-
Przestępstwa w Polsce. Podejrzani Ukraińcy versus Polacy
-
Gruzini i Kolumbijczycy w policyjnych statystykach
-
Cudzoziemcy, którzy nie mają na pieńku z policją
-
Dezinformacja na temat Ukrainy. Pik w między majem a lipcem
-
„Podejrzany Ukrainiec”. Wskazuje pole do nadużyć
Konta szerzące w Polsce dezinformację uwielbiają grać na antyimigranckich nutach, szczególnie antyukraińskich. Kiedy pojawiają się doniesienia o nowym przestępstwie, a sprawcy nie zostają natychmiast wskazani, w przestrzeni internetowej odpowiedzialność często przypisuje się Ukraińcom. Potwierdzają to analizy NASK-u.
Narasta wrażenie, że Ukraińcy często dopuszczają się w naszym kraju przestępstw. Jakie są fakty?
Interia przeanalizowała najnowsze dane udostępnione nam przez Komendę Główną Policji, dotyczące narodowości osób podejrzanych o przestępstwa w 2026 roku. Wynika z nich, że poza Polakami, w okresie od stycznia do lipca, podejrzanymi najczęściej byli: Ukraińcy (5616 osób), Gruzini (663), Białorusini (567), Kolumbijczycy (271) oraz Mołdawianie (234).
Liczby wskazują, że wśród cudzoziemców, najczęściej przestępstwa w naszym kraju rzeczywiście popełniali obywatele Ukrainy. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, jaki odsetek wszystkich ukraińskich imigrantów stanowią podejrzani, okazuje się, że wcale nie wyróżniają się wysoką przestępczością.
Przestępstwa w Polsce. Podejrzani Ukraińcy versus Polacy
Ukraińcy są aktualnie najliczniejszą grupą cudzoziemców przebywających w Polsce. Z szacunków wynika, że nad Wisłą mieszka ich około 1,8-1,9 mln. Właśnie taką liczbę podawał niedawno wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk.
Oznacza to, że na tysiąc Ukraińców przebywających w Polsce około trzech jest podejrzanych o popełnienie przestępstwa. To liczby mniejsze niż w przypadku samych Polaków. Przekładając najnowszą statystykę policyjną na ogólną liczbę obywateli, okazuje się, że na tysiąc osób cztery są podejrzane o popełnienie przestępstwa.
Gruzini i Kolumbijczycy w policyjnych statystykach
Jak sytuacja wygląda w przypadku innych narodowości? Poza policyjnymi danymi, posługujemy się tutaj wynikami eksperymentalnego badania przeprowadzonego przez GUS, w którym wskazano liczbę cudzoziemców przebywających w Polsce według stanu na koniec grudnia 2025 roku.
Zestawiając dane, okazuje się, że spośród cudzoziemców przebywających w Polsce, odsetek przestępczości jest zdecydowanie najwyższy wśród Gruzinów. Zakładając, za danymi GUS, że mieszka ich u nas około 49 tys., statystycznie około 13 osób na tysiąc jest podejrzanych o popełnienie przestępstwa.
W przypadku ponad 179 tys. Białorusinów – drugiej najliczniejszej grupy imigrantów, 567 podejrzanych daje około trzy osoby na tysiąc, czyli wynik niemal identyczny jak w przypadku Ukraińców.
Dużo wyższa przestępczość występuje z kolei wśród około 26 tys. Kolumbijczyków mieszkających w Polsce. Na tysiąc osób prawie 10 weszło w konflikt z prawem. Podobnie sytuacja kształtuje się wśród obywateli Mołdawii – statystycznie osiem na tysiąc kwalifikuje się w kategorii „podejrzanych”.
Cudzoziemcy, którzy nie mają na pieńku z policją
Są też narodowości, które w statystyce podejrzanych w roku 2026 pojawiają się niezwykle rzadko. Wśród Europejczyków policja wskazuje: jednego Litwina, dwóch Chorwatów, trzech Finów, czterech Szwajcarów i Słoweńców, pięciu Greków, sześciu Irlandczyków, ośmiu Belgów oraz dziesięciu Norwegów i Portugalczyków.
Policyjne dane, które opisujemy, dotyczą wyłącznie spraw zakończonych. – Zarówno rejestracja podejrzanego jak i pokrzywdzonego widoczna jest w statystyce przestępczości dopiero w chwili zakończenia prowadzonego postępowania, a podejrzany w zestawieniach statystycznych prezentowany jest jednokrotnie przy kwalifikacji czynu wiodącego – precyzuje podinsp. Monika Matyjewicz Radca Wydziału Prasowo-Informacyjnego Komendy Głównej Policji.
Dezinformacja na temat Ukrainy. Pik w między majem a lipcem
Dane są jednoznaczne, skąd więc powielana – zwłaszcza w mediach społecznościowych – opinia, że Ukraińcy częściej niż inni cudzoziemcy dopuszczają się w Polsce przestępstw?
Izabela Jarka, ekspertka NASK z Ośrodka Analizy Dezinformacji, wprost wskazuje na szerzące się narracje dezinformacyjne na temat Ukraińców, które – jak mówi – utrzymują się na stabilnym poziomie od wybuchu wojny w 2022 roku.
– Spoglądając jednak na ostatnie miesiące, największy pik tych treści odnotowaliśmy między majem a lipcem – podkreśla w rozmowie z Interią.
To właśnie wtedy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret, w którym nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”, co z kolei wywołało w Polsce falę oburzenia i poskutkowało decyzją Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu orderu Orła Białego i napięciami na linii Polska-Ukraina.
Wydarzenia przełożyły się na społeczne nastroje, czego dowodził m.in. opublikowany w lipcu sondaż CBOS. Po raz pierwszy od inwazji Rosji, większość Polaków była przeciwko przyjmowaniu uchodźców z Ukrainy – 52 proc. Przeciwne zdanie deklarowało 42 proc. ankietowanych.
„Podejrzany Ukrainiec”. Wskazuje pole do nadużyć
Kiedy polityczny spór o bohaterów i odznaczenia się rozpędzał, w mediach społecznościowych popularność zyskiwała narracja o tym, że Ukraińcy to „banderowcy” stanowiący realne zagrożenie dla Polaków.
Konta szerzące dezinformację wykorzystywały rzeczywiste zdarzenia i towarzyszący mu konflikt, by tworzyć fałszywe przekazy. Polem do nadużyć okazują się doniesienia o przestępstwach popełnianych w Polsce.
– Jeśli sprawcy nie zostaną natychmiast wskazani, w przestrzeni internetowej odpowiedzialność przypisuje się w pierwszej kolejności Ukraińcom – mówi ekspertka.
Cel? – Pogłębić polaryzację i skłócać Polskę z Ukrainą. Działa tu klasyczna zasada, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – mówi Izabela Jarka.
– Rosja realizuje swoje cele wojskowe, podczas gdy my jako społeczeństwo ulegamy coraz silniejszym podziałom. Obserwujemy zorganizowane kampanie dezinformacyjne, prowadzone przez konta antyukraińskie lub profile o przekazie zbieżnym z prorosyjskim, szerzące treści ksenofobiczne i nawołujące do nienawiści. A to może w konsekwencji doprowadzić do wzajemnych fizycznych ataków – kwituje ekspertka w dziedzinie dezinformacji.
Jolanta Kamińska-Samolej (kontakt do autorki: jolanta.kaminska@firma.interia.pl)
-
Antyukraińskie treści zalały polski internet. Alarmujące dane
-
Poruszenie w ukraińskich mediach. Rozpisują się o przemocy w Polsce


