– Rosjanie zacierają ręce, kiedy widzą, że mogą zaognić ten konflikt między Polską a Ukrainą – powiedział Donald Tusk. Premier przemawiał na konferencji w sprawie budowy stacji elektroenergetycznej 400kV w Choczewie.
Tusk zaznaczył na wstępie, że rząd spodziewał się, iż zaognienie konfliktu w sprawie pamięci o zbrodni wołyńskiej wywoła reakcje „nacjonalistycznych wariatów po obu stronach”.
Donald Tusk o sporach z Ukrainą. „Wroga propaganda”
Pytany o niepokojące groźby pojawiające się w zagranicznych mediach wobec Polaków, premier zapewnił, że oczekuje, by władze ukraińskie przeciwdziałały takim zachowaniom. Podkreślił jednak, że jest to najprawdopodobniej elementem „wrogiem propagandy” Rosjan.
– My będziemy bardzo intensywnie starali się przeciwdziałać dezinformacji i tej, brzmi jak slogan, ale w tym wypadku jest adekwatny, tej wrogiej propagandzie. Rosjanie byliby najszczęśliwsi, gdyby doszło do jakiegoś dramatycznego kryzysu w relacjach ukraińsko-polskich i dlatego sam fakt spotkania prezydentów Nawrockiego i Zełenskiego oceniam bardzo pozytywnie – powiedział Donald Tusk.
Premier podkreślił, że choć nie otrzymał informacji o przebiegu tej rozmowy, publiczne sygnały ze strony prezydentów „wskazują na to, że przynajmniej obaj na pewno są świadomi, że ten kryzys zaszedł za daleko i szkodzi i Polsce i Ukrainie„. – Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – nadmienił.
Wkrótce więcej informacji…













