Do awantury doszło w czwartek (30 lipca) podczas programu „Miłosz Kłeczek Zaprasza” na antenie TV Republika. Tematem spornym było naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę CH-101. Kłeczek czytał posłowi Polski 2050 Kamilowi Wnukowi fragmenty „Poradnik Bezpieczeństwa”, w którym opisane są m.in. zalecenia na wypadek uruchomienia syren alarmowych.
>>>>> Działania służb ratunkowych, chaos informacyjny, olbrzymie opóźnienie w reakcji wojska – cała ta sytuacja to jakaś kompletna paranoja. Musimy wreszcie przestać udawać, że wszystko działa, i zacząć realnie budować odporność kraju na zagrożenia, które przestały być jedynie teoretyczne – pisze na Wyborcza.pl Dorota Roman <<<<<
„Kamil! Teraz ja, potem ty! Uspokój się, człowieku!”
– Czytaj ze zrozumieniem: służby korzystają z systemów alarmowych w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Tak? – czytał Kłeczek. Kiedy Wnuk próbował odpowiedzieć, prowadzący kazał mu się uspokoić i kontynuował: – Był atak z powietrza i pocisk manewrujący.
Poseł Polski 2050 zwrócił uwagę, że cytowany fragment nie dotyczy sytuacji związanej z atakiem z powietrza. – Kamil! Teraz ja, potem ty! Uspokój się, człowieku! – przerwał mu wyraźnie zirytowany Kłeczek. – Ale proszę mi nie manipulować faktami! To jest inny rozdział – skomentował Wnuk.
Kłeczek zaczął wówczas pokazywać poradnik do kamery. – Możesz przestać mówić? Ja ci nie będę przerywał. Uspokój się – powiedział do swojego gościa.
Polityk zapytał, czy w końcu da mu dojść do głosu. – Kamilu Wnuku, jesteś posłem na Sejm, zachowaj się jak poseł na Sejm – odpowiedział Kłeczek.
Wnuk: Dla kogo pan pracuje, dla Sakiewicza czy dla Putina?
To był jedynie wstęp. Wnuk powiedział Kłeczkowi, żeby nie obrażał polskiego munduru. – Wy pluliście na polskie mundury – krzyczał prowadzący.
Polityk w kontrze wtrącił, że formy „wy” używa się w Rosji, nie w Polsce. Następnie zwrócił się do Kłeczka per „towarzyszu”, co okazało się punktem zapalnym. Kłeczek wyprosił go ze studia: – Może pan udać się do Moskwy.
– Moskwa to jest pana miejsce – skomentował Wnuk i dodał, że stacja uprawia moskiewską propagandę. – Z towarzystwem z Moskwy nie będę rozmawiał – powtarzał Kłeczek. – Ależ agresja na pana twarzy, ależ się pana boje – kontynuował.
– Dla kogo pan pracuje, dla Sakiewicza czy dla Putina – pytał polityk. – To nie jest dialog to, co pan robi w tym momencie – dodał.
>>>>> Nie ma żadnych wątpliwości, że Putin sięga po tego typu prowokacje, by sprawdzić reakcje przeciwników i całego NATO – pisze na Wyborcza.pl Bartosz T. Wieliński <<<<<
– Już tu pana nie chcę. Wyjdzie pan sam? Mam nadzieję, że pan spokojnie wyjdzie – zareagował pracownik Republiki. – Każe mi pan opuścić studio, tak? – dopytał poseł. – Tak. Pan ma problemy emocjonalne, powiem panu. Nie potrafi się pan zmierzyć z krytyką – odpowiedział Kłeczek.
Wnuk wstał i zabrał swoją torbę. – Już myślałem, że jakiś ładunek pan tu trzymał – skomentował pracownik Republiki i dodał: – Do widzenia, towarzyszu.
– Proszę tak do mnie nie mówić – zareagował polityk. – Co nie mówić? Pan tak do mnie powiedział – krzyczał Kłeczek. – Proszę pana, w polskim języku mówi się w liczbie pojedynczej, jak się mówi do jednej osoby – pouczył go raz jeszcze Wnuk.
Kłeczek wstał i podszedł do polityka. – Zapraszam pana. Tam są drzwi! – powiedział. – Do swidanija! – krzyknął polityk, wychodząc ze studia.












