-
Donald Trump podpisał rozporządzenie ograniczające głosowanie korespondencyjne i wprowadzające nowe zasady tworzenia list wyborców.
-
Eksperci oraz organizacje praw wyborczych krytykują rozporządzenie, wskazując na wątpliwości konstytucyjne i zapowiadają zaskarżenie przepisów do sądów.
-
Trump przyznał, że decyzja niemal na pewno zostanie zaskarżona, a jednocześnie sam korzystał niedawno z głosowania korespondencyjnego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prezydent Donald Trump podpisał we wtorek rozporządzenie wykonawcze, które ma zmienić zasady głosowania korespondencyjnego w USA.
Dokument przewiduje m.in. ograniczenie dostępu do tej formy oddania głosu oraz wykorzystanie danych federalnych do tworzenia list wyborców.
Zdaniem ekspertów działania te mogą wykraczać poza konstytucyjne uprawnienia prezydenta, a ich wejście w życie niemal na pewno zostanie zaskarżone.
USA. Kontrowersyjne zmiany w głosowaniu korespondencyjnym
Nowe rozporządzenie zakłada, że Poczta Stanów Zjednoczonych będzie wysyłać karty do głosowania wyłącznie osobom znajdującym się na liście obywateli sporządzanej przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego, przy wsparciu Administracji Ubezpieczeń Społecznych.
Dokument określa również szczegółowe wymogi dotyczące bezpieczeństwa kopert używanych przy głosowaniu korespondencyjnym.
Eksperci ds. prawa wyborczego zwracają uwagę, że takie regulacje mogą być niezgodne z obowiązującym porządkiem prawnym. Zgodnie z konstytucją to stany odpowiadają za organizację wyborów, podczas gdy Kongres może ustanawiać ogólnokrajowe standardy.
Prezydent nie posiada natomiast jednostronnych uprawnień do ingerowania w sposób przeprowadzania głosowania.
Głosowanie korespondencyjne w USA. Decyzja Trumpa może być nielegalna
Wątpliwości wobec rozporządzenia zgłaszają zarówno prawnicy, jak i organizacje zajmujące się prawami wyborczymi. Wendy Weiser z Centrum Sprawiedliwości im. Brennana podkreśliła, że podobne działania były już wcześniej skutecznie blokowane przez sądy.
– To zarządzenie wykonawcze jest ewidentnie nieuprawnione i niezgodne z prawem -oceniła.
Równie krytyczni są eksperci akademiccy. Edward Foley wskazał, że to stany – a nie instytucje federalne czy poczta – decydują o tym, kto jest uprawniony do otrzymania kart do głosowania. Z kolei Richard Hasen zaznaczył, że prezydent nie ma żadnych podstaw prawnych do tworzenia list wyborców.
Hasen wskazał, że nawet gdyby rozporządzenie weszło w życie, jego wdrożenie przed najbliższymi wyborami byłoby praktycznie niemożliwe. – To tylko fantazja – stwierdził.
Nowe rozporządzenie Trumpa. Republikanin spodziewa się sądowej batalii
Donald Trump przyznał, że jego decyzja niemal na pewno zostanie zaskarżona. – Prawdopodobnie będą to kwestionować – powiedział, krytykując przy tym sędziów, których określił jako „nieuczciwych”.
Republikanin od lat podważa wiarygodność głosowania korespondencyjnego, twierdząc – bez przedstawienia dowodów – że sprzyja ono nadużyciom i przyczyniło się do jego porażki w wyborach w 2020 roku.
W przeszłości Trump naciskał także na Kongres, by przyjął ustawę wymagającą od wyborców przedstawienia dowodu obywatelstwa oraz dokumentu tożsamości ze zdjęciem.
Rozporządzenie pojawiło się w momencie, gdy Trump wywiera presję na stany rządzone przez republikanów, by zmieniały granice okręgów wyborczych na korzyść partii. Jednocześnie zapowiada szeroko zakrojone dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości w sprawie wyborów z 2020 roku.
W ostatnim czasie resort sprawiedliwości przejął karty do głosowania z Georgii i uzyskał dostęp do części danych wyborczych z Arizony. Administracja Trumpa pozwała również 29 stanów, domagając się udostępnienia rejestrów wyborców zawierających m.in. daty urodzenia, numery prawa jazdy i fragmenty numerów ubezpieczenia społecznego. W części przypadków sądy zablokowały te działania.
Trump krytykuje głosowanie korespondencyjne. Sam skorzystał z tej formy podczas ostatnich wyborów
Choć nowe rozporządzenie Trumpa wywołało duże kontrowersje, jest ono mniej daleko idące niż jego wcześniejsze deklaracje. Prezydent USA zapowiadał całkowite zakończenie głosowania korespondencyjnego oraz odejście od wykorzystania maszyn wyborczych.
Podobne próby regulowania procesu wyborczego przez centralne władze USA miały miejsce już wcześniej. Rok temu sądy zablokowały kluczowe elementy rozporządzenia nakładającego obowiązek przedstawienia dowodu obywatelstwa przy rejestracji wyborców.
Na tle krytyki tej formy głosowania uwagę zwraca fakt, że sam Trump niedawno skorzystał z głosowania korespondencyjnego. Oddał głos w wyborach uzupełniających na Florydzie, mimo że przebywał wówczas w Palm Beach i mógł zagłosować osobiście.
Prezydent tłumaczył swoją decyzję obowiązkami wynikającymi z pełnionej funkcji. – Głosowałem korespondencyjnie, ponieważ jestem prezydentem Stanów Zjednoczonych i czułem, że powinienem tu być – powiedział.
Źródło: „The Washington Post”
-
Samolot w pobliżu rezydencji Trumpa. Poderwali myśliwce, odpalono flary
-
Protesty „No Kings”. Królewski Trump kontra miliony ludzi na ulicach













