W skrócie
-
USA przeprowadziły kolejny atak na statek przemytników na wschodnim Pacyfiku, w wyniku którego zginęły dwie osoby z ośmiu znajdujących się na pokładzie.
-
Dowództwo Południowe Stanów Zjednoczonych poinformowało, że jednostka była powiązana z organizacjami uznanymi za terrorystyczne i poruszała się szlakami przemytniczymi na Karaibach.
-
Administracja Donalda Trumpa od września 2025 roku przeprowadziła ponad 60 ataków na podejrzane statki, w wyniku których zginęło ponad 210 osób.
Informacje o ataku przekazało Dowództwo Południowe Stanów Zjednoczonych w mediach społecznościowych. „21 czerwca na polecenie generała Francisa L. Donovana Połączona Grupa Operacyjna 'Southern Spear’ przeprowadziła uderzenie na statek obsługiwany przez organizacje uznane za terrorystyczne” – czytamy w komunikacie.
„Dane wywiadowcze potwierdziły, że jednostka poruszała się wzdłuż znanych szlaków przemytu narkotyków na Karaibach i brała udział w operacjach z nim związanych” – napisano.
USA uderzyły na Pacyfiku. Nie żyją dwie osoby
Jak wskazano, w wyniku uderzenia życie straciły dwie osoby z ośmiu, które znajdowały się na statku. „Po zakończeniu operacji natychmiast powiadomiło Straż Przybrzeżną Stanów Zjednoczonych o konieczności uruchomienia systemu poszukiwawczo-ratowniczego w celu odnalezienia ocalałych. Żaden z członków sił zbrojnych USA nie odniósł obrażeń” – dodano.
Do wpisu dołączono czarno-biały film, na którym widać moment uderzenia na jednostkę i gwałtowny wybuch na jej pokładzie.
Niedzielny atak to kolejny z serii ponad 60 uderzeń na statki podejrzewane o udział w przemycie narkotyków przeprowadzony przez Stany Zjednoczone od początku września 2025 roku, kiedy administracja Donalda Trumpa zaostrzyła kurs wobec przemytników. Do tej pory życie w takich okolicznościach straciło ponad 210 osób.
USA wypowiedziały wojnę przemytnikom
Trump twierdzi, że USA znajdują się „w stanie wojny” z południowoamerykańskimi kartelami. W jego ocenie tego typu działania sił zbrojnych stanowią konieczną odpowiedź na to zagrożenie. Problem uzależnienia od substancji niedozwolonych jest jednym z najistotniejszych w amerykańskim życiu społecznym.
Krytycy podejścia administracji wskazują na nielegalność tego typu ataków w świetle prawa międzynarodowego i argumentują, że rządzący nie przedstawiają żadnych dowodów na powiązania zatapianych łodzi z przemytem. Zauważają także, że większość narkotyków trafia do USA drogą lądową, więc uderzenia nie mogą rozwiązać problemu.
Szczególne kontrowersje wzbudziło pierwsze tego typu uderzenie, po którym miało dojść do ponownego ataku na ocalałych. Część amerykańskich polityków argumentowała, że takie działanie stanowi zbrodnię wojenną i domagała się opublikowania nieocenzurowanego nagrania z operacji.
Departament Obrony oraz kilku członków Kongresu z Partii Republikańskiej przekonywało w odpowiedzi, że osoby, które przeżyły, mogły nadal brać udział w walkach, co uzasadniało przeprowadzenie kolejnego ataku.


