-
Jezioro San Carlos w Arizonie zostało zamknięte po tym, jak wszystkie ryby znaleziono martwe, a miejsce to znajduje się na terenie rezerwatu Apaczów San Carlos.
-
Przyczyną masowego śnięcia ryb były długotrwała susza oraz zrzuty wody z zapory, co spowodowało gwałtowny spadek poziomu wody i brak tlenu w jeziorze.
-
Rozkład ryb oraz ich szczątki mogą stwarzać zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa, a odbudowa ekosystemu oraz populacji ryb może potrwać wiele lat.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Z linią brzegową o długości ponad 240 kilometrów, jezioro San Carlos jest jednym z największych tego typu akwenów w Arizonie. Utworzony przez zaporę Coolidge na rzece Gila przyciąga turystów i wędkarzy, którzy mogą uzyskać pozwolenia na łowienie w tym miejscu. Jednak nie ma już zwierząt, które można wyłowić. Praktycznie wszystkie ryby w jeziorze umarły. Doszło tu do katastrofy ekologicznej.
Wszystkie ryby z jeziora w Arizonie umarły
Władze stanowe podały, że w jeziorze położonym około 200 km na wschód od Phoenix, doszło do masowego śnięcia ryb. Wędkarze zjeżdżają się tu, aby łowić okonie, sumy, pstrągi i błękitki.
Departament Rekreacji i Ochrony Przyrody San Carlos wskazuje, że susza oraz zrzuty wody z zapory Coolidge doprowadziły do tej lokalnej katastrofy ekologicznej. Służby podają, że śmierć poniosło 100 proc. populacji ryb.
Urzędnicy ostrzegli, że rozkładające się ryby i ich szczątki mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa osób wchodzących do wody lub próbujących łowić ryby. Władze Arizony zaapelowały, aby wstrzymać się od spędzania czasu i przebywania nad jeziorem. Zakazano tymczasowo łowienia ryb i nie wiadomo, kiedy ponownie sytuacja wróci do normy.
Służby odpowiedzialne za ochronę przyrody w stanie zapowiadają dalsze monitorowanie jeziora.
Lokalna katastrofa ekologiczna
Masowe śnięcie ryb na poziomie bliskim 100 proc. populacji oznacza praktycznie załamanie całego ekosystemu jeziora. Podczas długotrwałej suszy poziom wody rzeczywiście gwałtownie spada, wzrasta temperatura wody, zmniejsza się ilość rozpuszczonego tlenu, a także zwiększa się stężenie zanieczyszczeń i substancji organicznych.
Ciepła woda może pomieścić znacznie mniej tlenu niż zimna. Gdy poziom tlenu spadnie poniżej krytycznej wartości, ryby zaczynają się dusić.
Zrzuty wody z zapór dodatkowo powodują szybkie obniżenie poziomu jeziora, odsłonięcie miejsc tarła ryb, czy zaburzenie naturalnej cyrkulacji wody.
Jeżeli niski poziom wody utrzymuje się przez dłuższy czas, nawet niewielki dodatkowy spadek może doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Problem nie kończy się wraz ze śmiercią ryb. Rozkładające się organizmy zużywają jeszcze więcej tlenu, uwalniają amoniak i inne toksyczne związki, mogą sprzyjać rozwojowi bakterii i glonów i przyciągają padlinożerców oraz owady.
W rezultacie powstaje błędne koło, które może utrzymywać zły stan jeziora przez wiele miesięcy. Małe gatunki ryb mogą częściowo odbudować liczebność w ciągu 2-5 lat. Duże drapieżniki, często potrzebują 5-10 lat. Jeśli jezioro ponownie wyschnie, odbudowa może zostać zahamowana.
W południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych przyrodnicy z niepokojem obserwują coraz częstsze problemy związane ze spadkiem poziomu wód w jeziorach i zbiornikach retencyjnych.












