
-
Tyranozaur nie był jedynym „rexem” – tytuł króla drapieżników nosił także ogromny morski krokodyl, Machimosaurus rex.
-
Machimosaurus rex był długości autobusu i przewyższał rozmiarami współczesne krokodyle oraz rekiny.
-
Jego zęby były przystosowane do miażdżenia twardych skorup morskich żółwi, choć mógł atakować także większe ofiary i zwierzęta lądowe.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Król nie jest tylko jeden. W morzu istniał drugi rex, który został tak nazwany z uwagi na imponujące rozmiary. Był tak okazały, że przebijał pod tym względem współczesne żarłacze białe. Nie był jednak ani rybą, ani wielorybem, ale krokodylem – jednym z największych, jakie istniały.
Może to wzbudzać pewne zaskoczenie. Jak to – krokodyl w morzu? Owszem, dzisiaj mamy dwa gatunki krokodyli, które wchodzą do słonej wody. To największy obecny gatunek – krokodyl różańcowy, nazywany w Australii także krokodylem słonowodnym właśnie dlatego, że potrafi żyć i polować w morzu.
To pozwoliło mu opanować wiele rozległych terytoriów południowej Azji i Oceanii, zasiedlać laguny i rafy, przemieszczać się między wyspami. Drugi gatunek to krokodyl amerykański, który także jest w stanie żyć w słonej wodzie lagun i mórz między wyspami, ale po drugiej stronie globu – na Karaibach.
Kiedyś krokodyle regularnie żyły w morzu
To jednak wyjątki, gdyż współczesne krokodyle to gatunki z gruntu słodkowodne – zarówno krokodyle właściwe, jak i aligatory, kajmany czy gawiale. W przeszłości mieliśmy jednak sporo gatunków tych gadów nie tylko wchodzących okresowo do morza, ale żyjących w nim na stałe.
Przykładem takiej grupy jest rodzina Teleosauroidea, którą zalicza się do krokodylomorfów. Krokodylomorfy obejmują wszystkie krokodyle i ich krewniaków, od współczesnych po wymarłe, w tym morskie. Grupa zwierząt zwanych talattozuchami była gadami wyspecjalizowanymi w życiu w morzu, aczkolwiek znaleziono w Tajlandii i Chinach szczątki tych krokodyli żyjących w wodzie słodkiej.
Do tej grupy należała rodzina teleozauroidów przystosowana do morskiego trybu życia. Prawdopodobnie ich kończyny przekształciły się w płetwy jak u waleni, a gady te zapewne wydawały na świat ukształtowane młode w ramach jajożyworodności, zatem jaja rozwijały się w ciałach samic, a nie w lądowych gniazdach.
Te podobne do krokodyli drapieżniki o łapach jak płetwy żyły w morzach i oceanach ery mezozoicznej w jurze i kredzie. Machimosaurus rex był w tym gronie wyjątkowo okazały. To największy znany teleozauroid oraz największy morski krokodyl jurajski.

Jak wielki był ten gad? Otóż… coraz większy. Pierwsze szczątki tego zwierzęcia znaleziono już w XIX w. na terenie Szwajcarii, w okresie mezozoiku zalanej przez morze. Były to jednak głównie zęby. Kolejne znaleziska z terenów Francji, Hiszpanii, Portugalii wskazywały na to, że mieliśmy w mezozoiku kilka gatunków tego zwierzęcia, z których każdy był spory.
Rozmiary morskiego krokodyla oszacowano na 7, może nawet 7,5 metra, co już przekraczało gabaryty największych współczesnych gatunków, takich jak krokodyl różańcowy czy krokodyl nilowy. Przekraczało także gabaryty największych żarłaczy. Jedynie wieloryby osiągają dzisiaj wśród kręgowców takie rozmiary.
Krokodyl okazał się większy, niż się wydawało
Ten olbrzym zamieszkiwał wody słone oblewające tereny obecnej Europy i Afryki, o czym świadczą chociażby znaleziska z Harar w Etiopii. W obecnym stuleciu udało się odkopać czaszkę machimozaura na obszarze Sahary w Tunezji. Ten nowy gatunek został właśnie opisany jako Machimosaurus rex, jako że jego rozmiary zdumiały wszystkich.
Na podstawie czaszki zwierzęcia oszacowano długość ciała tego drapieżnika na aż 9,6 m. Bez wątpienia należał mu się tytuł króla. Ważył zapewne 3 tony, miał rozmiary autobusu. Musiał znajdować się na szczycie łańcucha pokarmowego, zdolny zapolować w zasadzie na wszystko, co pływało w morzu.
I nie tylko w morzu, o czym świadczą znalezione na skamieniałych kościach ślady ugryzień, np. u zauropoda odkrytego w Szwajcarii. Rany pasują do zębów Machimosaurus hugii, również znalezionego w tych samych osadach.

Albo więc gad żywił się zniesionymi do morza zwłokami dinozaura, albo wręcz wciągnął go do wody. Musiałby wtedy jednak polować aktywnie na brzegu, bowiem dinozaur nie korzystałby ze słonej morskiej wody jako wodopoju.
A przecież Machimosaurus hugii był mniejszy od Machimosaurus rex. Ten saharyjski gatunek mógł polować na większe ofiary i siać jeszcze większą grozę.
Zęby zwierzęcia wskazują jednak na to, że były one dostosowane do miażdżenia bardzo twardego pokarmu. Nie tyle kości, co zapewne skorup żółwi morskich, które także noszą ślady takich pokąsań.
Możliwe zatem, że ogromni krewni krokodyli polowali główne na ryby i żółwie morskie, a okazjonalnie polowali na zwierzęta lądowe nieopatrznie podchodzące zbyt blisko brzegu wody albo pożerali ich padlinę. Naukowcy porównują zęby i paszczę morskiego olbrzyma do obecnych aligatorów i kajmanów, u których także żółwie stanowią ważny element diety. I są one przystosowane do takiego rodzaju pokarmu, który trzeba rozkruszyć.













