Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. „Financial Times”, brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną oraz decyzje liderów biznesu i polityki.
Nawet w czasach wojny Ameryka rzadko wybiera prezydenta na podstawie podejścia do polityki zagranicznej. Dla amerykańskich wyborców niemal zawsze chodzi o „gospodarkę, głupcze”. W tegorocznych prawyborach w Partii Demokratycznej zmieniło się to jednak w „Izrael, głupcze”.
Zgliszcza Gazy są dzisiaj dla liberałów testem decydującym dla kandydata w taki sam sposób, jak wojna w Wietnamie była dla ich dziadków. Jak nie zdasz, to utracisz swój autorytet moralny.
W Michgan walka między Abdulem El-Sayedem i Haley Stevens o nominację do Senatu zmieniła się w wojnę zastępczą między młodszym, propalestyńskim skrzydłem partii i starszym – proizraelskim. To może być najbardziej dzieląca kwestia w prezydenckich prawyborach demokratów w 2028 roku.
W większości innych spraw takich jak gospodarka różnią się oni niewiele, ale podejście kandydatów do Izraela dominuje wyścig. Temat ten zajmuje więcej przestrzeni niż koszty życia, ICE, demokracja, Trump i wszystko inne razem wzięte.
USA: Demokraci spierają się o Izrael
El-Sayed, progresywny urzędnik służby zdrowia, przedstawia Stevens jako twór AIPAC – dysponującego ogromnymi zasobami Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych, który wydał ok. 30 mln dolarów na jej kampanię. Stevens z kolei oskarża El-Sayeda o antysemityzm.
– Każdy w Ameryce rozumie, że chcesz za wszystkie problemy obwiniać amerykańskich żydów – powiedziała do El-Sayeda w zeszłym tygodniu. Mimo to to El-Sayed prawybory wygrał.
Sondaże wskazują jednak, że El-Sayed z większym prawdopodobieństwem niż w przypadku Stevens przegra z kandydatem republikanów w listopadzie, co z kolei może pogrążyć szanse demokratów na odzyskanie Senatu.
Aktywiści pozostają jednak głusi na takie argumenty. Wielu jest przekonanych, mimo braku dowodów, że Kamala Harris przegrała z Trumpem w 2024 roku, ponieważ nie odcięła się od Joe Bidena w kwestii Izraela. To, że była kandydatką tylko przez 107 dni i nie miała pojęcia o gospodarce, jest traktowane jako mniej ważne od jej niechęci do nadstawiania karku w sprawie Gazy. To mogłoby zrobić różnicę w Michigan – stanie, który jest domem dla największej społeczności Amerykanów pochodzenia arabskiego, ale Harris przegrała we wszystkich siedmiu wahających się stanach.
Niezależnie od wszystkiego, jakikolwiek demokrata powiązany z AIPAC, a grupa ta się kurczy, ma coraz mniejsze szanse na zostanie nominatem partii w 2028 roku. To dotyczy również Josha Shapiro – gubernatora Pensylwanii, który bronił swojego prawa do pobierania pieniędzy od AIPAC. Jego szanse drastycznie zmalały.
Rahm Emanuel, doświadczony polityk z kręgów Partii Demokratycznej, jest lepszym wyznacznikiem trendów. On odciął się od AIPAC i zapowiedział zakończenie corocznego wsparcia wojskowego dla Izraela.
Harris, która rozważa ponowny start, będzie musiała odciąć się od swoich działań w administracji, jeśli chce coś osiągnąć. Urzędnicy ds. polityki zagranicznej w administracji Bidena tacy jak Jake Sullivan, czyli jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, są skażeni niechęcią Bidena do konfrontacji z Binjaminem Netanjahu. Po raz kolejny premier Izraela przechytrzył uległego 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Netanjahu odegrał również decydującą rolę w przekonaniu Donalda Trumpa do rozpoczęcia operacji Epicka Furia przeciwko Iranowi. To pułapka, z której Trump będzie próbował uciec do końca swojej kadencji.
Wrogiem nie jest Izrael, ale media społecznościowe i AI
Wzajemna niechęć w szeregach demokratów to sytuacja dla nich daleka od idealnej. Jednak prawdziwym wrogiem partii i w ogóle demokracji są sztuczna inteligencja i media społecznościowe.
Technologia otwarła na oścież okno Overtona poprzez wstrzykiwanie poglądów, które niegdyś były tematami tabu w mainstreamowej debacie politycznej. Memy przedstawiające El-Sayeda – praktykującego muzułmanina o korzeniach egipskich jako islamskiego terrorysty walczą o uwagę z negacjonistami Zagłady.
Ludzie, którzy czytają gazety lub książki, znacznie częściej dostrzegają argumenty oparte na dowodach i dostrzegają złożoność rzeczywistości. Jednak tylko około 20 proc. dorosłych Amerykanów subskrybuje fizyczne lub cyfrowe gazety. Niemal dwukrotnie więcej korzysta z TikToka.

Algorytmy mediów społecznościowych kierują użytkowników na tematy, które ich najbardziej oburzają, co stymuluje zaangażowanie i pozwala zarabiać. To zagrożenie dla całej ludzkości. To prawdziwa zmora dla przyszłości demokracji i korzyść dla ekstremizmu. Niestety obwinianie żydów lub muzułmanów o problemy społeczne lepiej przyjmuje się w memach niż debaty o podatkach czy przyszłości służby zdrowia.
El-Sayed jak Mamdani
Trzeba jednak uczciwie przyznać El-Sayedowi, który jest równie utalentowanym mówcą jak burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani, że jego kampania skupia się na zakazaniu działalności ICE i zapewnieniu wszystkim opieki zdrowotnej. Twierdzi, że amerykańska pomoc militarna dla Izraela to odbieranie pieniędzy zwykłym Amerykanom.
To dobra strategia na prawybory, ale wątpliwa z ekonomicznego punktu widzenia. Kwota amerykańskiej pomocy wynosząca 3,8 mld dolarów to mniej niż dzienna stawka wydatków federalnych na świadczenia społeczne. Jeśli interpretować jego program bardziej przychylnie, można uznać, że Izrael jest dla niego symbolem amerykańskich niekończących się wojen.
Trump chce zwiększyć amerykański budżet obronny o niemal połowę do 1,5 bln dolarów, czyli wielokrotnie więcej niż Waszyngton wydaje łącznie na edukację, infrastrukturę, naukę i inne obszary. W czasach, gdy rzekomo słabsze kraje nieposiadające broni jądrowej, takie jak Ukraina i Iran, ośmieszają militarne supermocarstwa, powinna toczyć się debata na temat coraz bardziej rozdmuchanego budżetu Pentagonu.
El-Sayed gwarantuje taką debatę. Jednak zarzuty na tle etnicznym sprowadzają sprawiedliwość gospodarczą do tematu dyskutowanego w mediach społecznościowych. Chińczycy nadal posiadają większość udziałów w TikToku, a Elon Musk jest właścicielem X. Nie są oni fanami liberalnej demokracji.
Demokraci kłócą się o Izrael, ale zapominają o szerszej perspektywie. Stosunki Ameryki z Izraelem zasługują na publiczną debatę. Na razie wygrywają ją algorytmy.
Autor: Edward Luce
Data publikacji: 4 sierpnia 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Oryginalny tytuł i lead:
The Democrats’ civil war over Israel is getting worse
While the party fractures over Middle East policy, it is ignoring the threat posed by AI and social media.
-
„Koniec supermocarstwa”? Dla Izraela może to oznaczać poważny problem
-
USA odwracają się od Izraela? Coraz większe napięcia między Trumpem a Netanjahu







![Wojna na Ukrainie. To moje drony atakują Rosję [OPINIA] Wojna na Ukrainie. To moje drony atakują Rosję [OPINIA]](https://i.iplsc.com/-/000N52FP51M6YBOI-C461.jpg)





