W skrócie
-
Europa opracowuje plany rozmieszczenia wojsk na Ukrainie po zakończeniu wojny.
-
Gwarancje bezpieczeństwa dla Kijowa mają być wspierane przez USA i państwa NATO.
-
Kijów liczy na stałą obecność tysięcy żołnierzy oraz wsparcie logistyczne i wywiadowcze ze strony Zachodu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Przewodnicząca Komisji Europejskiej w rozmowie z dziennikarzami „Financial Times” pytana była m.in. o plany Zachodu po zakończeniu konfliktu zbrojnego w Ukrainie.
Ursula von der Leyen podkreśliła, że kraje Unii Europejskiej skupione wokół tzw. koalicji chętnych zobowiązały się do udzielenia gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. W proces zaangażowane mają być także Stany Zjednoczone.
Jednym z kluczowych elementów wspominanych gwarancji mają być kontyngenty wojskowe, które rozlokowane zostaną na terytorium Ukrainy. Jak ujawniła von der Leyen, opracowywane są „dość precyzyjne plany” dotyczące obecności żołnierzy.
Ukraina. Von der Leyen o zachodnich żołnierzach w Ukrainie
– Gwarancje bezpieczeństwa są najważniejsze i absolutnie kluczowe (…) Mamy jasny plan działania i osiągnęliśmy porozumienie w Białym Domu. I prace te postępują bardzo dobrze – stwierdziła polityk.
– Oczywiście, zawsze wymaga to decyzji politycznej danego kraju, ponieważ rozmieszczenie wojsk jest jedną z najważniejszych suwerennych decyzji narodu. Ale poczucie pilności jest bardzo duże, sprawa postępuje. Naprawdę nabiera kształtów – dodała.
Von der Leyen przypomniała, że prezydent Donald Trump zapewnił, że Białym Dom zaangażuje się w proces, a armia amerykańska będzie „częścią zabezpieczenia”.
Wojna w Ukrainie. Kijów chce twardych gwarancji od Zachodu
Jak informują media, po niedawnych spotkaniach Wołodymyra Zełenskiego z europejskimi przywódcami, a także wizycie w Białym Domu, Kijów zwrócił się do sojuszników o wskazanie konkretnych gwarancji bezpieczeństwa.
Mowa między innymi o stałej obecności żołnierzy z krajów NATO. Ukraińskie władze chciałyby, aby kontyngenty liczyły łącznie kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy.
Misja pokojowa ma być wspierana przez Stany Zjednoczone, które nie chcą jednak wysyłać wojskowych. Biały Dom miał się zgodzić na udostępnienie systemów dowodzenia i kontroli, a także zasobów wywiadowczych i obserwacyjnych.