnie utraciła swój wyścigowy skarb. Tor Poznań został oficjalnie zamknięty!
Koniec Toru Poznań? Szokujące doniesienia tuż przed 50. urodzinami!
Już w październiku 2023 roku Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska podjął decyzję, która miała spowodować zamknięcie Toru Poznań. Po niecałych trzech latach pojawił się jednak „wyrok skazujący” ze strony Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.
Dlaczego Tor Poznań, powstały w 1977 roku i mający naprawdę bogatą historię, a dodatkowo rzeczywiście będąc jedynym na krajowej mapie, ma być zamknięty? Okazuje się, że sprawa – przynajmniej oficjalnie – rozbijanie o hałas. Ten ma przeszkadzać w funkcjonowaniu mieszkańcom Przeźmierowa i Baranowa. Czyli osiedli, które powstały już po długoletnim funkcjonowaniu toru. Co więcej, ci ludzie mieszkają nieopodal… lotniska Poznań-Ławica.
Ale jednak zdecydowano się na to, żeby mieszkać w takiej lokalizacji. A teraz okazuje się, że mieszkańcom nie podoba się to, co – wydaje się – powinni akceptować, wcześniej decydując się na taki właśnie wybór miejsca do życia.
To jednak nie wszystko w tej dosyć absurdalnej historii…
– Jak czytam w oficjalnej informacji Automobilklubu Wielkopolski, normy hałasu wyznaczone w tej okolicy to 55 decybeli i to je spełnia. Ale jakoś tak się złożyło, że na dwóch uliczkach obok toru te normy wyznaczono na 50 decybeli i ich już to nie jest w stanie spełnić. Dodajmy, że tam imprezy nie toczą się od rana do świtu, tylko raczej w ciągu dnia. To jest jakiś kompletny absurd. Dodam, że sprawdziłem, że normy hałasu w miastach są w ciągu dnia między 55 a 65 decybeli, czyli teoretycznie rzecz biorąc na tym torze jest ciszej niż na ruchliwych ulicach w mieście – przyznał znany i ceniony dziennikarz Michał Gąsiorowski, komentujący na co dzień m.in. wyścigi Formuły 1.
Gąsiorowski w swoim nagraniu załączy hashtag „RatujmyTorPoznań”, który coraz bardziej roznosi się za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Ręce rozkłada szef Automobilklubu Wielkopolski. Wygląda na to, że sprawę będzie bardzo trudno odkręcić, przynajmniej na tu i teraz.
– To jest jedyny tor, który posiada homologację FIA, czyli światowej federacji samochodowej. Posiada homologację motocyklową, kartingową. To jest jedyny obiekt w kraju, który dysponuje takimi zabezpieczeniami, że ten motosport możemy uprawiać w sposób bezpieczny. Zamykając ten obiekt, jedyny tego typu w kraju, to zabijamy motosport. Szczególnie ten torowy, wyścigowy. A pamiętajmy, że Polska ma wspaniałych kierowców. Przykład Roberta Kubicy, który wywodził się z kartingu i też jest kierowcą wyścigowym. Ale też mamy teraz młodych, nowych kierowców […] Liczyliśmy się, że ta decyzja się pojawi, prędzej czy później, ale nie sądziliśmy, że będzie ona taka bolesna. Liczyliśmy, że Główny Inspektorat Środowiska podejdzie do tego bardziej z takim szerokim aspektem. Czyli stwierdzi, że to jest rzeczywiście jedyny taki obiekt w kraju. Zamykając to miejsce, będziemy jedynym krajem w Europie, który nie ma takiego toru. Taka jest prawda – przyznał prezes Automobilklubu Wielkopolski Bartosz Bieliński, w rozmowie dla Radia Poznań.
Rozwiązaniem może być skarga kasacyjna do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Trudno jednak powiedzieć, co faktycznie wydarzy się w kolejnych dniach, tygodniach, a może i miesiącach.
Inauguracja nadchodzącego sezonu na Torze Poznań, zaplanowana na 17-19 kwietnia (czyli najbliższy weekend), na pewno nie będzie mieć miejsca.













