W skrócie
-
Nad bazą wojskową, gdzie mieszkają sekretarz stanu Marco Rubio i sekretarz obrony Pete Hegseth, wykryto niezidentyfikowane drony.
-
W odpowiedzi zwiększono środki bezpieczeństwa i zwołano specjalne spotkanie w Białym Domu. Rozważano też przeniesienie polityków.
-
Incydenty te zbiegają się z globalnym alertem bezpieczeństwa dla amerykańskich placówek dyplomatycznych i podniesieniem poziomu ochrony w kilku bazach w USA.
Poważne obawy w Waszyngtonie wywołały niezidentyfikowane drony, wykryte nad bazą wojskową w stolicy USA, gdzie mieszkają sekretarz stanu Marco Rubio i sekretarz obrony Pete Hegseth.
„Washington Post”, powołując się na swoje źródła, poinformowało, że w ciągu jednej nocy w ostatnich dniach nad Fort Lesley J. McNair zaobserwowano kilka dronów, a ich pochodzenie pozostaje nieznane.
Drony nad amerykańską bazą. Zwołano spotkanie w Białym Domu
W rezultacie zwiększono środki bezpieczeństwa i zwołano spotkanie w Białym Domu. Rozważano też przeniesienie obu polityków, jednak ostatecznie nie zmienili oni miejsca zamieszkania.
Incydenty w Stanach Zjednoczonych zbiegają się z globalnym alertem bezpieczeństwa dla amerykańskich placówek dyplomatycznych oraz podniesieniem poziomu ochrony w kilku bazach na terenie kraju.
Bazy Joint Base McGuire-Dix-Lakehurst w New Jersey i MacDill Air Force Base na Florydzie ogłosiły poziom „Charlie”, oznaczający wiarygodne zagrożenie atakiem. W tej drugiej placówce FBI badało podejrzaną przesyłkę, a inne niepokojące wydarzenie doprowadziło do czasowego nakazu nieopuszczania budynków.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Napięta sytuacja w USA przez ryzyko odwetu Iranu
– Departament nie może komentować przemieszczania się sekretarza ze względów bezpieczeństwa, a informowanie o takich działaniach jest skrajnie nieodpowiedzialne – oświadczył rzecznik Pentagonu Sean Parnell. Odmówił jednak podania szczegółów.
Z kolei rzecznik sił powietrznych wyjaśnił, że aby zapewnić bezpieczeństwo personelu i realizację misji, „dowódcy dostosowują poziom ochrony obiektów wojskowych zgodnie z lokalną oceną zagrożeń„.
Zdaniem „Washington Post” napięcia mają związek z rosnącym ryzykiem odwetu ze strony Iranu po atakach USA i Izraela na ten kraj. Departament Stanu USA polecił wszystkim placówkom dyplomatycznym „natychmiast przeprowadzić przegląd bezpieczeństwa”, wskazując na „trwającą i rozwijającą się sytuację na Bliskim Wschodzie oraz możliwość jej rozlania się na inne regiony”.
Podobne incydenty z udziałem dronów notowano w ostatnim czasie także w pobliżu miejsc pobytu Donalda Trumpa i innych wysokich rangą urzędników.













