Szef Pentagonu Pete Hegseth podjął decyzję o wycofaniu ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec. „Decyzja ta jest następstwem gruntownej analizy rozmieszczenia sił (…) w Europie i wynika z potrzeb oraz warunków panujących na miejscu” – przekazał rzecznik departamentu Sean Parnell w wydanym oświadczeniu. Zapowiedział, że operacja wycofywania zostanie zakończona w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy.
Według telewizji CBS, która powołuje się na anonimowych urzędników ministerstwa, część sił zbrojnych, które są wycofywane z Europy, może wrócić do Stanów Zjednoczonych, a następnie zostać wysłana za granicę, prawdopodobnie w region Indo-Pacyfiku.
Jak dotąd w Niemczech stacjonowało ok. 36 tys. amerykańskich żołnierzy. Większy kontyngent gości jedynie Japonia, ok. 45 tys. Na początku kwietnia dziennik „The Wall Street Journal” podawał, że USA rozważają opcję „ukarania” sojuszników, takich jak Hiszpania czy Niemcy, za brak wystarczającej pomocy w wojnie z Iranem poprzez przesunięcie wojsk z baz w tych krajach do państw takich jak Polska, Rumunia, Litwa, czy Grecja. Później agencja Reuters informowała, że Trump rozmawia z doradcami na temat wycofania części wojsk USA z Europy z powrotem do kraju.
Donald Tusk o „katastrofalnym trendzie”
„Największym zagrożeniem dla wspólnoty transatlantyckiej nie są jej zewnętrzni wrogowie, ale postępujący rozpad naszego sojuszu. Musimy wszyscy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby odwrócić ten katastrofalny trend” – skomentował w sobotę na portalu X premier Donald Tusk.
Rzeczniczka NATO Allison Hart poinformowała, że sojusz „współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, aby zrozumieć szczegóły ich decyzji w sprawie obecności sił w Niemczech”.
„Ta korekta podkreśla potrzebę dalszego zwiększania inwestycji Europy w obronę i wzięcia na siebie większej odpowiedzialności za nasze wspólne bezpieczeństwo – w którym obserwujemy już postęp od czasu, gdy sojusznicy zgodzili się inwestować 5 proc. PKB na szczycie NATO w Hadze w zeszłym roku” – zaznaczyła Hart. „Jesteśmy przekonani o naszej zdolności do zapewnienia odstraszania i obrony, ponieważ ta zmiana w kierunku silniejszej Europy i silniejszego NATO trwa” – podsumowała.
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius zaznaczył w sobotę, że obecność żołnierzy amerykańskich w Europie, a zwłaszcza w Niemczech leży w interesie Niemiec i w interesie USA. Dodał, że decyzja Amerykanów była do przewidzenia – dodał.
– Ściśle współpracujemy z Amerykanami [rozmieszczonymi w bazach] w Ramstein, w Grafenwoehr, we Frankfurcie i w innych miejscach na rzecz pokoju i bezpieczeństwa w Europy, na rzecz Ukrainy i wspólnego odstraszania – podkreślał Pistorius. – My, Europejczycy, musimy wziąć na siebie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. (…) Bundeswehra się powiększa, szybciej kupujemy sprzęt i tworzymy infrastrukturę – dodał.
Według agencji Reuters, pod koniec ub.r. liczba wojsk stacjonujących w Europie na stałe wynosiła ok. 68 tys., lecz nie uwzględniała ona m.in. ok. 10 tys. żołnierzy w Polsce będących tam w większości w ramach obecności rotacyjnej. Poprzednie szacunki mówiły o całkowitej liczbie żołnierzy na ok. 80 tys.
„Pogorszenie relacji niemiecko-amerykańskich”
Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że decyzja Pentagonu o ograniczeniu liczby żołnierzy USA w Niemczech w ciągu maksymalnie roku „oznacza cofnięcie wzmocnienia, do którego doszło za prezydentury (poprzedniego prezydenta USA) Joe Bidena” po rozpoczęciu przez Rosję szerokiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Dziennik odnotowuje, że równocześnie „prawdopodobnie anulowana zostanie planowana instalacja amerykańskich rakiet średniego zasięgu w Niemczech”, co uzgodnił w 2024 roku Biden i ówczesny kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Plany dotyczyły m.in. pocisków Tomahawk.
„FAZ” przypomina, że liczba amerykańskich żołnierzy w RFN „regularnie się zmienia ze względu na rotacje i ćwiczenia”, a Niemcy są drugim po Japonii krajem pod względem liczebności sił amerykańskich miejscem stacjonujących poza USA.
„Jedną z najważniejszych baz jest lotnicza w Ramstein, będąca kluczowym węzłem logistycznym dla Europy i Bliskiego Wschodu. W Landstuhl znajduje się największy amerykański szpital wojskowy poza USA. W Grafenwoehr mieści się największy poligon wojskowy USA poza krajem. W Stuttgarcie znajdują się (amerykańskie) dowództwa EUCOM i AFRICOM, a w Wiesbaden – dowództwo wojsk lądowych USA w Europie” – wylicza dziennik z Frankfurtu nad Menem.
Decyzja o wycofaniu części wojsk oznacza „pogorszenie relacji niemiecko-amerykańskich i może mieć odczuwalne skutki dla regionów, których to dotyczy” – ocenia „FAZ”. Przypomina, że relacje między Trumpem a Merzem „w ciągu kilku dni gwałtownie się pogorszyły w związku z wojną w Iranie”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński, z Berlina Mateusz Obremski (PAP)












