-
Przedsiębiorcy obawiają się, że możliwe przejęcie ratusza w Tuluzie przez skrajnie lewicową partię La France insoumise może skutkować wyższymi podatkami dla lokalnych firm, w tym Airbusa, i negatywnie wpłynąć na nowe inwestycje.
-
Pozyskanie dodatkowych środków z danin od miejscowych gigantów miałoby pomóc partii w sfinansowaniu jej hojnego programu socjalnego, obejmującego m.in. dopłaty do wody, darmowy transport publiczny dla osób poniżej 26. roku życia oraz bezpłatne posiłki i materiały edukacyjne.
-
W drugiej turze wyborów samorządowych w Tuluzie mierzą się kandydaci Partii Socjalistycznej oraz La France insoumise.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak donosi Politico, pracodawcy przygotowują się na możliwe przejęcie ratusza w Tuluzie przez skrajnie lewicową partię La France insoumise, powołaną przez Jeana-Luca Mélenchona. Część z nich obawia się, że miejscowość, w której znajduje się siedziba koncernu lotniczego Airbus stanie się mniej przychylna dla nowych biznesów.
Największe obawy dotyczą tego, że skrajna lewica nałoży większe podatki na najbardziej znane lokalne przedsiębiorstwa, takie jak Airbus. Pozyskanie dodatkowych środków z danin od miejscowych gigantów miałoby pomóc partii w sfinansowaniu jej hojnego programu socjalnego, obejmującego m.in. dopłaty do wody, darmowy transport publiczny dla osób poniżej 26. roku życia oraz bezpłatne posiłki i materiały edukacyjne.
„Martwię się, że zagrozi to planom otwarcia nowych firm i fabryk w Tuluzie, w tym przyszłym perspektywom Airbusa” – skomentował Pierre-Olivier Nau, prezes organizacji pracodawców MEDEF.
Kandydat La France insoumise, François Piquemal, stanowczo zaprzecza, jakoby po objęciu stanowiska miał podnieść podatki. Miał on jednocześnie bagatelizować uwagi liderów biznesu, mówiących o tym, że Airbus, który jest głównym pracodawcą w regionie, jest odpowiedzialny za ponad 200 tys. miejsc pracy.
Dodatkowo Piquemal twierdzi, że po objęciu urzędu ma on zamiar „bronić właścicieli małych sklepów przed wielkimi korporacjami” oraz „wspierać miejsca pracy”.
Przedsiębiorcy obawiają się skrajnej lewicy. To ona może wygrać w Tuluzie
Nau obawia się także sprzeciwu skrajnej lewicy wobec powstania połączenia kolei dużych prędkości między Bordeaux a Tuluzą. Tego typu inicjatywa miałaby pochłonąć co najmniej 14 miliardów euro.
Jak podkreśla mężczyzna, lokalne przedsiębiorstwa od dawna liczyły na powstanie takiego połączenia. Kandydat na burmistrza z ramienia La France insoumise uważa z kolei, że inwestycja zaszkodzi środowisku.
Część wyborców, cytowanych przez Politico, cieszy perspektywa, że to właśnie skrajna lewica może objąć władzę w Tuluzie. „Dobrze poradzili sobie w pierwszej turze” – chwalił Claude Compas, emerytowany nauczyciel edukacji specjalnej.
Inni obawiają się natomiast podniesienia podatków. „Mówią, że zapewnią młodzieży darmowy transport publiczny, ale nic nie jest za darmo” – powiedział emeryt Abdallah Taberkokt. „Kto zapłaci? My” – podsumował.
Wybory samorządowe we Francji. Druga tura już w niedzielę
Na niedzielę zaplanowana jest druga tura wyborów samorządowych we Francji. Jak podkreśla Politico, skrajna lewica jeszcze nigdy nie była tak bliska zdobyciu władzy w Tuluzie. Dodatkowo – zdaniem serwisu – zwycięstwo mogłoby dać liderowi antykapitalistycznej partii, Jeanowi-Lucowi Mélenchonowi, silny impuls przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi
Jak przewiduje Politoco, w drugiej turze kandydują ze sobą reprezentant francuskiej Partii Socjalistycznej François Briançon oraz działacz La France insoumise, François Piquemal, których wyniki do tej pory były stosunkowo wyrównane.
Wybory mają zakończyć się obaleniem centroprawicowego burmistrza. Jean-Luc Moudenc pełni urząd meta Tuluzy od 2014 roku.
Tuluza jest czwartym co do wielkości miastem w kraju, po Paryżu, Marsylii i Lyonie.












