„Rada Pokoju osiągnęła historyczne porozumienie w sprawie całkowitego rozbrojenia Hamasu i wszystkich innych uzbrojonych grup w Strefie Gazy. To monumentalny krok w kierunku trwałego pokoju i bezpieczeństwa” – napisał Donald Trump w swoim serwisie Truth Social. Rada Pokoju to instytucja kierowana przez prezydenta USA, która ma nadzorować proces pokojowy w Strefie Gazy.
Porozumienie ws. Hamasu. Trump: Izrael będzie miał bezpieczeństwo, na jakie zasługuje
Jak dodał lider, osiągnięcie porozumienia to ważny krok w kierunku tego, aby Strefą Gazą rządził nowy rząd palestyński, który będzie ściśle współpracował z Radą Pokoju. „Jednocześnie Izrael będzie miał bezpieczeństwo, na jakie zasługuje, a Strefa Gazy nie będzie już wykorzystywana jako baza do ataków terrorystycznych” – podkreślił amerykański prezydent. Stwierdził, że jest to ważny krok we wdrażaniu 20-punktowego tzw. Planu Trumpa.
Zapowiedział, że porozumienie będzie realizowane etapami. „Po rozbrojeniu siły izraelskie wycofają się, a międzynarodowe siły stabilizacyjne będą współpracować z nową palestyńską policją, przejmując odpowiedzialność za to, by Strefa Gazy była bezpieczna dla swoich mieszkańców i swoich sąsiadów” – stwierdził Trump. „Rok temu trwała brutalna wojna, kryzys humanitarny, a zakładnicy byli przetrzymywani w brutalnej niewoli. Osiągnęliśmy historyczny postęp, ale wciąż pozostaje jeszcze wiele do zrobienia” – dodał.
Amerykański przywódca podziękował też mediatorom – Egiptowi, Katarowi i Turcji – i swojemu zespołowi. „Zagrożenie, które wyłoniło się ze Strefy Gazy 7 października, NIE będzie mogło się odbudować!” – stwierdził Trump, odnosząc się do ataku Hamasu na Izrael z 2023 roku.
Wcześniej w czwartek izraelski dziennik „Haaretz” poinformował o znaczącym postępie w negocjacjach, dotyczących wdrożenia drugiej fazy rozejmu w Strefie Gazy. Przewiduje ona m.in. rozbrojenie Hamasu, wycofanie się wojsk izraelskich, które wciąż kontrolują około 60 proc. terytorium Strefy Gazy, i wprowadzenie tam międzynarodowych sił pokojowych.
>>>>> 5 tys. kadetów w Strefie Gazy ma pilnować porządku. Wśród nich hamasowcy? – pisze Marta Urzędowska na Wyborcza.pl >>>>>
Dramatyczny bilans wojny w Strefie Gazy
Od 10 października 2025 roku trwa zawieszenie broni, lecz jest ono przerywane regularnymi izraelskimi atakami. Według władz lokalnych od tego czasu zginęło w nich 1214 Palestyńczyków. Strona izraelska informowała, że w wyniku palestyńskich ataków poległo w tym czasie czterech żołnierzy.
To jednak tylko bilans okresu rozejmu. Licząc od wybuchu wojny w październiku 2023 roku, skala ofiar jest nieporównywalnie większa. W styczniu 2026 roku izraelski urzędnik ds. bezpieczeństwa po raz pierwszy publicznie potwierdził, że w Strefie Gazy zginęło od tego czasu około 70 tysięcy osób – liczba ta zbliżyła się tym samym do szacunków, jakie od dawna podawało kontrolowane przez Hamas palestyńskie ministerstwo zdrowia i które Izrael wcześniej konsekwentnie podważał.
Większość ofiar stanowią cywile. Były szef sztabu izraelskiej armii Herzi Halevi mówił we wrześniu 2025 roku, że zabitych lub rannych zostało około 200 tysięcy z 2,2 miliona mieszkańców Strefy Gazy – czyli mniej więcej co dziesiąty jej mieszkaniec.
Po stronie izraelskiej atak Hamasu z 7 października 2023 roku kosztował życie około 1200 osób, głównie cywilów, a 251 osób zostało wówczas porwanych. Od rozpoczęcia izraelskiej kampanii lądowej w Strefie Gazy zginęło też około 400 izraelskich żołnierzy.
Kontrowersje wokół Rady Pokoju i planów odbudowy
Rada Pokoju, choć prezentowana przez Biały Dom jako instytucja mająca zapewnić Gazie „nadzieję i godność”, od początku budzi poważne wątpliwości – także wśród sojuszników USA. Kiedy Trump formalnie ogłaszał jej powstanie w styczniu 2026 roku podczas forum w Davos, w komunikacie w ogóle nie pojawiła się nazwa „Gaza” – ciało opisano jako uniwersalną organizację, mającą działać w dowolnych „obszarach dotkniętych konfliktem”, przy czym to Trump jako przewodniczący zachował wyłączne prawo tworzenia, zmiany i rozwiązywania jej organów podległych. Eksperci praw człowieka zwracali uwagę, że taka konstrukcja – nadzór jednego przywódcy nad zarządzaniem obcym terytorium – przypomina strukturę kolonialną.
Wątpliwości budzi też sam kierunek planowanej „odbudowy”. Na tym samym szczycie w Davos Trump nazwał teren Strefy Gazy „prime real estate” (pierwszorzędną nieruchomością), a jego zięć Jared Kushner zaprezentował wizję nowej Gazy z wieżowcami wzdłuż wybrzeża i nowymi miastami, zapowiadając waszyngtońską konferencję inwestycyjną mającą przyciągnąć prywatny kapitał. Wcześniej, we wrześniu 2025 roku, „Washington Post” ujawnił 38-stronicowy dokument przygotowany przez osoby powiązane ze wspieraną przez Izrael i USA Fundacją Humanitarną na rzecz Gazy – koncepcję funduszu „GREAT Trust” (Gaza Reconstitution, Economic Acceleration and Transformation Trust), zakładającą zainwestowanie 100 miliardów dolarów z prywatnych źródeł z czterokrotnym zwrotem po dekadzie oraz przekształcenie Gazy w ośrodek nowych technologii i turystyki.
Plan zakładał też przesiedlenie 2 milionów Palestyńczyków. Izraelski dziennik „Haaretz” określił go jako projekt szybkiego wzbogacenia się, oparty na zbrodniach wojennych, sztucznej inteligencji i turystyce, a komentatorzy zwracali uwagę, że mieszkańcy odbudowanej w ten sposób Gazy pozostaliby jedynie gośćmi we własnym mieście.
Na początku lipca Hamas ogłosił rozwiązanie swoich cywilnych struktur administracyjnych w Strefie Gazy i przekazanie władzy technokratycznemu palestyńskiemu komitetowi (NCAG), nadzorowanemu przez Radę Pokoju. To realizacja jednego z punktów porozumienia rozejmowego.
Źródła: Natalia Dziurdzińska (PAP)


